Ślub z TS i adopcja dzieci
Strona:  1  2   Starsze


Dodaj nową pozycję     Pokaż tylko tematy    

14 Lipiec 2010
W tym dziale omawiamy ślub z osobą transseksualną.

W przypadku ślubu cywilnego nie ma o czym właściwie mówić - po uzyskaniu pozytywnego wyroku sądowego potwierdzającego korektę płci i zmianie dokumentów tożsamości osoba transseksualna może zawrzeć związek małżeński bez żadnych problemów.

W niniejszym dziale omawiamy też kwestię ślubu kościelnego. Jeśli interesuje Cię ten temat - koniecznie zaloguj się na forum. Uzyskasz tam więcej informacji. Możesz też wziąć udział w dyskusji.

Adopcja dzieci przez osoby transseksualne pozostające w związku małżeńskim odbywa się na zasadach ogólnych (transseksualizm rodzica nie powinien mieć tu znaczenia). Na naszym forum wypowiadają się transseksualni rodzice, którzy adoptowali dzieci lub zdecydowali się na metodę in vitro lub inseminację od dawcy - jeśli cię to interesuje to zapraszamy.

 
 
12 Listopad 2008
Artykuł z Kosciol.pl z 26 stycznia 2003, autor: Robert Opala
tekst pochodzi z http://www.kosci(...)0384.htm

Rzymska Kongregacja Nauki Wiary przypomniała – w wydanym ostatnio specjalnym dokumencie – że Kościół Katolicki posiada swoje własne spojrzenie na sprawę zmiany płci. Operacja medyczna oraz jakiekolwiek inne zabiegi chirurgiczno-farmakologiczne, które zmierzają do zmiany płci człowieka faktycznie – oprócz przemian fizycznych – nie powodują zmiany tak zwanej „osobowości płciowej”. Oznacza to, że chłopiec będzie zawsze mężczyzną, a dziewczynka kobietą.

Wspomniany dokument jest częścią tzw. Szczegółowych Wytycznych wydawanych przez Watykan, które mają interpretować oraz rozwiązywać bardziej skomplikowane elementy prawd wiary i moralności. Dokumenty te są z reguły publikowane do użytku wewnętrznego Kościoła, posiadając pierwotnie charakter sub secretum. Są one rozprowadzane tylko wśród biskupów diecezjalnych przez papieskich nuncjuszy.

The US Catholic News Service otrzymał jednak październikowe wydanie Wytycznych, które w głównej mierze poświęcone były problematyce transseksualistów. Biskupi, a za ich pośrednictwem wszyscy proboszczowie na całym świecie, zostali w nich poinstruowani, że zgodnie z nauką Kościoła nie mają prawa zmieniać metryk chrztu świętego osobom, które poddały się operacji lub zabiegom zmiany płci. Zgodnie z prawem kanonicznym płeć osoby ludzkiej określona jest podczas jej narodzin. Płeć jest przynależna do człowieka od momentu jego urodzenia aż do śmierci.

Watykański dokument podkreśla także, że transseksualizm jest stanem psychicznego zaburzenia. „Punktem kluczowym tego problemu jest fakt, że transseksualna operacja chirurgiczna jest zabiegiem sztucznym i zewnętrznym, który faktycznie nie zmienia osobowości płciowej danej jednostki. Jeżeli dana osoba jest mężczyzną, pozostanie mężczyzną aż do swojego biologicznego końca. Jeżeli kobietą, zostanie kobietą” – podkreśla dokument kościelny.

Rzymski przewodnik dla biskupów konkluduje jednak, że jednoznaczne nauczanie Kościoła o sferze ludzkiej seksualności nie zamyka jego pełnego otwarcia na moralną akceptację osoby, która – w kilku ekstremalnych przypadkach – może przeżywać prawdziwy wewnętrzny chaos i niepokój w związku z trudnością określenia swojej własnej płci.

