Operacja SRS
Strona:  1  2   Starsze


Dodaj nową pozycję     Pokaż tylko tematy    

6 Lipiec 2011
CENA NA CZERWIEC 2012: 14022zł.

Profesor Krajka przeprowadził już co najmniej kilkadziesiąt operacji, na pewno jest najbardziej doświadczonym chirurgiem w kwestii tej operacji.

Lekarz operujący obecnie w Gdańsku to dr W. Piaskowski.

Oddział Urologii przeniósł się do nowego budynku. Jest to nowoczesne miejsce o bardzo wysokim standardzie. Pokoje dwuosobowe i na każde dwa pokoje jest własna łazienka.
Klinika:
https://www.uck.g(...)161/445/

Opinia pacjentki:
Gdańsk, grudzień 2011
Koszt z grudnia 2011 roku to kwota 14 022 zł.
Operował mnie dr Piaskowski. On też opiekował się mną w czasie pobytu w szpitalu. Bardzo sympatyczny i życzliwy. Robi doktorat z zakresu SRS osób transseksualnych typu M/K.
Do tej pory asystował prof. Krajce. Obecnie to on operuje. Zaangażowany i wrażliwy.

Efekt operacji przeszedł moje najśmielsze oczekiwania.

Cewka: Nie miałam problemu z cewką – po ośmiu dniach wyjęto mi cewnik i mocz oddałam (i oddaję) bez najmniejszego wysiłku.

Pochwa: Po pół roku ćwiczeń głębokość pochwy to 11 cm. Po operacji było 6 cm. Obwód prawidła 14 cm.
Przez pierwsze trzy miesiące ćwiczyłam codziennie po 3-4 godziny. Obecnie co drugi – trzeci dzień. Ponadto, rano i wieczorem palcem rozciągam wejście do pochwy – około minuty.

Łechtaczka i wargi: Wygląd bez najmniejszych zastrzeżeń. Nie zamierzam i nie chcę mieć żadnych poprawek. Całość wygląda naturalnie i nie jest to tylko moja, subiektywna ocena. Bez problemu osiągam orgazm łechtaczkowy.

Prostata: Nie usuwa się gruczołu. Dwa ważne powody:
- biologiczny: brak gruczołu mógłby spowodować problemy z trzymaniem moczu (brak testosteronu w organizmie nie naraża na potencjalne problemy – przerost oraz raka prostaty)
- doznaniowy – prostata pozwala na dodatkowy orgazm

Operacja:
Długość – około 7 godzin.
Zabieg polega na kilku czynnościach:
- usunięcie jąder oraz prawie całych nasieniowodów
- usunięcie ciała gąbczastego oraz moszny
- z części górnej żołędzi formuje się łechtaczką, pod którą chowa się cały nerw prowadzący do żołędzi – zabieg ten pozwala potem mieć orgazm łechtaczkowy
- ze skórki prącia oraz napletka formuje się pochwę – jej głębokość zależy od warunków prącia, w przypadku nie wystarczającej ilości materiału pobiera się kawałek jelita
- część błoniastą pomniejsza się w ten sposób, że redukuje się jej obwód poprzez założenie szwów (w czasie podniecenia ta część napełnia się krwią i czuć zgrubienie w okolicach łechtaczki – nie usuwa się tej części właśnie z powodu dużego ukrwienia)
- pochwę przyszywa się do otrzewnej, aby nie wysuwała się podczas stosunku, stąd niewielka blizna na podbrzuszu widoczna dopiero po zdjęciu bielizny

Szpital: Pobyt w szpitalu 12 dni. Wspominam bardzo sympatycznie. Żadnych negatywnych uwag. Osiem dni nosi się cewnik z torebką – zresztą jak wszyscy pacjenci na urologii. Około 4 dnia zaleca się niewielkie chodzenie. Codziennie ma się zmieniany opatrunek, a z nim również prawidło. To, co się bardzo przydaje – to „za małe” majtki i do tego totalnie nierozciągliwe, aby mogły zapobiegać wysuwaniu się prawidła z pochwy. W drodze powrotnej przydaje się „poduszka z dziurką” do nabycia w sklepie ze sprzętem rehabilitacyjnym – stosuje się ją po porodzie. Dobrze jest z nią pojechać od razu do szpitala. Do szpitala warto wziąć prezerwatywy – nakłada się je na prawidło wykonane z bandaża.

Hormony: Szpital nie widzi powodów, aby przerywać terapię hormonalną. Po około 10 dniach od operacji ostawiłam Androcur. Terapia hormonalna pod SRS – plastry i Estreva. Dlaczego tak? Aby nie obciążać wątroby.

Gojenie: Codzienne płukanie pochwy roztworem Tantum Rosa (warto saszetki kupować tutaj: www.doz.pl – cena potrafi być mniejsza o 20 zł niż w aptece stacjonarnej) – warto też nabyć irygator o tej samej nazwie - oraz rano i wieczorem Solcoseryl. I oczywiście ćwiczenia. Zresztą o wszystkim powie dr Piaskowski. Obecnie prowadzi mnie ginekolog (jest pod wrażeniem efektów operacji i to on dodatkowo zalecił rozciąganie pochwy palcem).
Do pracy wróciłam po trzech tygodniach, bo musiałam.

