FFS


Dodaj nową pozycję     Pokaż tylko tematy    

20 Grudzień 2010
Na początek info od Faery.
FFS, dr Zukowski, Chicago, 09/02/08

Na początek coś o mnie: 24 lata, 1 rok na hormonach, prawdopodobnie bardziej niż mniej passing (przyp. tlum.: passing, to
passs = być postrzeganym jako pożądana płeć, bez elementów ts), lecz jednak będąca osobą posiadającą pewne charakterystyczne
męskie cecy na twarzy (trochę zbyt wielki wał naodoczowy jak na kobietę, duża szczęka i broda, garbaty nos i "wiedźmowaty"
profil)
Operacja została przeprowadzona przez dr. Zukowskiego 09/02/08.
09/01
Przyleciałam do Chicago. Na szczęscię limuzyna taksówkowa już na mnie czekała i szybko zostałam zabrana do pobliskiego
marketu a potem do hotelu. Tego dnia było święto, więc dr Z nie było w biurze, w związku z tym przyszedł do mnie do hotelu
późnym popołudniem na przed operacyjną konsultację. Pokazał mi przed lustrem co dokładnie będzie robił, zapytał się mnie czy
mam jakieś pytania, zostawił stos papierków do podpisania i poszedł.
Aż ciężko w to uwierzyć, ale jakoś udało mi się przespać tę noc - noc poprzedzającą operację. Operacja miała oznaczać:
- obniżenie lini włosów
- spiłowanie wałów nadoczowych i czoła
- podniesienie brwi (nie za dużo, w zasadzie bardziej ich regulacja i usymetrycznienie)
- przeszczep tłuszczu w obszary ciemieniowe
- septoplasty (przyp. tłum.: czyli robota kostna z nosem)
- rhinoplasty (przyp. tłum.: pozostała robota z nosem)
- podniesienie wargi
- przeszczep tłuszczu do warg i nasolabial folds (przyp tłum: to te fałdki między policzkami a okolicą ust)
- pilowanie brody i szczęki, pozbycie się przedziałku na brodzie, zmniejszenie wysokości brody.
- bonusowy neck lif (przyp. tłym.: naciąganie szyi skóry), gdyż dr Z zdecydował, że po usunięciu takiej ilości kości skóra
powina zostać naciągnięta.
- ponowne zmniejszenie jabłka adama, po poprzdedniej procedurze wykonanej przez innego chirurga (poprzednia procedura usunęła
połowę i oszpeciła mnie zostawiając wielką bliznę na mojej szyi)

