Ali/Winter:
W żaden sposób nie da się sprawić, żeby dziecko nie odczuwało potrzeby zachowywania się zgodnie z płcią przeżywaną psychicznie. Można mu zagrozić karami i uzyskać posłuch – ale przysporzy się tylko dziecku ogromnych cierpień psychicznych. Dziecko nie rozumie, że jego zachowanie jest niewłaściwe. Nadal będzie chciało postępować w zgodzie z tym, co czuje. Można próbować łagodnej perswazji i zobaczyć jaki będzie odnosiła ona skutek. Jednak w przypadku buntu dziecka, najlepiej go nie naciskać. Nawet jeśli zmuszone zacznie się zachowywać zgodnie z żądaniem rodziców, będą to zmiany krótkotrwałe. Z czasem (najczęściej w okresie dojrzewania) objawy powrócą i będą bardziej nasilone.
Logika „bo ty jesteś dziewczynką, a dziewczynki robią to i to” – może poskutkować na chwilę, jeśli dziecko jest superlogiczne i superkonsekwentne, a do tego grzeczne ;) jednak będzie to skutek na poziomie intelektualnym, który wywoła konflikt między potrzebami dziecka (wyrażanie siebie) a chęcią bycia w porządku wobec rodziców. Starsze albo bardziej niezależne dziecko będzie się bronić przed ograniczaniem go.
Podsumowując, nie warto być przeciw własnemu dziecku, bo w miarę upływu czasu straci ono zaufanie do rodziców. Trzeba dziecku pomóc. Zapewne nadejdzie moment, w którym dziecko zacznie pytać czy w przyszłości będzie mogło mieć wymarzoną płeć. Trzeba mu wyjaśnić, że w przyszłości, jeśli wciąż będzie chciało, to będzie mogło przejść stosowną terapię. Małemu dziecku zazwyczaj takie wyjaśnienie wystarczy, a im będzie starsze tym więcej samo będzie pytać. Nie należy ukrywać przed dzieckiem informacji o czekającym je leczeniu, trzeba tylko dostosować przekaz do jego wieku.
Bardzo możliwe, że trzeba będzie porozmawiać z paniami w przedszkolu, a później z nauczycielami. Trzeba zadbać by dziecko miało wsparcie nie tylko w tobie, ale też ze strony wychowawców.
Zwróć uwagę, czy używanie gramatycznych końcówek płciowych (kiedy mówisz o nim) jest dla dziecka przykre. Jeśli tak, to staraj się unikać męskich/żeńskich końcówek czasowników. Jeśli można zastąpić je innym zwrotem, zrób to (Nie: „co byś zjadł[a] na obiad?”, tylko „Co chcesz na obiad?”).
Jeśli dziecko powie „Nie mów do mnie jak do dziewczyny (chłopaka)", spytaj POWAŻNIE od razu: „To jak mam mówić? Jak do chłopaka (dziewczyny)?” i czekaj co odpowie.
Jeśli dziecko wybierze sobie imię właściwe dla płci psychicznej, nazywaj je tym imieniem.
NIGDY nie zmuszaj transseksualnego dziecka typu K/M do noszenia sukienek lub spódnic. Zdecydowana większość transseksualistów miewa traumatyczne wspomnienia związane właśnie z taką sytuacją.
Wielu rodziców ma nadzieję, że takie zachowanie minie, lub, że dziecko „z niego wyrośnie”. Czasem faktycznie u małych dzieci lub w okresie dojrzewania mogą pojawić się drobne zaburzenia tożsamości płciowej, które mijają samoistnie. Dlatego też potrzebna jest wizyta u zorientowanego w temacie seksuologa/psychologa, który oceni stopień zaburzenia.
Nieoceniona jest tolerancja rodziców i ich wsparcie. Nie sposób też przecenić szczerych rozmów z dzieckiem. Ciężko wyczuć, na ile dziecko rzeczywiście przeżywa konflikt między płcią biologiczną a psychiczną, a ile z tego ujawnia. Może ujawniać więcej (częściowe udawanie drugiej płci), a może ujawniać mniej (chęć przystosowania do otoczenia, zawstydzenie). Tu niezbędna będzie pomoc specjalisty.
Daria:
Zbudowanie dobrej komunikacji z dzieckiem transseksualnym i odpowiednie nastawienie rodzica do choroby TS u syna czy córki, zapewnia znacznie lepszy komfort psychiczny samemu dziecku i jego rodzicom. Wzmacnia też wzajemne wsparcie między członkami rodziny w wielu ciężkich sytuacjach, z którymi będą musieli się oni zmierzyć.