Bardzo istotne są w dokumencie także wskazówki praktyczne, które mają pomóc biskupom, a także wyższym przełożonym zakonnym, w podejmowaniu – czasami bardzo trudnych – decyzji. Jest więc rzeczą bezdyskusyjną, że osoba, która poddała się zabiegowi zmiany płci nie może zawrzeć ważnego małżeństwa. Kobieta, która dzięki medycynie zmieniła swoją płeć nie może zawrzeć ważnego i uznanego przez Kościół małżeństwa z osobą płci żeńskiej. Osoba taka nie może być również przyjęta do żadnej wspólnoty zakonnej. Rozwiązuje to także problem ordynacji. Kobieta, która w wyniku operacji chirurgicznej zmieniła swoje zewnętrzne cechy płciowe, przyjmując męskie, nie może przyjąć ważnych święceń kapłańskich.

Taka decyzja Watykanu, która faktycznie nie jest żadną nowością, a jedynie dokumentem instruktażowym o praktycznych rozwiązaniach oficjalnego nauczania Kościoła, wywołała ostry głos krytyki i sprzeciwu ze strony brytyjskich środowisk transseksualnych, które walczą o prawne zalegalizowanie prawa człowieka do zmiany płci. Wielka Brytania jest bowiem jednym z nielicznych krajów Unii Europejskiej, które nie wyrażają zgody na legalne zabiegi zmierzające do zmiany płci [stan z 2003 roku – obecnie już wyrażają]. Rzecznik prasowy marszałka brytyjskiej Izby Lordów powiedział jednak, że parlamentarni prawnicy pracują nad opracowaniem nowej ustawy, która zezwoli transseksualistom ubiegać się w brytyjskich urzędach stanu cywilnego o wydanie nowych metryk urodzenia stwierdzających zmianę płci. Ustawa ta ma zrównać Brytyjczyków z „prawami ludzkimi Europejczyków”. Jednak zgodnie z postanowieniem brytyjskiej minister ds. Rodziny, Rosie Winterton, nowe świadectwa urodzenia nie będą wymazywać oryginalnej płci urodzenia danej osoby, a jedynie informować o zmianie „tożsamości płciowej”. Nowa ustawa będzie poddana pod pierwsze czytanie już podczas najbliższej sesji parlamentarnej.

„Nauczanie Kościoła jest w tej kwestii jednak jednoznaczne” – podsumował ks. prof. Urbano Navarrete, jezuita – specjalista prawa kanonicznego w tzw. przypadkach szczególnych, do których zalicza się między innymi transseksualizm i hermafrodytyzm. Ojciec Navarrete jest autorem wspomnianego wyżej rzymskiego dokumentu.

THE CATHOLIC HERALD z 24 stycznia 2003


Komunikat Nuncjatury Apostolskiej w Polsce
N. 11.170/04 Warszawa, dnia 4 października 2004 r.

W związku z powtarzającymi się w Polsce przypadkami wprowadzania zmian w księgach parafialnych dotyczących osób, które poddały się zabiegowi zmiany płci i uzyskały wyrok sadowy, nakazujący zmianę imienia i płci w aktach stanu cywilnego, Kongregacja ds. Nauki Wiary, listem z dnia 14 września br., przypomina zasady obowiązujące w tych przypadkach i prosi o poinformowanie o nich pracowników kurii biskupich i proboszczów.

1. Zabieg zmiany płci, nawet jeśli sąd państwowy uzna jego skutek i nakaże zmianę danych w aktach stanu cywilnego, nie daje podstaw do wprowadzania zmian w księgach parafialnych.

2. Jeśli taka osoba zgłasza się do kancelarii parafialnej, na marginesie księgi ochrzczonych należy zamieścić odpowiednią adnotację, podając datę decyzji sądowej i sygnaturę wyroku czy też datę wydania zmienionego dokumentu państwowego potwierdzającego tożsamość. Jeśli jest to możliwe, należy zachować kopię stosownych dokumentów państwowych. Należy jednak pamiętać, że mają one charakter poufny i nie mogą być udostępniane innym osobom, a w odpisach aktu chrztu (bierzmowania) nie można zamieszczać adnotacji o cywilnej zmianie płci.

3. Podstawę do zmiany danych w księgach parafialnych daje jedynie ewentualna decyzja kompetentnych dykasteriów Kurii Rzymskiej, podjęta in casu po zbadaniu wymaganej dokumentacji.