09/02
O 9.30 miałam stawić się do biura dr Z. Wzięłam prysznic i umyłam wszystko łącznie z włosami przy pomocy anybakteryjnego
mydła. Potem zostałam przewieziona do biura dr Z, wzięta na spytki przez anestezjolog, podłączona pod IV i pod kroplówkę z
wodą, jako że miałam zakaz na jedzenie i picie czegokolwiek od północy.
Po chwili przyszedł dr Z, zrobił troche zdjęć "przed", a następnie zbrał się za malowanie na mnie dziwnych znaków jak przed
jakimś mrocznym, dawno zapomnianym już rytuałem :P. A potem byłam gotowa pójść na ołtarz ofiarny zwany pokojem(stołem)
operacyjnym.
Potem poszło gładko, założyli mi butki kompresyjne, które włączyli przed uśpieniem mnie, więc mogłam poczuć troche komfortu
od nich zaraz przez samą operacją. A potem... ciemnośc... i nagły powrót do zmysłów. Zorientowałam się, że ciągle leżę na
stole operacyjnym i mam rurkę w gardle. W około było zbyt wiele dźwięków by cokolwiek wywioskować co się dzieje. Po chwili
poczułam jak mi wyjmują tą rurkę (niezbyt przyjemne). Następnie jedynie co robiłam to starałam się oddychać, bo było wcale
nie łatwym zadaniem. Miałam sucho w ustach, moje gardło było wyszuszone i obolałem, nos wypchany, moja głowa była w dziwnej
pozycji, więc się trochę zestresowałam. Usłyszałam coś w stylu "... ona zbyt szybko oddycha i ma zbyt wysoki puls, dajcie jej
tlenu i coś na uspokojenie...". No i powiesili mi kolejną rurkę na ustach, która pompowała tlen, no i oczywiście dostałam
jakiś środek na uspokojenie, więc gdzieś po 2 godzinach mój stan się ustabilizował.
Po kolejnych 3 godzinach na obserwacji, Lisa (moja prywatna pielęgniarka) wzięła mnie na fotel dla niepełnosprawnych i
przewiozła do hotelu. Pamietam, że pierwsze z 10h myślałam tylko o jednym: "wdech, wydech, .." to było moje jedyne
zmartwnienie i nie miałam zbyt wiele snu tej nocy, nawet pomimo ogromnej ilości leków które we mnie wpakowali.
09/03
Jedzeni! Tak, jogurcik zmieszany z wodą, tak że mogłam go wypić. Lisa kontynuowała podawanie mi leków i utrzymywanie mnie
przy życiu. Również pilnowała by moje oczy były nawilżone i kładła na nie okłady z lodu, by zapobiec puchnięciu (byłam jedną
z niewielu szcześciar, które widziały na oczy kilka godzin po operacji, więc robiła wszystko co możliwe by to nie uległo
zmianie :) ). W ciągu dnia czułam się już trochę lepiej niż w nocy i czekałam na dr Z, by zdjął bandaże i wyciągnął całe
dziadostwo z mojego nosa. No i kolejna szczęśliwa rzecz: po uwolnieniu mojego nosa okazało się, że nie ma krwawienia, więc
mój nos od tej pory był już wolny :).
Jak tylko bandaże został zdjęte to pozwolono mi zobaczyć się w lustrze. Moja pierwsza myśl: "O bogini, co sięjej stało?
pobito ją? a może została rozjechana przed ciężarówkę?... O k******, to ja!". Ale zdecydowanie widziałam dziewczęcą twarz, co
pomimo mojego stanu bardzo mnie uszczęśliwiło. No dobra, jak jest się na vicodinie i valium to jest się zawsze szczęśliwym,
nie czuje się bólu i jest się w stanie totalnego kretynizmu! :D
Lisa kontynuowała podawanie mi leków, jedzenia (jogurty+woda/mleko), płukanie ust, itp. Noi tej nocy w końco trochę pospałam
:)
09/04
Drugi dzień po. Nic specjalnego. W zasadzie to już pierwszego dnia byłam w stanie sama iść do toaelty, więc tu się nic nie
zmieniło, ale ciągle sikanie było wyzwaniem. Cewnik podrażnił niektóre mięśnie i one po prostu nie chciały się mnie słuchać i
wymagały czegoś w stylu przekalibrowania. Jendak mniej lub bardziej jakoś losowo to działało, więc tak, mogłam się wysikać.
Kolejną rzeczą jaką się zorientowałam, że jestem farciarą: nie straciłam władzy w żadnych mięśniach ani czucia podczas
operacji - yay! (no, pomijając standardowe kilka cm obszar włosów które są przesuwane do przodu). Dalej jedzenie i płukanie
ust było ciekawe, gdyż moje usta były po prostu *ogromne* , więc pryskałam wszystkim naokoło :D. Tego dnia miałam pierwsze
wizyty (inne Zgirls (przyp. tłum.: pacjentki dr Z)). Byłam nawet w całkiem rozmownym humorze, jednak rozmawianie mając na
głowie wielkie opakowanie jest dość trudne, więc aż tak dużo nie gadałam.

09/05
Trzeci dzień po. Tego dnia moje bandaże i całe opakowanie zostało zdjęte. Lisa umyła mi głowę i powyciągała włoski, które
zostały przyszpilone do skory przez zszywki. A potem byłam gotowa by odwiedzać inne dziewczęta, lecz ciągle raczej słaba.
Dostałam wszystkie instrykcje jak dbać o siebie, brać leki, i dokonywać masażu oraz jak zakładać spcjalną czapkę (nazwaną
przez moją przyjaciółkę "tribal warhat"). No i tyle. Ah... dren, każdy go ma i ma on za zadanie odprowadzać te wszystkie złe
płyny z twojego ciałą, dzięki czemu mniej puchniesz. Zazwyczaj dren wyciąga się między 1 a 3 dniem po , ale dr Z zecydował,
że wyjmie go dnia następneo jako że ciągle działa (czyżby kolejny fart?).