Co zabrać i jak się przygotować: Wszystko jest opisane na stroni internetowej kliniki. Ja miałam koszulę i dwuczęściowa pidżamę. Prezerwatywy (średnio jedna nadzień). Lusterko (pomocne w przy wkładaniu prawidła) i poduszkę z dziurką.

Koszt 14 022 zł. Pewnie byłoby taniej, gdyby nie Dulko (2/3 kwoty to koszty szpitala, 1/3 Dulko, przy czym na urologii nikt nie potrafił powiedzieć na jaką kwotę jest podpisana umowa z Dulko). Gdy poprosiłam go o fakturę VAT (skoro dolicza do operacji ten właśnie podatek) – usłyszałam dziwny słowotok i polskie krętactwo. Także nie ma co liczyć na rachunki, faktury, itp. Zresztą rozmowa z Dulką zaczęła się o podyktowania mi numeru konta.

July:
(Informacja pochodzi z 2006 roku.)
Przy rejestracji w izbie przyjęć na oddziale urologii (parter, wejście od tyłu) żądali pokazania dokumentów - skierowanie, wyrok sądu, nr pesel i uzupełnienia danych osobowych, włącznie ze wskazaniem osoby, z którą w razie czego należy się kontaktować i która będzie miała wgląd w informacje o stanie zdrowia pacjentki. Następnie EKG i wywiad pielęgniarski przy przyjęciu na oddział.

Na karcie niestety napisano mi pełną diagnozę, czyli transseksualizm m/k. Fachowo operacje nazywają kontrakcją płci.

Następnego dnia z rana pobierają krew do badania i zabierają próbkę moczu. Potem rozmowa z lekarzem prowadzącym i znów przedstawia się wyżej wymienione przeze mnie dokumenty i pisze oświadczenie, że jest się w pełni świadomą nieodwracalności zabiegu chirurgicznego. Lekarz objaśnia co będą dokładnie robić, ile trwa operacja, jakich efektów można się spodziewać itd W razie jakichkolwiek pytań można zawsze podejść i zapytać.

Następnie jest rozmowa z anestezjologiem, który przeprowadza wywiad chorobowy. Z reguły pacjentka gdy idzie na operację przebiera się w taką koszulę szpitalną która odsłania plecy i pośladki, a zwyczaj jest taki, że przed operacją pacjentka wstaje z własnego łóżka i przenosi się na inne, lub na fotel i tym jest wywożona z sali. Dla nas oczywiście jest to niekomfortowe więc można poprosić o to, by być przewiezioną w tym łóżku w którym się leży, tak żeby współpacjentki z tej samej sali nie musiały być świadkiem pokazu 'pewnego czegoś' :]

Dzień przed operacją dadzą do jedzenia śniadanie i na obiad już tylko zupę. Następnie tego samego dnia późnym popołudniem dwie saszetki proszku do czyszczenia okrężnicy - Fortrans. Każdą saszetkę rozpuszcza się w jednym litrze mineralnej wody niegazowanej. Kazano mi wypijać jedna szklankę w 15 min tak bym dwa litry wypiła w 2 godziny. Niestety nie dałam rady. Pół litra wypiłam, drugie pół zwróciłam wraz zupą :) Na szczęście pielęgniarki znalazły mi inny preparat - Manitol i z tym już sobie poradziłam. Mniemam jednak, że mój organizm miał wyjątkową słabość do tego pierwszego preparatu, na własne oczy widziałam wiele innych pacjentek które piły go bez problemu. Ani jeden ani drugi nie jest rzecz jasna smaczny, ale nie przyjeżdżamy się tam delektować :) Gdy już nas przeczyści do wody, to idziemy przygotować 'pole operacyjne' - krem lub golarka.

Nad ranem w dzień operacji dostajemy 'głupiego jasia'. Różnie on działa - na mnie podziałał utratą świadomości i snem, także nie pamiętam nawet ja mnie wieźli na salę. Pierwsze co, to dopiero przebudzenie i odruch wymiotny spowodowany narkozą - ale to naturalne. Boli także gardło - po sądzie nosowo-żołądkowej. No i budzimy się z cewnikiem.

Pierwszy dzień po operacji nie jemy i nie pijemy. Drugiego możemy pić wodę, zdaje się, że trzeciego dostałam grysik na śniadanie.

W kwestii bólu. Pierwsze kilka dni dość mocno boli choć nie umiałam sprecyzować miejsca bólu. Przepisane są 4 zastrzyki przeciwbólowe na dobę, w tym jeden silniejszy na sen. Przez pierwsze dni po operacji największy ból odczuwałam w podbrzuszu tam gdzie szedł szew. Nie mogłam się nawet sama przewrócić na bok, a gdy robiły to siostry by zmienić pościel było to dość bolesne. Ale poza tym z bólem dość łatwo sobie poradzić - właśnie dzięki tym zastrzykom przeciwbólowym.