Zachowanie tych zasad ma szczególne znaczenie w przypadku przygotowania do zawarcia małżeństwa.

+ Józef Kowalczyk
Nuncjusz Apostolski

    Wyswietl więcej | Przejdź do tego tematu na forum | Komentarze 0 | Autor: 

 

Załączniki


12 Listopad 2008
Watykan w sprawie transsexualizmu
Posted on Tuesday, January 21, 2003 @ 10:01:00 CET

Topic: Wiadomości ze świata
Szokująca wypowiedź Watykanu w sprawie transsexualizmu i zmiany płci.

Watykan: Transseksualizm? Nie istnieje!
Kościół potępia zmianę płci.


Watykańska Kongregacja ds. Wiary – instytucja, która zastąpiła ponurej sławy Świętą Inkwizycję – opublikowała wytyczne w sprawie transseksualizmu. Najwyżsi stróże doktryny rzymsko-katolickiej zawyrokowali, że fenomen taki nie istnieje.

W oczach Kościoła, operacyjna zmiana płci nie zmienia mężczyzny w kobietę – i odwrotnie – kobiety w mężczyznę. „Rzeczywista płeć nie ulega zmianie” – zawyrokowali eksperci w sutannach. Dokument w sprawie transseksualizmu ukazał się w katolickim serwisie informacyjnym CNS. Z ogólnikowych informacji dowiedzieć się można, że Watykan poinstruował biskupów, aby sprzeciwiali się zmianie płci przez wiernych, a ci którzy poddali się zabiegowi operacyjnemu nie wstępowali w związki małżeńskie, nie uczestniczyli w praktykach religijnych a także – uchowaj Bóg!!! – nie byli księżmi. Kościół nie uznaje także zmiany imion, adekwatnej do płci nabytej w wyniku zabiegu. „Zmiana płci jest tak powierzchowna, że nie może zmienić osobowości człowieka” – twierdzi Watykan. „Jeśli jakaś osoba była mężczyzną, pozostanie mężczyzną, jeśli była kobietą – będzie kobietą” twierdzą uczeni w piśmie, dając tym samym dowód że kompletnie nie rozumieją istoty transseksualizmu, który polega na konflikcie pomiędzy płcią psychiczną a fizyczną. Innymi słowy: Fizyczny mężczyzna który pragnie zostać kobietą – urodził się nią w ciele mężczyzny.

Nadzieja, że centrala nadzoru nad czystością wiary zaakceptuje niewygodne fakty przed upływem stuleci jest nikła.

Opinia anonimowego profesora UKSW

Ksiądz profesor Katolickiego Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie (poprosił o niepublikowanie nazwiska):
- Ten list nie uznaje praw transseksualistów do bycia tymi, kim się czują. Agata, która przed zmianą płci była Marcinem, dla Kościoła cały czas miałaby pozostać Marcinem. Skoro tak - to teoretycznie Kościół nie powinien mieć nic przeciwko, gdy będzie chciała poślubić inną kobietę. Również teoretycznie - skoro ślub mogą brać tylko osoby posiadające inną płeć w metrykach chrztu - Marcin mógłby wziąć ślub kościelny z innym transseksualistą, który zmienił płeć w odwrotnym kierunku. Jaka będzie jednak praktyka? Księża powinni nadal kierować się własnym sumieniem. List nuncjusza apostolskiego to krok, który wprowadziłby Kościół w ślepą uliczkę.