09/06
Czwarty dzień po. Tak, definitywnie pierwsze 3 dni były najgorsze, ale 4 dnia zaczęło się piekło. Kiedy się obudziłam nie
miałam pojęcia od czego zacząć. Wszystkie wskaźniki podtrzymywania życia mrugały na czerwono. Bądź mądra i zacznij się
naprawiać w odpowiedniej kolejności, kiedy to każda rzecz wymaga innej by została zrobiona wcześniej. Np by wziąć leki,
musisz coś zjeść. Przygotowanie jdzenia i jedzenie zajmuje sporo czasu, co może być trudne bez działającego nosa... itd.:P
Tak więc utrzymywanie się przy zyciu stało się pełno etatową robotą. W końcu jednak udało mi się opanować wszystko i pójść na
hotelowe śniadanie. Zjadłam troche owoców i ciastko - yay! - pierwszy "solidny" posiłek. Reszta dnia typowa. Opuchlina
zaczęła rosnąć, ciągla na lekach przeciwbólowych, ciągle na sztucznych nawilżaczach do oczy itp.
Po południu przyszedł dr Z by wyciągnąć dren. Obudził mnie z drzemki, więc w zasadnie nie bardzo wiedziałam co się za chwilę
stanie. Poczułam piekący ból i dren był już na zewnątrz. Ta długaśna rurka od ucha do ucha była nareszcie wyjęta!
09/07
Pięty dzień po. Początek podobny jak do poprzedniego, z tą różnicą, że już wiedziałam co i w jakim pożądku robić więc nie
spanikowałam. Zeszłam na dół na śniadanie, coś zjadłam, ale nie dałam rady już zjeść ciastka, więc zabrałam je do swojego
pokoju w celu późniejszej konsumpcji. todopiero było zabawne - pomyślałam sobie, że powinni wymyslić nową dyscypln
olimpijską: jedzenie ciastek na czas mając na głowie czapkę "tribal warhat". To dopiero było wyzwanie,
Kolejne dni jakoś mijały. Ciagle byłam na tych cofających w rozwoju pigułch więc moje poczucie czasu trochę szwankowało.
Pamietam dużo gadania z innymi dziewcznami. W międzyczasie otrzymałam bonusową sesję masażu ktorej zadaniem było zmneijszyć
obrzęk i przyspieszyc leczenie się ran - i co ciekawe chyba nawet trochę pomogło :)

09/10
Dzień przed moim wylotem. Dr Z przyszedł by wyciągnąć szwy z pod mojego nosa. Wspomniał, że jak zobacze jakieś, to powinnam
takigo po prostu pociągnać. Jak wyjdzie to dobrze, jak nie, to pociągnąć ile się da i przyciąć. Oczywiście zapomniał mi
wspomnić o jednym głebokim, którego sam nawet nie był w stanie wyjąć. Oczywiście pod koniec dnia mój sokoli wzrok go
wypatrzył i zdecydowałam się przeprowadzić zabieg. Skończyło się to wyjęciem połowy szwu i krwotokiem. Jednak szybka reakcja
wyszkolonej grupy szybkiego reagowania (czyli mnie) zatrzymała krwawienie i jakoś doprowadziła to do stanu podobnego do
poprzedniego - wielkiego kanionu, który i tak tam był już zanim wzięłam się za "operację", jako że ten szew blokował skórę
przed sklejeniem.

09/11
Spakowałam się i zrobiłam wyprzedaż garażową - no w zasadzie to lodówkową, no i nie do końca wyprzedaż ale raczej rozdawnie.
Przycisnełam inne dziewczyny by zabrały wszystkie moje pozostałości, bo po co się mają zmarnować.
No i potem udałam się na lotnisko.