Pominę tu jedynie kwestię osobistych zdrowotnych komplikacji związanych z tą operacją. Należy jednak pamiętać, że prawie zawsze jakieś się przydarzają. Czasem bardzo małe, a czasem takie, które przedłużają dosyć znacznie nasz pobyt w szpitalu. Sugeruję nie przyspieszać wyjścia, jeśli są jakieś komplikacje, bo same sobie możecie potem nie poradzić, a jeździć do Gdańska gdy ktoś ma daleko nie jest ani tanio, ani po drodze.

Co się tyczy zakładania prawidła, to nastraszona opowieściami denerwowałam się jak rzadko. Przed tym dostaje się zastrzyk przeciwbólowy. Siadamy na krześle ginekologicznym. Lekarz sporządza prawidło - z owiniętego bandaża i prezerwatywy, smaruje je żelem i zakłada. Bólu było tyle co nic.

Jeszcze trzy rzeczy:
Pierwsza: inne ts.
Jeśli kiedyś tam będziecie weźcie pod uwagę, że nie każda z nas chce się koniecznie zaznajamiać ze wszystkimi innymi ts leżącymi na oddziale. Łączy nas to, że jesteśmy ts - i bardzo często nic więcej. Pewnie dziwnie zabrzmią takie słowa. ale na samym początku 'zdybała' mnie jedna taka pacjentka. Niesamowicie nastraszyła mówiąc o fatalnych jej zdaniem skutkach operacji. Najpierw miała ze skóry prącia, a potem uznała, że jest to źle zrobione i zażyczyła sobie z jelita. I usilnie mnie namawiała, żebym zrobiła tak samo bo tak jest znacznie lepiej - na koniec okazało się, że musiała się podjąć drugiej operacji bo nie dość dbała o siebie i zrosło się jej w środku. Już abstrahując od tego co słyszałam na jej temat od personelu - wiele i nic dobrego - bardzo pożałowałam tej znajomości, także finansowo. Przestrzegam więc was przed pochopnym zawieraniem znajomości. A te osoby które koniecznie chcą zawierać takie znajomości niech się zastanowią, czy osoba do której podchodzą także ma taką chęć.

Druga sprawa: zachowanie.
Z tego co zdążyłam się zorientować ts mają tam fatalną reputacje. Są postrzelone, często zachowują się jak naćpane i histeryzują. Przy mnie pacjentka opowiadała nawet historię o tsce która podcięła sobie w szpitalu żyły i nad ranem inne pacjentki w jej sali obudziły się w kałuży krwi (nota bene nie wiedziała, że opowiada te historię innej tsce :P). Oczywiście jest to skrajność, ale nawet profesor mówił, że czasem się zastanawia czy w ogóle ma sens robienie takich operacji jeśli takie wyczyny dzieją się potem na jego oddziale. A jest to bardzo ciężki oddział z wieloma, cierpiącymi ludźmi. Jeśli więc któraś z was tam pojedzie to postarajcie się zostawić kolejnym pacjentkom dobrą opinię.

Trzecia: sam oddział.
Brak mi dobrych słów żeby opisać tam fachową i bardzo przyjazną opiekę. Była po prostu rewelacyjna. Ze wszystkich stron uśmiech i ciepłe słowo. Od salowej po pielęgniarkę spotykałam się tylko z życzliwością. Przypuszczam więc, że jeśli odpłacicie im tym samym będzie im znacznie przyjemniej wykonywać ich pracę :)

Iwka:
(Operacja odbyła się w marcu 2008r.)
A więc jedziemy do szpitala w Gdańsku i ...
1) Przyjęcie do kliniki.
Najpierw idziemy na izbę przyjęć, tj. z głównego wejścia krótkim korytarzem, potem w lewo, prawie do końca korytarza, następnie w prawo , w zielone drzwi i do końca korytarzem. Tuż przy bocznym wyjściu po prawej stronie jest izba przyjęć i tam się zgłaszamy. Musimy tam przedstawić dowód osobisty, (nowy!) prawomocny odpis wyroku, skierowanie od dr. Dulki, chcą też dowód ubezpieczenia. W czasie spisywania naszych danych do dokumentów szpitalnych, idzie się do małego pokoiku przebrać w ciuchy do szpitala, zdaje się swoje ciuchy. Następnie pielęgniarka zabiera na oddział, przy czym po drodze idziemy na badanie EKG. Trwa to chwilę, po czym już jedziemy na trzecie piętro, na urologię. Ja byłam tam na sali nr. 10. Fajna, bo na trzy łóżka, akurat taka, by było wesoło. (o ile trafi się na fajne współlokatorki) Ja trafiłam na bardzo miłe panie. I nie polecam jedynki, bo tam można na śmierć się zanudzić. Z moimi paniami czasem mało ze śmiechu żeśmy się nie popłakały...

Ja przyjechałam w piątek, mój zabieg miał być w poniedziałek, ale z powodu nagłego przypadku, wszystko się przesunęło o dzień, dlatego na wtorek miałam się szykować. Do poniedziałku miałam luz. W poniedziałek od rana się zaczęło, ba już rano pobrali mi krew na badania. Śniadanie jeszcze zjadłam, ale obiadu już nie dostałam.
Za to dostałam czerwoną kartkę z napisem: PACJENT MA BYĆ NA CZCZO! Dostałam też dwa opakowania proszku na przeczyszczenie, które musiałam rozpuścić w dwóch litrach wody mineralnej i wypić w ciągu czterech godzin. To było OHYDNE, bo miało słodko słony smak i posmak popłuczyn z marchwi... Obrzydlistwo, po wypiciu kilku łyków o mało nie zwymiotowałam. Ale powoli starałam się przemóc i jednak udało mi się w określonym czasie to wypić. Muszę przyznać, że to skuteczna metoda na przeczyszczenie, chociaż nie pogoniło mnie to aż tak mocno, jak innych pacjentów, co wiem z opowiadań. U mnie na czterech razach się skończyło.