    Wyswietl więcej | Przejdź do tego tematu na forum | Komentarze 0 | Autor: 

 

Załączniki


12 Listopad 2008
Sekretariat Stanu
Sekcja Pierwsza
Sprawy ogólne

Watykan, 16 lutego 1999

Szanowny Panie,

W imieniu Jego Świątobliwości Jana Pawła II dziękuję za list z 5 stycznia br. [przyp. Alego: chodzi o list prezesa Stowarzyszenia LOS, Zdzisława Maliny, z prośbą o ustosunkowanie się Watykanu do kwestii transseksualizmu]

W nawiązaniu do jego treści, pragnę poinformować, że istnieją oficjalne wypowiedzi Kościoła na temat tej kondycji człowieka, w której doświadcza on dysharmonii pomiędzy własną psychiką i ciałem, co określa Pan mianem „transseksualizmu" (NB. etymologicznie poprawniejsze wydaje się określenie „transseksualność") [przyp. Alego: ech... pisał to Hiszpan, no więc po hiszpańsku jest "transexualidad", a nie "transexualismo"; po hiszpańsku to on ma rację] Oto, dla przykładu, wypowiedzi Katechizmu Kościoła Katolickiego:

„Znaczna liczba mężczyzn i kobiet przejawia głęboko osadzone skłonności homoseksualne. Osoby takie nie wybierają swej kondycji homoseksualnej; dla większości z nich stanowi ona trudne doświadczenie. Powinno się traktować je z szacunkiem, współczuciem i delikatnością. Powinno się unikać wobec nich jakichkolwiek oznak niesłusznej dyskryminacji. Osoby te są wezwane do wypełniania woli Bożej w swoim życiu i, jeśli są chrześcijanami, do złączenie z ofiarą krzyża Pana trudności, jakie mogą napotykać z powodu swojej kondycji" (2358).

„Osoby homoseksualne są wezwane do czystości. Dzięki cnotom panowania nad sobą, które uczą wolności wewnętrznej, niekiedy dzięki wsparciu bezinteresownej przyjaźni, przez modlitwę i łaskę sakramentalną, mogą i powinny przybliżać się one, stopniowo i zdecydowanie, do doskonałości chrześcijańskiej" (2347).

Warto zwrócić uwagę, że Katechizm nie używa wprawdzie słowa „transseksualizm”, ale zastępuje je określeniem „kondycji homoseksualnej”, którą wyraźnie rozróżnia od „homoseksualizmu”, o którym mówi w p. 2357. Jak widać Kościół uznaje istnienie takiego zjawiska, co więcej zdaje sobie sprawę, że chodzi tu o „znaczą liczbę” ludzi. Ponieważ „nie wybierają oni swej kondycji”, nie jest to ich winą. Dlatego Kościół wzywa otoczenie do poszanowania ich godności, do szacunku, delikatności i pomocy, zaś ich samych do samoakceptacji i pielęgnowania cnoty czystości z pogłębianiem własnej duchowości, której mocnym elementem może być zjednoczenie swojego cierpienia duchowego z ofiarą Chrystusa, a skutecznymi środkami bezinteresowna przyjaźń, modlitwa i życie sakramentalne. Taka postawa Kościoła wobec osób doświadczających dysharmonii w ujmowaniu własnej płci, a równocześnie pragnących zachować własną tożsamość osobową i religijną, wynika ze świadomości, iż „Płciowość wywiera wpływ na wszystkie sfery osoby ludzkiej w jedności jej ciała i duszy. Dotyczy ona szczególnie uczuciowości, zdolności do miłości oraz prokreacji i, w sposób ogólniejszy, umiejętności nawiązywania więzów komunii z drugim człowiekiem" (2332).

Ojciec Święty w modlitwie Bogu poleca Waszą rodzinę, wypraszając potrzebne łaski i błogosławieństwo.

Z wyrazami szacunku

Mons. Pedro López Quintana
Asesor

Komentarz internauty:
„Nie jest to ich winą”, ale zachowywaniem „cnoty czystości” mają tę winę odpokutować, tak?...
„Katechizm nie używa wprawdzie słowa »transseksualizm«, ale zastępuje je określeniem »kondycji homoseksualnej«, którą wyraźnie rozróżnia od »homoseksualizmu«.” Minie pewnie jeszcze z wiek, zanim katoliccy zwierzchnicy znowu odważą się przepisać jakiś fragment prac kogoś rangi Freuda (mam na myśli fragment „Płciowość wywiera wpływ na wszystkie sfery osoby ludzkiej w jedności jej ciała i duszy”), i wtedy już użyją tego strasznego sformułowania, jakim jest transseksualizm.
Po wiekach zaś powiedzą coś w rodzaju "Sorry, Galileo, we were wrong. Sorry about the torture and all. No hard feelings". Przyznają się do błędnej oceny faktów.
Idźmy z duchem czasu, a oficjalne stanowisko Kościoła może nas kiedyś dogoni.
Pamiętajmy, że jest to stanowisko *Kościoła*, a nie Boga. Bóg nie uzależnia swojego zbawienia/potępienia od ludzkich odkryć i aktualnego poziomu wiedzy w dziedzinie seksualności czy jakiejkolwiek innej.
Poza tym: religii na świecie jest wiele, a TY tylko jeden... i masz tylko JEDNO życie... Nie warto uzależniać go od postawy kogoś innego.
„Czyńcie Ziemię SOBIE poddaną”...