Kilka końcowych notatek i myśli:
- dr Z odwiedał mnie codziennie, sprawdzał mnie no i oddzwaniał na każde zawołanie, cierpliwie odpowiadając na przeróżne
głupie pytania :P
- Lisa jest świetną pielęgniarką i zdecydowanie ją polecam. Byłam sama, więc miałam ją na 72h+mycie głowy. Nawet jeśli
jedziesz z kimś to pierwsze mycie głowy przez Lisę jest zdecydowanie dobrym pomysłem. W zasadzie wynajęcie jej na choćby 14h
jest także dobrym rozwiązaniem, ten okres jest bardzo ważny, i twój przyjaciel może nie wykonać wszystkiego tak precyjnie i w
odpowiedniej kolejności, a także może podpatrzeć Lisę i się nauczyć jak poprawnie o Ciebie dbać.
- Jedzenie: Przez pierwsze dni będziesz prawdopodobnie na płynnej diecie. Ja jadłam yogurty, mleko i kefiry. W sumie około
400kcal/.dzień, więc schudłam 2kg :P
- Ubrania: dużo nie potrzebujesz. Jeśli nie masz rozpinanej piżamy, to zwykla podkoszulka na grubych ramiączkach da radę
(można ją założyć od dołu).
- Zamów usługę dla niepełnosprawnych (wózek) na lotnisku podczas podróży powrotnej. Jeśli tego nie zrobisz to bedziesz bardzo
zmęczona. To coś przyspiesza także wszystkie kontrole bezpieczeństwa. Mimo skorzystania z tego i tak wieczorem byłam
zmordowana.
- Ogólne wrażenie na temat opieki pooperacyjnej mam bardzo pozytywne. Naprawde dbają o Ciebie, o to jak się czujesz, jak
wracasz do zrowia i jaki będzie wynik operacji.
- Operacja i rehabilitacja nie jest bolesna. Jest za to strasznie, powtarzam straszni niewygodna i zajeło mi około 2 tygodni
by wrócić do czegoś w rodzaju normalnego życia.
- póki co (17 dni po jestem wyjątkowo zadowolona z rezultatów) i całokształt oceniam: dobrze
- koszt: operacja $22000, pielęgniarka $2000, hotel $1000, dodatkowe wydatki (przelot, taxi, jedzenie) powiedzmy $1000. Razem $26000.

FFS / dr Chettawut, Bangkok 2010
Info od Ameretat

Moze na poczatku dlaczego wybralam dr Chettawuta - przede wszystkim pierwsze co rzuca sie w oczy ogladajac jego efekty to bardzo DELIKATNE zmiany, czyli twarz nie wyglada jak naciagniety ponton albo balon, proporcje sa ladnie zachowanie i nic nie jest nienaturalne.
Wlasnie na tym mi zalezalo - na zmianach ktore ULAGODNIA i nadadza mojej twarzy delikatnosci a nie nienaturalnego wyrazu twarzy, za bardzo naciagnietych oczu, brwi czy jeszcze wiekszych ust.
Na wstepie odrzucilam dr Suporna, wybor pomiedzy dr Ousterhoutem, dr Zukowskim i dr Chettawutem byl dosc prosty, gdyz dr Ousterhout wymaga konsultacji a lot do stanow kilkukrotny mi sie nie usmiechal a z kolei efekty pacjentek dr Zukowskiego sa bardzo do siebie podobne.

Po obejrzeniu zdjec mojej twarzy i listy tego czego oczekuje, dr Chettawut odpisal mi nastepnego dnia z lista tego co bede miala robione tj:

1. Forehead / brow ridge bone contouring done together with brow lift and scalp advancement, the fee is 11,700 USD.
2. Rhinoplasty, the fee is 4,800 USD
3. Lip lifting surgery, the fee is 1,500 USD
4. Jaw and Chin contouring surgery, the fee is 8,200 USD
5. The fee for your AM is 3,800 USD

Czyli w skrócie:
1. czoło, obnizanie linii wlosow i podniesienie brwi
2. nos
3. lifting ust
4. szczeka i podbrodek
5. powiekszenie biustu

Termin konsultacji - 7 czerwca, termin operacji - dzien pozniej, czyli 8 czerwca.