Poza tym lekarz przeprowadził ze mną wywiad, musiałam podpisać zgodę na operację i kilka innych papierków. Był też wywiad anestezjologiczny.( bardzo miła pani) Poza tym do wieczora miałam spokój. Tylko na dobranoc jeszcze lewatywę mi zrobili. (chyba na sen...)

2) Dzień operacji.
Już rano, we wtorek dostałam taką idiotyczną koszulę, zawiązywaną z tyłu, potem zostałam zabrana z łóżkiem na salę pooperacyjną. Tam zdjęłam pod kołdrą bieliznę, bo trudno by było się ze zrozumiałych względów rozebrać wcześniej. Ta koszula szpitalna jest tak krótka, że ledwo tyłek zakrywa, a że jeszcze z tyłu wiązana..., to niezły widok czasem tam bywa... Na pooperacyjnej dostałam zastrzyk z ,,głupiego jasia", który na mnie nie podziałał jakoś i po chwili na moim łóżku pojechałam na blok operacyjny. Tam jeszcze się wgramoliłam na stół operacyjny, następnie prawą rękę siostry umocowały mi wzdłuż ciała, a lewą miałam położoną w taką rynienkę na bok. Jeszcze widziałam, jak pani anestezjolog wkłuła mi się w żyłę łokciową, a potem odlot na 6 godz. nastąpił...

Obudziłam się dopiero na sali pooperacyjnej. Nie czułam bólu, bylam spokojna. Miałam rurkę z tlenem w nosie i cewnik z boku. Mogłam się przekręcać na łóżku, ale musiałam uważać na pieska, by mu smyczy z pęcherza nie wyrwać. Po kilku godzinach miałam mdłości i wymioty, ale nic nie leciało, bo żołądek był pusty, jednak i tak były bardzo męczące. Poza tym dostawałam kroplówkę w celu nawodnienia organizmu, oraz antybiotyk. W czasie zabiegu przetoczyli mi krew. Na noc dostałam zastrzyk p. bólowy z nasennym razem. Byłam przy tym spokojna i w pewnym sensie zadowolona, że mam już to za sobą. Tak było przez trzy dni po zabiegu. Nie bolało mnie wiele, brałam trzy zastrzyki na dobę.

3) Trzeci dzień po zabiegu. (piątek)
To był początek dochodzenia do normalności, bo już kleik dostałam do jedzenia i wstałam rano po raz pierwszy. Nie chodziłam jeszcze wiele, ale to już coś. To mnie postawiło na nogi psychicznie. Przed południem wstałam po raz drugi, bo musiałam iść do pokoju zwierzeń na pierwsze założenie prawidła.... Bałam się tego trochę, ale to tylko niczym nieuzasadniony strach, bo nic tam nie bolało. Najgorsze było wdrapanie się na ,,motylka", bo on wysoki strasznie. Tam lekarz przemył całą ranę dokladnie i następnie założył prawidło zrobione z bandaża i prezerwatywy. To nic nie boli, bo rana jest cała opuchnięta i tkanki są pozbawione czucia. Prawidło było założone na 5 - 6 godz, bo dłuższe zakładanie mogło by spowodować niedokrwienie skóry wewnątrz i poważne problemy.

Gdy zeszłam z fotela, nieco mną zachwiało, ale spokojnie doszłam do sali sama, chociaż z małą asekuracją. Na obiad też był kleik, a na kolację już trochę normalności. Przed kolacją wstałam po raz trzeci tego dnia, chciałam już zjeść kolację przy stoliku..., ale się nie udało, bo nieco przeceniłam swoje siły. Jednak po operacji człowiek jest osłabiony. Gdybym się nie położyła, to odleciała bym w niebyt, więc musiałam zjeść kolację w łóżku, czego nie lubię robić.

4) Dzień czwarty i następne...
Czwartego dnia, to ja już wstałam i dużo chodziłam, bo uznałam, że ruch mnie jeszcze szybciej na nogi postawi, a poza tym nie można leżeć i ciągle narzekać. Dlatego chodziłam nie tylko po korytarzu, ale też trzy piętra po schodach zrobiłam. Musiałam iść do zabiegowego, jadłam już normalnie przy stole, i zaczęły się wypróżnienia, czyli wszystko było dobrze. Chociaż nie wszystko było dobrze, bo czwartego dnia przy cewce moczowej wystąpiło spore krwawienie. Lekarz założył kilka drobnych szwów i się uspokoiło, ale z prawidłem kazał zaczekać dwa dni, aby się wszystko trochę podgoiło. Toteż w sobotę i niedzielę miałam spokój z prawidłem. To był też dzień, w którym pierwszy raz wzięłam ze sobą lusterko do zabiegowego, (wcześniej zapominałam) aby zobaczyć siebie po zabiegu... Nie był to zbyt piękny widok, bo szwy, wszystko opuchnięte, zasinione..., ale pomimo wszystko był to widok, który chciałam widzieć.
Od czwartego dnia chodziłam bardzo dużo po korytarzach kliniki i po schodach. ( zwykle 9 pięter po schodach) Przy okazji przynosiłam różne rzeczy z kiosku moim paniom na sali, za co były mi wdzięczne.
Moje towarzyszki niedoli były fajne, w nasze sali było wesoło. To była chyba najweselsza sala na oddziale.