Metryka chrztu transseksualisty, Warszawa, 04.12.2002

Jeśli katolik zmieni płeć, nie można zmienić jego imienia w metryce chrztu – zaleciła Kongregacja Nauki Wiary w dokumencie, który – jak dowiedziała się KAI – został zaprezentowany polskim biskupom. Dokument zaprezentował na ostatnim zebraniu Episkopatu bp Zygmunt Zimowski, od niedawna przewodniczący Komisji Nauki Wiary Episkopatu Polski.

– Po zmianie płci następuje zmiana imienia i wpisu w aktach urzędowych. Proboszczowie stają wtedy wobec problemu, czy powinni zmienić również imię w parafialnej księdze chrztów – tłumaczy KAI bp Zimowski. – Dokument wydany 28 września przez watykańską Kongregację Nauki Wiary zaleca, żeby nie skreślać imienia, ale na marginesie sporządzić notatkę na temat zmiany dokonanej przez sąd. W podobny sposób oznacza się obecnie m.in. zawarcie małżeństwa, złożenie ślubów zakonnych i przyjęcie sakramentu kapłaństwa.

– Zapis na marginesie księgi to nie zmiana statusu osoby, która zmieniła płeć, ale jedynie odnotowanie decyzji administracyjnej – podkreśla bp Zimowski. W konsekwencji wiąże się to ze sprawą małżeństwa, kapłaństwa i życia konsekrowanego.

– Na temat przyjęcia tych sakramentów przez transseksualistów musi się wypowiedzieć ordynariusz – relacjonował bp Zimowski. W prostszych przypadkach biskup może podjąć decyzję samodzielnie, wykorzystując opinie lekarzy i psychologa, a w bardziej skomplikowanych powinien zwrócić się do Stolicy Apostolskiej.

– Czy dokument otwiera przed transseksualistami drogę do zakonów i małżeństwa?
– Nie, określa jedynie, co mają zrobić księża, którzy zetkną się z tym problemem – stwierdził bp Zimowski.

– Transseksualizm to ból bólów. Współczuję tym ludziom z całego serca – mówi z kolei KAI bp Stanisław Wielgus, przewodniczący Komisji Naukowej Konferencji Episkopatu Polski. – Jednak zmiana płci to nie tylko problem konkretnego człowieka, ale sprawa społeczna, dlatego Kościół nie może zmieniać metryki – wyjaśnia. – Nie może dojść do sytuacji, że ktoś weźmie kościelny ślub z kobietą, a później dowie się, że kilka lat temu była ona mężczyzną – tłumaczy. Takie niespodzianki nie powinny również spotykać przełożonych zakonnych.

    Wyswietl więcej | Przejdź do tego tematu na forum | Komentarze 0 | Autor: 

 

Załączniki


12 Listopad 2008
Do tej pory Magisterium Kościoła nie wypowiedziało się na temat transseksualizmu. Jak zauważył kard. Józef Ratzinger w zakończeniu dokumentu, Stolica Apostolska uważa sprawę za otwartą. – Specjalistyczne badania nad zjawiskiem transseksualizmu trwają dopiero od niedawna, a liczba tych przypadków jest stosunkowo niewielka – mówi KAI jezuita o. Krzysztof Mądel. Jednak, że jeśli przyjąć chrześcijańską koncepcję osoby oraz uwzględnić istniejące już wypowiedzi Stolicy Apostolskiej na temat godziwości interwencji chirurgicznej, to zabieg zmiany płci trzeba uznać za „moralnie niedopuszczalny” – zauważa.