Lecialam przez Zurych wiec wszystkich ktorzy zamierzaja leciec ta sama droga ostrzegam, ze loty do Bangkoku odbywaja sie z terminalu E, na ktory jedzie sie uwaga - metrem :P Takze idzcie za strzaleczkami na lotnisku w Zurychu a traficie do owego metra. Sam lot do Bangkoku jest meczacy, ale znosny :)
Po przylocie do Bangkoku i po stawieniu sie w budce imigracyjnej gdzie podbito mi jakies znaczki itp moglam w koncu udac sie w strone wyjscia nr 3, gdzie czekal na mnie kierowca dr Chettawuta z tabliczka :P
Slabo mowi po angielsku ale jest bardzo sympatyczny :) Zabral ode mnie bagaz i wyszlismy z lotniska na parking... i myslalam ze zejde, pogoda w tym sezonie jest straszna, jest nieznosnie duszno. Samochod to taka jakby czarna limuzyna jaka jezdza politycy, w pelni klimatyzowana wiec poczulam sie super. Dostalam list od Dr Chettawuta ze wszystkimi najwazniejszymi informacjami i karte do hotelu (ogolnie pacjentki doktora maja ogromne znizki).
Jechalismy kolo 40min (bylo kolo godziny 15 wiec ruch duzy) do mojego hotelu.
Wybralam hotel Dusit Princess Srinakarin i polecam calym sercem kazdemu, obsluga super, jedzenie smaczne, z niczym nie ma problemu, pokoje bardzo ladne i zaopatrzone we wszystkie sprzety + darmowy internet WiFi (nie do konca wifi, ale o tym pozniej).
Po przybyciu lokaj zabral moja walizke i laptopa a ja poszlam sie zameldowac (pokoj dla palacych oczywiscie! ;)). Po wszystkich formalnosciach i wstepnej oplacie 4tys Bahtow (ok 400zl) pojechalismy winda na pietro mojego hotelu. Lokaj otworzyl pokoj i zostawil mnie juz sama :)
Nastepnego dnia mialam wstac wczesniej na konsultacje z dr Chettawutem, wiec zamowilam budzenie na 6. I zgodnie z umowa obudzili mnie o 6, wstalam sie wykapac, ogarnelam sie troche i zeszlam na sniadanie. Po zjedzeniu wrocilam i za chwile dostalam telefon ze kierowca juz czeka.
Do kliniki doktora jedzie sie jakies 20-30 min. W klinice powitala mnie sekretarka - Jittada i asystentka dra - Som. Obie biegle mowia po angielsku. Po wypelnieniu i podpisaniu paru druczkow Som zaprowadzila mnie do gabinetu samego doktora :) Doktor jest naprwde wspanialym czlowiekim, cieplym, konkretnym i bardzo sympatycznym. Dosc dlugo rozmawialismy o zmianach ktore nastapia. Ostatecznie nastapil moment na ktory dlugo czekalam - czyli wybor nowych cyckow :D Powiedzialam tylko ze chce zeby byly DUZE :) zdecydowalismy sie na wkladki 600cc.
Som pomierzyla mnie w klatce itp, doktor zrobil mi pare zdjec , troche porozmawialismy i przypomnial mi o zaleceniach na wieczor przed operacja. Mialam nie jesc niczego od 12 w nocy.