Zrozumienie i akceptacja faktu, iż dziecko jest transseksualne lub że zachodzi takie podejrzenie sprawia, że czuje się ono pewne tego, iż może liczyć na swoich rodziców i swobodnie z nimi podjąć temat.
Należy zdać sobie sprawę, że transseksualizm jest chorobą. Rodzice muszą mieć świadomość tego, iż nie jest to ani ich winą, ani tym bardziej winą ich syna, czy córki.
Nie powinno robić się z transseksualizmu dziecka tematu tabu. Udawać, że problemu nie ma, czy uciekać od niego. Nie jest to rozwiązaniem - prędzej czy później rodzice będą musieli stawić czoła chorobie dziecka. W dodatku młodsze dziecko może taką sytuację odebrać jako sygnał, że ten temat jest zakazany i nie należy go poruszać. Starsze natomiast może pomyśleć, że rodzic wykazuje brak zainteresowania i nie chce mu pomóc. To prosta droga, do zbudowania wzajemnie między sobą muru. Trzeba rozmawiać z dzieckiem, aby lepiej poznać jego uczucia, zrozumieć co nim kieruje. Warto też dowiedzieć się więcej o samej chorobie, przeczytać o historii innych dzieci i rodzin, które miały podobne doświadczenia i jak sobie z nimi radziły.
W przypadku dziecka wykazującego się dużą wrażliwością emocjonalną, należy unikać żartów, czy drwiącego mówienia nt. jego transseksualizmu, ponieważ może ono odczytać to, jako formę wyśmiania, czy braku akceptacji ze strony rodzica. Dziecko może też odebrać żart za przejaw nietolerancji czy niewiedzy rodzica na temat Ts.
Należy zapewnić dziecko, że może swobodnie się do rodziców zwrócić i powiedzieć o swoich uczuciach, bez obaw, że ci mogą w zależności od nastroju różnie zareagować. Należy przy tym unikać zmiennych reakcji tj. nie reagować jednego dnia irytacją, czy złością a innego dnia przeciwnymi emocjami, ponieważ w dziecku może wywołać to niepewność i strach. W związku z tym może stać się zamknięte w sobie i nie chcieć dzielić się tym, co przeżywa.
Nawet, kiedy jesteśmy źli na syna czy córkę, należy skupić się jedynie na przyczynie, która wywołała negatywne emocje. Nie warto wykorzystywać takiej sytuacji do wypominania dziecku jego choroby, bądź nawiązywać do niej tym bardziej, jeśli powód kłótni jej nie dotyczy. Nie wolno zatem przeskakiwać na temat jego transseksualizmu i używać argumentów typu: "Bo gdybyś się zachowywał jak normalny chłopiec/normalna dziewczyna..." ani używać w złości końcówek przeciwnych do płci odczuwanej przez dziecko. To jedynie wzmocni negatywne emicje u wszystkich uczestników sprzeczki i pogorszy sytuację.
Powinno się unikać argumentacji typu: "Ja mam też i swoje problemy" lub "myślisz tylko o sobie/patrzysz tylko na siebie". Jak też prób porównania transseksualizmu dziecka do choroby, bądź tragedii, która dotknęła naszych bliskich czy osobę obcą. Stwierdzenie przy oglądaniu reportażu o np: dziewczynce chorej na nowotwór: "Zobacz. Twoja choroba, to żaden problem. To dopiero jest tragedia" jest co najmniej chybionym pomysłem i na dłuższą metę taki sposób "pocieszenia" przyniesie raczej negatywny skutek, mimo, iż mieliśmy z założenia dobre intencje. Wrażliwe dziecko może zinterpretować to jako, bagatelizowanie wagi jego transseksualizmu i nie dostrzeżenie w pełni wymiaru jego cierpienia psychicznego. Należy spróbować zrozumieć, że jeśli syn/córka ma potrzebę podzielenia się tym, co czuje, co chce nam przekazać i lepiej jest je wysłuchać nawet wtedy, gdy jesteśmy w nie najlepszym nastroju, niż pozwolić, aby dusiło je w sobie, bądź się z nimi zmagało. Warto powiedzieć: "Rozumiemy, że Tobie również jest ciężko, my nie będziemy wiedzieli jak to jest, ale wiedz, że jesteśmy w tym razem z Tobą i pamiętaj, że możesz na nas liczyć”. Liczy się konsekwencja w działaniu. Trzeba zapewnić, że nie podchodzimy do sprawy upraszczając ją, podkreślić, że dla nas jego choroba to też bardzo ważna sprawa.
Wyswietl więcej
|
Przejdź do tego tematu na forum
|
Komentarze 0 | Autor: br>