W potocznej opinii transseksualizm to niezgodność płci biologicznej i psychicznej. Jednak z punktu widzenia klasycznej filozofii oraz teologii chrześcijańskiej jest to raczej zespół zaburzeń psychicznych, rozmaicie uwarunkowanych, które wywołują wrażenie niezgodności płci. Faktyczna niezgodność jednak nie występuje. – Termin „płeć mózgu” brzmi sensownie tylko wtedy, gdy przypisuje się nieproporcjonalnie wysoką rolę jakiemuś wybranemu elementowi rzeczywistości: już to ludzkiej duszy (jak to robił Platon), już to świadomości (jak Bergson), już to materii – mówi o. Mądel. Teologia chrześcijańska korzysta raczej z aparatu myślowego wypracowanego przez realistów. Wtedy człowiek nie jest jakąś „duszą w ciele” - jakby chciał Platon i wielu współczesnych psychologów – ale po prostu osobą, jednością bez żadnego „poróżnienia”. Aż do śmierci dusza i ciało są aspektami jednego bytu.

Poza tym nawet wtedy, gdy ktoś czuje się „kobietą w męskim ciele”, jego podstawowa tożsamość jest najpierw tożsamością osoby („ja to ja i nikt inny”), a dopiero później tożsamością seksualną („jestem mężczyzną”, „jestem kobietą”). Tożsamość seksualna może być lepiej lub gorzej zintegrowana, jednak najpierw odnosi się do konkretu – cielesności, później do psychiki, a następnie jest kształtowana przez odniesienia społeczne. – Jeśli zatem ktoś czuje się „kobietą w męskim ciele”, to jego „kobiecość” możemy uznać za przypadkową, bo wynikająca z utożsamienia z pewnym modelem zachowań społecznych, podczas gdy tożsamość biologiczna jest męska – tłumaczy jezuita.

Jak stwierdził Jan Paweł II w "Familiaris consortio", niedopuszczalne jest traktowanie ludzkiego ciała jako przedmiotu, którym w dowolny sposób zawiaduje duch ludzki, sam z kolei zredukowany do czystej „psyche”. To nie sam mózg, ale cały człowiek określa płeć. Jan Paweł II nazwał zresztą ludzką cielesność „pierworodnym sakramentem”, a więc rodzajem wypowiedzi Boga do człowieka. Na tej zasadzie ludzka cielesność nie jest czymś przypadkowym i zewnętrznym, ale konstytutywnym elementem tożsamości.

Choć nie ma jeszcze wiążącego rozstrzygnięcia papieskiego na temat transseksualizmu, to jednak katolicką naukę na temat zmiany płci można wyczytać z dwóch zasad etycznych w dziedzinie medycyny: zasady prawidłowej terapii i zasady całościowości.

1. Pierwsza mówi, że interwencja medyczna w obrębie tkanek i organów jest uzasadniona tylko wtedy, gdy chodzi o dobro całego organizmu. Transseksualista pod względem medycznym jest zdrowy, a kiedy poddaje się operacji, pogarsza stan swojego zdrowia – usuwa zdrowe narządy, pozbawia się płodności, zaczyna kurację hormonalną, która trwa do końca życia. W zamian zyskuje jedynie imitację nowej płci, genetycznie i faktycznie pozostając przy „starej” – tłumaczy o. Mądel.

2. Zasada całościowości głosi natomiast, że część istnieje dla całości, więc w konsekwencji dobro części jest podporządkowane dobru całości. W imię tej zasady można np. odciąć nogę dla ratowania zdrowia. Nie wolno jednak poświęcić – kaleczyć ani usunąć – jakiejś części, która nie ma relacji patologicznej z całością. Dlatego w 1995 r. Papieska Rada ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia stwierdziła w „Karcie Pracowników Służby Zdrowia”, że zasady całościowości nie można zastosować dla: sterylizacji, terapeutycznego przerwania ciąży oraz medycyny i chirurgii transpłciowej. „Zgodnie z nauką Kościoła świadoma i dobrowolna zmiana płci jest sprzeczna z prawem moralnym” – stwierdziła Rada. Na pytanie, czy osoba po zmianie płci może zostać księdzem, o. Mądel odpowiada, że sprawa jest wyjątkowo trudna, bo w grę wchodzą jeszcze kwestie społeczne.