DZIEN OPERACJI
--------
wstalam ok. 6 rano i poszlam sie dokladnie umyc mydlem antybakteryjnym, wlosy umylam szamponem i wysuszylam. spakowalam prawie wszystko (okazalo sie ze zostawilam kupiony kabel :P i szlafroczek)
i bylam gotowa. o 8 przyjechal po mnie kierowca, wiec zjechalam na dol sie wymeldowac, a potem wsiadlam do samochodu. do szpitala jedzie sie ok 40 mnut.
Po przyjezdzie zabrano moje rzeczy a ja musialam isc do okienka sie zarejestrowac - karty w szpitalu sa niezrozumiale, ale pomogla mi jakas kobieta :P
Po wypelnieniu zabrala mnie jedna z asystentek doktora w szpitalu i razem chodzilysmy po calym szpitalu - zrobic RTG czaszki, zmierzyc cisnienei zwazyc mnie itp.
Koniec koncow trafilam do mojego pokoju, gdzie pielegniarka pokazala mi co i jak i zmyla mi paznokcie u stop i u rak. Mialam czekac wiec polozyla mnie do lozka i lezalam :p Potem przyszla kolejna pielegniarka i wbila mi wenflon w dlon i podlaczyla do kroplowki. Po jakikms czasie przyjechal jakis facet z innym lozkiem i 2 pielegniarki i wiedzialam juz ze nie ma odwrotu :P
Pojechalismy pod sale operacyjna, gdzie jakas babka pytala mnie o rozne rzeczy, koniec koncow wjechalismy i polozono mnie na stole. Chwile tak lezalam, az przyjechaly 2 pielegniarki od dr Chettawuta - Noot i Sri, ktore pozniej sie mna opiekowaly w hotelu.
Podwiazaly mi wlosy tak zeby nie trzeba bylo niczego podgalac, potem jeszcze troche lezalam az zjawila sie cala ekipa, troche sie speszylam, jakis wesoly mlody facet o cos mnie pytal, potem podszedl i powiedzial ze teraz mnie uspi, jak sie czuje, cos majstrowal przy wenflonie i .. zasnelam!
Potem pamietam tylko pobyt na sali operacyjnej gdzie pielegniarka dawala mi wody, lekarstwa i plukala mi usta i okladala oczy lodem. odwiedzil mnie rowniez doktor, ale malo to pamietam, powieizal tylko ze wszystko poszlo jak najlepiej.
3 NASTEPNE DNI
lezalam w szpitalu i praktycznie ich nie pamietam bo ciagle spalam ;) co jakis czas wpadaly pielegniarki zeby dac mi wody, leki i przeplukac usta a raz dziennie umyc. oprocz tego mialam taki pipcik zeby po nie dzwonic w razie potrzeby :)
3 dnia przyjechaly po mnie Noot i Sri i zabraly mnie do hotely. Droga jest meczaca ale jakos dalam rade, w hotelu tez ciagle spalam wiec stracilam rachube czasu. Noot wyjela mi caly dlugi sznurek z nosa wiec moglam juz w miare oddychac nosem, chociaz ciagle sie odpychal.
Noot i Sri odwiedzaly mnie poczatkowo 3 razy dziennie - rano, w poludnie i przed snem, podawaly leki, jedzenie itp.

2 DNI POZNIEJ
moglam juz obejrzec swoje piersi bez bandaza i wydawaly mi sie OGROMNE ale piekne :) wyjato mi rowniez cos ze szczeki i cewnik. Sri zalozyla mi specjalny biustonosz.

2 DNI POZNIEJ
czulam sie juz lepiej, Noot i Sri wyjely mi cos z glowy tym razem :P i ciagle przypominaly o masazu piersi aby wkladki dobrze osiadly i szybciej zmiekly. Zdjely mi rowniez troche opatrunku z twarzy i szwy z nosa. Moje usta byly OGROMNE!

NASTEPNEGO DNIA
wyjeto mi rurki z cyckow ktore odsaczaly krew :)

Czulam sie juz na tyle dobrze ze moglam spedzac czas przy komputerze lub przy TV, wiec kolejne dni lecialy mi powoli ale do przodu :) Powoli zaczynalam jesc twardsze rzecyz niz tylko mleko czekoladowe, zupki i jogurciki wiec zaczelam zamawiac rzeczy z restauracji :P

Sri zdjela mi szwy pod pachami z naciec po powiekszaniu piersi i w zasadzie oprocz bandaza na czole i opaski uciskowej wszystko bylo ok.
Moglam sie nastepnego dnia wybrac pod prysznic co tez uczynilam :P Po prysznicu Sri zwiazala mi wlosy w warkoczyki i znow zalozyla bandaz na czolo (:() i opaske na twarz. Pierwsze wrazenie - niesamowite, kiedy widzisz inna twarz w lustrze a wiesz ze to ty :) Bylam cala opuchnieta, ale i tak bardzo sie sobie podobalam.