W poniedziałek znów byłam założyć prawidło i tym razem to już to sama robiłam z pielęgniarką. Trzeba było zacząć samej sobie radzić. W następnych dniach już zupełnie sama chodziłam do zabiegowego, zmykałam się od środka i robiłam wszystko sama. Chociaż samej nie jest łatwo wszystko zrobić, a szczególnie opatrunkiem prawidła zakleić. Bo ono ma tendencję do wysuwania się na zewnątrz i trzeba je przytrzymywać ręką, a przecież jedną ręką nie da się przykleić dobrze plastra na opatrunku. Ale jakoś sobie radziłam.
5) Dzień dziewiąty...
Znamienny dlatego, że nareszcie miał być cewnik wyjęty. Miałam już serdecznie dość mojego Azorka. Prof. Krajka nawet sugerował wyjęcie go siódmego dnia, ale dr. Piaskowski stwierdził, że lepiej poczekać, bo potem często trzeba go jeszcze raz wkładać... No i miał rację! Nie ma się co spieszyć z tym wyjmowaniem. U mnie w dziewiątym dniu był wyjęty i wszystko by było fajnie, gdybym... mogła się potem sama wysikać. Próby wysikania się samodzielnego były tym, co najgorzej wspominam z pobytu w klinice... Od południa nie sikałam i wieczorem miałam już skurcze parte całego brzucha, jak przy porodzie. Myślałam, że całe wnętrzności urodzę, ból okropny , a wysikać mi się nie udało. Ok 21-szej poszłam do pielęgniarek, bo już nie miałam siły, byłam jak po wyjęciu z wirówki, aż mokra od wysiłku. I niestety, z powrotem miałam założony cewnik. Ale ulga, jaką odczułam po wypuszczeniu dwóch litrów moczu jest nie do opisania. I tak na następne trzy dni byłam skazana na mojego pieska...

Dwunastego dnia miałam ponownie wyjęty cewnik i ponownie to samo, nie mogłam się wysikać. Co gorsza, mocz przebił się gdzieś wewnątrz z cewki i wpłynął do lewej wargi... Co za okropny, rwący ból. Warga spuchła, jak balon, i znów cewnik... Chciałam już iść do domu, a tu komplikacje. Już byłam przygotowana na wypis z cewnikiem i po tygodniu jego wyjęcie.

Ale nic nie jest tak, jak się planuje... W dniu, którym liczyłam na wypis, chciałam wymienić cewnik na grubszy, bo czułam, że gdzieś mocz wewnątrz płynie i mnie piecze. Lekarz wyjął cewnik i chciał włożyć następny..., a tu nijak nie idzie. Próbował z różnymi, ale nic nie mógł zrobić, przez co nieco się zdenerwował. Kazał odczekać z godzinę i znów próbował..., nadal nic.Potem jeszcze dwóch lekarzy próbowało ten nieszczęsny cewnik włożyć i też nic. Wchodziło kilka centymetrów i dalej w żaden sposób nie szło. Zdziobali mi tyłek, że bardziej bolało, jak po samej operacji. Zagrozili mi już leprostomią, czyli cewnikowaniem pęcherza przez powłoki brzuszne. To mnie mocna zdołowało, bo groziło przedłużeniem pobytu w szpitalu jeszcze o więcej, niż tydzień.
Po kilku godzinach juz chciało mi się sikać i ze strachem poszłam do łazienki... Tam się okazało..., że powoli, ale udało mi się wysikać nareszcie o własnych siłach. Jakaż radość mnie wtedy opanowała! Zaraz powiedziałam o tym fakcie lekarzowi, co też go ucieszyło.
Do wieczora już sama sikałam, to jeszcze nie było normalnie, bo powoli, ale już byla nadzieja, że w środę , a więc 15-stego dnia po operacji, wyjdę do domu. W środę na obchodzie, prof. stwierdził, że mogę iść do domu, bo już sama sikałam, i w związku z tym dostałam upragniony wypis. Wieczorem byłam w domu. Nareszcie!