– Osoby, które poddały się operacji zmiany płci, nie są z definicji niezdolne do małżeństwa czy życia zakonnego – zaznacza psycholog i krajowy duszpasterz powołań ks. Marek Dziewiecki. Jednak ich osobowość – podkreśla – powinna być spójna i dojrzała, a o to jest niezwykle trudno w praktyce. – Sam fakt zmiany płci jest zwykle objawem poważnych trudności w integracji płciowej i seksualnej oraz w relacji do samego siebie i innych osób – uważa. Niezwykle rzadko zdarzają się sytuacje, gdy interwencja chirurgiczna i hormonalna jest uzasadniona ze względów czysto medycznych. Najczęściej jest to próba rozwiązania problemów psychospołecznych w „łatwy” sposób, a zatem za pomocą operacji chirurgicznej, a nie pracy nad własną osobowością. Nie bez znaczenia jest też fakt, że transseksualizm – podobnie jak homoseksualizm – jest dzisiaj modny i nagłaśniany przez media. – Postępowanie zmierzające do zmiany płci jest w niektórych przypadkach moralnie usprawiedliwione – zastrzega o. Mądel. – Każdy zabieg, który gwarantuje osiągnięcie pełni rozwoju pod względem płciowym, zasługuje na pochwałę – podkreśla. Nie jest to jednak przypadek transseksualizmu – chodzi o leczenie obojnactwa (hermafrodytyzmu) i niedorozwoju cech płciowych. W tej chwili z tymi problemami może sobie poradzić medycyna dziecięca.

Medycyna jak dotąd nie znalazła dowodu na to, że transseksualizm jest uwarunkowany genetycznie albo anatomicznie – podaje o. Krzysztof Mądel. Być może na wykształcenie tego zaburzenia mają wpływ nieodpowiednie proporcje hormonów, którym poddany jest człowiek w życiu płodowym. Jedno jest natomiast pewne – transseksualizm ma podłoże kulturowe, wiąże się zwykle z innymi zaburzeniami osobowości i problemami z dzieciństwa. Ciekawe, że w np. Polsce jest dużo więcej transseksualnych kobiet (uważających się za mężczyzn) niż transseksualnych mężczyzn (pragnących stać się kobietami), podczas gdy w Europie zachodniej proporcje są odwrotne. Z różnych przyczyn każdy przypadek transseksualizmu trzeba traktować osobno – podkreślali wszyscy rozmówcy KAI. Zwłaszcza duszpasterze powinni się wykazać wrażliwością i zrozumieniem. Te osoby przeżywają prawdziwe dramaty, które często przez lata tłumią w sobie, myśląc tylko o jedynym – o wyrwaniu się z „więzienia" swojego ciała.

KAI (Joanna Woleńska-Operacz)

    Wyswietl więcej | Przejdź do tego tematu na forum | Komentarze 0 | Autor: 

 

Załączniki


12 Listopad 2008
Jeśli chodzi o ślub kościelny – raczej nie ma takiej możliwości, zwłaszcza od 2003 r. kiedy to wyszedł dekret Watykanu regulujący kwestię osób, które zmieniły płeć. (Wcześniej zawierano związki małżeńskie).
Widzę tu takie rozwiązania:

1. Ochrzcić się ponownie – jako zupełnie nowa osoba, zatajając całą przeszłość – szukaj w google.pl pod: Przygotowanie dorosłych do Chrztu: http://www.googl(...);amp;lr=

2. Udawać niewierzącego (nie wiem, czy się da).

3. Spróbować przez Sąd Biskupi, ale możesz uzyskać tylko to, że poznają Twoje nowe dane i już nie będziesz mógł(-a) się ochrzcić ponownie; natomiast odpowiedź uzyskasz taką, że ślubu Ci nie dadzą.