W zasadzie tak lecialy moje dni, potem pielegniarki przyjezdzaly tylko raz dziennie a ja przestawialam sie na normalne jedzenie :) W poniedzialek, dzien przed wyjazdem mialam ostatnia konsultacje z lekarzem, gdzie dostalam ogolne zalecenia w formie listu i list na droge, gdyby ktos sie czepial o opatrunki i opaske na twarzy. Oprocz tego dostalam urocza opaske na glowe zakrywajaca bandaze od Sri :) Rozowa w groszki ;)
W dzien wyjazdu wykapalam sie a Noot zdjela mi z czola szwy, a bylo ich calkiem sporo :)

Troche sie ogarnelam, zrobilam pierwszy porzadny makijaz i dzien mijal powoli. Kierowca przyjechal o mnie po 20 i odwiozl na samo lotnisko, skad o 23:35 wylecialam ponownie do Zurychu ;)

OGOLNE WNIOSKI
Jestem 23 dni po operacji i efekt oceniam na BARDZO DOBRY, wszystko sie ze soba ladnie komponuje, zmiany sa delikatne ale widoczne, wszystko jest dokladnie jak chcialam.
Biust - rozmiar E - wyglada zupelnie naturalnie (kto widzial ten wie ;)) i jest coraz miekszy :)

Bol na glowie - znosny. Bol piersi - okropny. Przy kazdym podnoszeniu mnie czulam jakby ktos na mnie siadal albo jeszcze cos gorszego. Ale przechodzi szybko, zaraz po wycwiczeniu miesni rak.

Opieka jest wzorowa - Sri i Noot sa w zasadzie na telefon, gdy tylko cos sie dzieje to 15 minut i sa. Odpowiadaja cierpliwie na najglupsze pytania i obie sa przesympatyczne. Obluga hotelu BARDZO pomocna i mila.
Doktor Chettawut jest naprawde doskonalym lekarzem, specjalista a przede wszystkim wspanialym i cieplym czlowiekiem, ktory stara sie spelnic wszystkie realne wymagania pacjentek i rowniez cierpliwie odpowiada na wszelkie pytania.

Ogolnie calosc oceniam bardzo dobrze, naprawde POLECAM tego lekarza!
Wracam do niego w styczniu na SRS, mam do niego pelne zaufanie i jezeli nie mozecie sie zdecydowac a pieniadze nie stoja na przeszkodzie to naprawde dr Chettawut jest odpowiednim lekarzem :)

PODSUMOWANIE KOSZTOW:
Calosciowy koszt:
Operacja - 30,000$
Pobyt w hotelu, wyzywienie - 1,005$
Przeloty w obie strony - 8,200zł


    Wyswietl więcej | Przejdź do tego tematu na forum | Komentarze 0 | Autor: 

 

Załączniki



www.transseksualizm.pl 2016 (C)
Informacje zamieszczone na tej stronie zbierane były przez wiele lat od osób transseksualnych. Prawa autorskie do zdjęć opatrzonych logo strony i do WSZYSTKICH tekstów posiadają administratorzy portalu. Administracja (właściciele) zgadza się na wykorzystanie tych informacji tylko w pracach i artykułach naukowych i tylko na zasadach cytatu (niewielkie fragmenty z podaniem źródła). Nie wyrażamy zgody na jakiekolwiek kopiowanie i publikowanie zawartych na portalu zdjęć. W momencie zamieszczania naszej strony w Internecie (17 kwietnia 2001r) nie istniał żaden portal, który zawierałby podobne informacje. Kopiowanie naszych danych lub sposobu ich opracowania bez pisemnej zgody jest naruszeniem praw autorskich i podlega karze grzywny lub pozbawienia wolności do lat trzech (Art. 115 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

Ta strona używa ciasteczek (cookies). Dowiedz się więcej


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group