Podsumowania
A) Psychika. Muszę się odnieść do tego, bo to też ważna sprawa. A trzeba powiedzieć, że zmienia się po SRS-sie. Zmienia się przede wszystkim postrzeganie siebie. Przed zabiegiem ciągle istnieje świadomość, że chociaż jest się kobietą, to jednak nie do końca, bo pewien szczegół to odczucie skutecznie rujnuje. Po zabiegu jest zupełnie inaczej! Nie ma już nic, co blokowało by poczucie kobiecości. Bardzo zadowolony I to jest miłe uczucie. Trochę się też zmienia patrzenie na świat, mam więcej pewności siebie, jestem spokojniejsza i bardziej otwarta.
Należy tu jeszcze wspomnieć o tzw. szoku pokastracyjnym. U mnie nie było go praktycznie wcale, ale są przypadki, gdzie niezbędna jest pomoc psychologa, a nawet psychiatry. Różnie to się objawia, u każdego inaczej. W klinice był przypadek próby samobójczej nawet. Może z tego względu lekarze u nas boją się takich zabiegów. Bo często mniej jest problemów z samą operacją, niż z niektórymi pacjentkami po operacji... Dlatego prof. chce zwykle najpierw spotkać się z pacjentką, porozmawiać, bo może się zorientować, jaki kto jest, czego można się po danej osobie spodziewać... To jest poważna sprawa i nie należy jej lekceważyć!
B) Personel medyczny. Jest wspaniały.! I lekarze i pielęgniarki są pełni poświęcenia, mili, i zawsze pomocni. Chyba w mało którym szpitalu mozna tak pozytywnie wyrażać się o personelu medycznym. Nawet na karcie informacyjnej nie piszą o diagnozie nic, co mogło by sugerować dla innych pacjentów, po co się tam jest. Bo napisane miałam Tx, nikt więc nie wiedział, o co chodzi. Bardzo zadowolony

C) Nikt z pacjentów nie zorientował się, po co tam jestem. Co prawda, w sąsiedniej sali podejrzewały mnie o TS, ale ja szybko te podejrzenia rozwiałam. A moje współtowarzyszki mi w tym pomogły. Byłam wiarygodna jako kobieta i matka, zdjęcie mojej Asi było nad moim łóżkiem... A na okoliczność pobytu w szpitalu wymyśliłam wiarygodną historyjkę, zresztą nie odbiegającą wiele od prawdy. To ważne, bo pacjentki TS nie cieszą się tam sympatią raczej... Ludzie się nieco burzą, że im miejsca odbierają, a oni muszą z ciężkimi schorzeniami czekać... Jak by nasze nie było poważne....

To by było na tyle z czasu operacji.

Rok później.....

Rok później byłam na poprawce..... To chyba dość częste po zabiegach w Gdańsku niestety. Bylam tam z powodu niemożliwości normalnego oddawania moczu. Przez rok męczyłam się z tym potwornie, mialam nadzieję że samo przejdzie, bo okresami było nieco lepiej. Jednak nic się nie poprawiało, a nawet pogarszało, bo coraz częściej oddawałam mocz po kropelce, rodząc te kropelki dosłownie, ciągle mialam parcie, a nie moglam się wysikać.....
Okazało się że to z powodu pooperacyjnego przewężenia cewki moczowej. Po umówieniu się z dr. Piaskowskim szybko zostałam przyjęta na oddział. Po zabiegu sikam bez problemów nareszcie.
Za poprawkę już nie musialam płacić oczywiście.
Efekty operacji po dwóch latach..... takie sobie, pochwa jest płytka, potworzyły się tam zrosty i nie dało się jej rozciągnąć na głębszą. (wiazało się to z duzym bólem)
Teraz mozny by ją pogłębić tylko przy pomocy kawałka jelita.... A tego to ja nie chcę. Jako że nigdy nie współżyłam z genetycznym facetem, to w sumie nie jest to problemem.
Za stara już jestem by sobie dać jelita ciąć, poza tym pochwa z jelita jest problematyczna.....
Więc musi być tak jak jest.

Opinia pacjentki 2011:
W związku z tym co przeżyłam w Gdańsku, postaram się opisać SRS od troszkę innej strony niż na ogół. Nie chcę powielać schematów i pisać, że w pierwszym dniu to, a w drugim tamto, pisać o bólu etc. Ból to kwestia bardzo subiektywna- ja w zasadzie nie odczuwałam jakiegoś strasznego bólu ogólnie.

Opiszę od strony zagrożeń na jakie się narażamy i postaram się odpowiedzieć- jak im przeciwdziałać.