W Kościele Katolickim o możliwości wzięcia ślubu przez osobę transseksualną decyduje Sąd Biskupi. Należy zwrócić się w swojej diecezji do sądu biskupiego, który najczęściej znajduje się w siedzibie kurii biskupiej. Tam udzielą stosownych porad. Osoba transseksualna powinna być po wszystkich operacjach, czyli mieć wytworzone zewnętrzne narządy płciowe. Dla KK bardzo ważną sprawą jest, czy małżonkowie będą mogli normalnie współżyć seksualnie po ślubie, gdyż impotencja jednego z partnerów czy oziębłość płciowa może być powodem unieważnienia małżeństwa. (Podstawą do unieważnienia małżeństwa może być: odmowa posiadania potomstwa, zatajenie choroby psychicznej lub fizycznej ułomności seksualnej, niewłaściwy wiek, impotencja, ważnie zawarte małżeństwo, przeszkoda różnej religii, przeszkoda święceń, przeszkoda ślubu czystości, uprowadzenie kobiety w celu matrymonialnym, małżonkobójstwo, pokrewieństwo, powinowactwo. Ponadto wady zgody: niezdolność do zawarcia małżeństwa z przyczyn psychicznych, symulacja, podstęp, przymus.) Jeżeli osoba transseksualna będzie wyjątkowo zdecydowana, to może uzyska zgodę Sądu Biskupiego na wzięcie ślubu przed ostatnimi operacjami.

Zdolni do prokreacji, to znaczy zdolni do aktu seksualnego, którego konsekwencją ma być przenoszone życie. Nie chodzi tu o zdolność samego płodzenia, ale zdolność do podjęcia współżycia. Impotent może zawrzeć ważne małżeństwo kościelne, podobnie jak na przykład kobieta bezpłodna o ile współmałżonek wiedział o tym przed ślubem. Wtedy unieważnienie takiego małżeństwa z tego powodu jest praktycznie niemożliwe. Jeśli fakt ten zataił, jest to podstawa do rozpoczęcia procesu przed sądem biskupim.

Chodzi więc o chęć przyjęcia potomstwa, niezależnie od stanu zdrowia oraz o możliwość współżycia. Jedno z drugim wiąże się nierozerwalnie. A więc k/m musi mieć III operację, żeby dostać ślub. Ksiądz nigdzie nie zagląda, ale może poprosić o opinię lekarza. To takie teoretyzowanie, bo w praktyce o ślub jest niezwykle ciężko, teoretycznie jest to raczej niemożliwe. Pewnym ułatwieniem byłoby gdyby twoja płeć genetyczna nie była jednoznaczna. Hermafrodyci w tym przypadku mają łatwiej.

Fragmenty prawa kanonicznego - przeszkody zrywające małżeństwo:
http://www.archi(...)7r3.html

... może ktoś wie, jak wyglądają szanse na związki małżeńskie "transów" w innych wyznaniach?

    Wyswietl więcej | Przejdź do tego tematu na forum | Komentarze 1 | Autor: 

 

Załączniki



www.transseksualizm.pl 2016 (C)
Informacje zamieszczone na tej stronie zbierane były przez wiele lat od osób transseksualnych. Prawa autorskie do zdjęć opatrzonych logo strony i do WSZYSTKICH tekstów posiadają administratorzy portalu. Administracja (właściciele) zgadza się na wykorzystanie tych informacji tylko w pracach i artykułach naukowych i tylko na zasadach cytatu (niewielkie fragmenty z podaniem źródła). Nie wyrażamy zgody na jakiekolwiek kopiowanie i publikowanie zawartych na portalu zdjęć. W momencie zamieszczania naszej strony w Internecie (17 kwietnia 2001r) nie istniał żaden portal, który zawierałby podobne informacje. Kopiowanie naszych danych lub sposobu ich opracowania bez pisemnej zgody jest naruszeniem praw autorskich i podlega karze grzywny lub pozbawienia wolności do lat trzech (Art. 115 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

Ta strona używa ciasteczek (cookies). Dowiedz się więcej


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group