1. Skierowanie od dr. Dulko. Niestety, ale doktor nie jest rzetelny. To, że się umawia nie oznacza, że tak zrobi, dlatego nie warto się godzić np. na dosłanie skierowania pocztą, ale wymagać wizyty i odbioru osobistego. Tak wiem- ponosimy wtedy dodatkowe koszty, ale oszczędzamy na nerwach i czasie. Mnie zwodzenie doktora kosztowało miesiąc czekania.
2. Planowanie zabiegu. Najlepiej nie sugerować się opisami i zarezerwować sobie około 3 miesiące czasu od daty przyjęcia do szpitala- na wszelki wypadek. Najwyżej spożytkujemy je na dodatkowe wakacje.
3. Zdrowie. Trzeba być absolutnie zdrową i w dobrej kondycji przed zabiegiem. Nie należy pochopnie i we własnym zakresie oceniać tego, że coś wydaje się schorzeniem bez znaczenia np. katar. Może się okazać, że jest to przyczyna przesunięcia zabiegu.
4. Co warto zabrać? Poza rzeczami oczywistymi, które opisywano- koniecznie należy- dwa szlafroki, najlepiej ciepły i cieńszy, płyn do higieny intymnej, żel feminium- dwie tubki, krem na odparzenia- np. penaten, neomycyne w maści, gaziki- około 15 opakowań, dwa duże opakowania tantum rosa, opatrunki jałowe, żel sorcoseryl- opakowanie. Do tego dwie cienkie koszulki nocne, przykrywające pupę. Kilka opakowań środka przeciwbólowego- takiego jaki tolerujemy na co dzień. Cienkie dilda- jakiś mały rozmiar. Pomysl z robieniem prawidła z bandaża jest absurdalny i wymyślony w okresie, gdy w sekshopach było czasopismo Szpilki z fotkami Szapołowskiej. Dilda powinny być w kształcie innym niż anatomiczny- najmniejsze jakie są.
5. Nie warto liczyć na szpital w kwestiach leków- jest bida i to totalna. Ja po operacji dwa dni żebrałam o antybiotyk. Dostałam zamiast cipronexu… podwójna dawkę biseptolu, dzięki czemu do domu wróciłam z poważnym zapaleniem miejscowym. Udało mi się dopiero w domu wyleczyc dzięki lekom dla psów, które miałam- amocyklinie. Dlatego należy wziąć ze sobą 4 opakowania cipronexu i dwa doxycykliny. Ponadto nie zaszkodzi biseptol jako osłona dla dróg moczowych- opakowanie. Najwyżej nie wykorzystamy.
6. Nie warto liczyć na wyżywienie. Jest podłe i ciężkostrawne. Nie musze mówić, ze gdy leżymy zaparcja się zdarzają, a także czym jest zaparcie przy szwach i poszytej pupie… Jest lodówka i dobrze zabrać sobie kilka opakowań actimela i activi, ser żółty (nie zobaczycie go w menu), jabłka, banany, soki marchewkowe. Obiady da się zjeść później na dole w bufecie.
7. Najlepiej zabrać też środki przeczyszczające- choćby jakieś delikatne.
8. W szpitalu jest nudno. Oczywiście można czasem kogoś spotkać w naszym wieku (czyt 18 do 40), ale tak naprawdę możecie trafić wyłącznie na starsze osoby i spędzicie czas na rozmowach o nowotworach i implantach stawów biodrowych. Lubicie? To oki, nie- weźcie komputer z modemem, książki, I-poda.
9. Lekarze maja długie języki- sami Wam powiedzą czy i kto jest tees, jaka rob poprawkę i czy ma udane życie po. Nie chcecie, aby o Was mówili /9bo jesteście np. less), nie mówcie im. Nic ich to nie interesuje i nie ma po co mówić.
10. Teeski są różne- czasem fajne- miałam okazje taka poznać, a czasem maja zle pod sufitem (różnie bywało). Zwyczajnie nikt z nimi wam nie każe rozmawiać- to Wasza decyzja, ale jeżeli się zdecydujecie- raczej nie podawajcie info o sobie.
11. Mimo wielu mitów i opowieści o poświeceniu personelu i jego fachowości to jest to tzw. Pół prawda. Są osoby fajne- kilka pielęgniarek jest w deskę, panie sprzątające, jedna z pań ze stołówki. Są bardzo fachowe i obowiązkowe- np. dr. Bagińska, są naprawdę dobrzy lekarze np. dr. Piaskowski… ale nie liczcie na wiele- profesor w zasadzie jest non stop zajety, sekretariat podobnie, a młodych lekarzy najlepiej obchodzić szerokim łukiem.

Teraz niebezpieczeństwa. Podstawowym, przy technice jaka jest w AM w Gdańsku- to wyciągnięcie w nieodpowiednim czasie cewnika. Np. za wcześnie- u mnie skończyło się to zatkaniem cewki przez wydzieliny z podrażnień i strupkiem. Efekt- dwie mundrale przepchały mi nowy wylot obok cewki, rozrywając ją, a skończyło się to stoma robiona na żywca przez powłoki brzuszne, drugą operacja i cewnikiem na miesiąc. A wystarczyłoby, gdyby profesor znalazł pięć minut, zbadano by dokładnie, a nie pchano co podejdzie. Przez 45 minut wepchano mi w okolice cewki wszystko poza nogą od krzesła i wiertarką.

Jeszcze słowo o kosztach. Teoretycznie koszt SRS to 11400- jednak dobrze jest mieć kilka złotych więcej- na przejazdy dodatkowe, leki, lekarza na miejscu etc. Mnie przejazdy- koszt paliwa i pociąg wyszły około 1000, dodatkowo leki w domu, wizyta u urologa na miejscu, USG na miejscu. Myślę, ze rezerwacja kwoty około 15000 jest jak najbardziej wskazana.

Dlatego warto mieć rezerwę czasową, mieć ze sobą leki, kogoś kto dzwoni do lekarzy (Super Express?, Fakty?) i ufać, ale kontrolować.

Moje komplikacje uświadomiły mi, ze za płytka pochwa to nie jest najgorsza rzecz jaka może nas spotkać (zresztą po czasie dowiedziałam się o gorszych przypadkach) i warto się odpowiednio zabezpieczyć.
Trzeba też pamiętać, że jesteśmy klientem. To, że sprawa jest ważniejsza niż wymiana fleka w bucie nie oznacza, że mamy być mniej wymagający niż wobec szewca, ale wręcz odwrotnie- bardziej. Wymagajmy.

Teraz efekt- w sensie samej plastyki jest Oki. Jak wyraził się dr. Piaskowski- to chyba najlepsze co nam się udało w tej naszej dłubaninie wydłubać. Wizualnie jestem zadowolona, moja druga połówka, która pewnie wie lepiej- też.
Co do kwestii rehabilitacji- niestety, ale jest średnio- dopiero od tego tygodnia obserwuje Duzy progres w poprawie ogólnej funkcjonalności- czyli prawie dwa miesiące.
Pochwa- też jest średnio. Po drugiej operacji- rekonstrukcji cewki- obrzeże pochwy zostało rozcięte, a miejsce z cewką obniżyło się. Powoduje to zmniejszenie światła i mimo, ze pochwa jest długa- około 13cm, to nie wiem jakbym funkcjonowała, gdyby nie moje preferencje.
Sikam dobrze po rekonstrukcji i 3 tygodniach z cewnikiem, wszystko jest w miarę czułe, blizny są niewielkie- w zasadzie poza ta na brzuchu, niewidoczne. Ta na brzuchu tżz bez tragedii. Łechtaczka bardzo ładna, a z powodu opuszczenia cewki w dół- rozlokowanie wszystkiego też jest w miarę naturalne.

    Wyswietl więcej | Przejdź do tego tematu na forum | Komentarze 2 | Autor: 

 

Załączniki


  Operacja SRS w Tajlandii.
Wybór kliniki, dokumenty, załatwianie i po operacji...
19 Grudzień 2010
Info od Anette. cz.1
witam wszystkich. mogłabym gadać godzinami na ten temat, ale napiszę w skrócie... otóż po rozejrzeniu się w temacie SRS w dostępnej literaturze i obejrzeniu wyników tegoż zabiegu dokonywanego w Gdańsku zdecydowałam, że nie oddam swojego ciała polskim lekarzom... sorry koledzy. Po dalszej filtracji tego, co dostępne na świecie, zdecydowałam się na zabieg w klinice dr Suporn w Chonburi, w Tajlandii.
http://www.supornclinic.com
Kryteria mojego wyboru:
1. wymagane niedużo formalności, niekoniecznie zmiana papierów przed operacją (co do wymagań napiszę później)
2. bardzo dobra opinia n.t. rezultatów leczenia - wyglądu, odczuć, wymiarów
3. bardzo dobra opinia n.t. wsparcia i personelu kliniki
4. bardzo dobra opinia n.t. szpitala
5. łatwy wyjazd - wizę dostaje się w ciągu kilku dni w Ambasadzie lub też na lotnisku w Bangkoku
6. cena - niższa niż np. w Europie czy USA, w czerwcu 2008 łącznie z hotelem i przelotem około 45000PLN.

Aby być przyjętą na zabieg należy zaprezentować przez e-mail skan listu referencyjnego od lekarza prowadzącego o określonej specjalizacji (i koniecznie zabrać ze sobą oryginał na operację !) albo lepiej od dwóch. Pożądane jest udokumentowanie życia en femme w ciągu ostatniego roku - czyli skan dokumentów z "K", ale mogą to być np. zdjęcia, jeśli takowych dokumentów nie masz jeszcze. Umawia się na pół roku do przodu - z powodu braku terminów. Bilety lotnicze najlepiej przez Internet - najtaniej. Hotel załatwia Klinika, jest w dobrym standardzie, 300m od Kliniki - co jest zaletą.
Aha, list referencyjny piszesz sama - lekarz tylko podpisuje i stempluje. Klinika sprawdza lekarza bądź kontaktując się z nim, bądź też na stronie głównej OIL w Warszawie:

cz.2

Zaczęłam się rozglądać za terapią chirurgiczną w czerwcu 2007.
Brałam pod uwagę kliniki w Europie (w tym Sanssoucci czy jakoś tak w Niemczech, dr Norman Van Der cośtam w Belgii i kilka ośrodków w UK), USA (m.in. dr Ousterhout), Azja. Inne dziwności typu Polska, Brazylia, Rosja - odrzuciłam na wstępie.
W wyniku korespondencji bardzo szybko odrzuciłam kliniki w Europie - wszędzie dość nieprzyjemne powitania, drogo jak nieszczęście a techniki przestarzałe.
Wybór pomiędzy USA i Azją ograniczył się szybko dostępem - do USA wymagana jest wiza, koszt jest większy, a np. dr Ousterhout wymaga konsultacji wstępnej na 6 tyg. przed zabiegiem, potem pobytu po zabiegu... za długo !
Wkrótce wybór ograniczył się do dr Chettawut i dr Suporn (Tajlandia). Z tym, że dr Chetawut ma gorszą opinię (naśladowca dr S), klinika mniejsza, gorsze opisy w Sieci... a poza tym nagrabił sobie u mnie długim czasem oczekiwania na korespondencję, a czasem w ogóle brakiem odpowiedzi.
Tak więc równocześnie prowadziłam negocjacje w sprawie FFS z kilkoma klinikami, ale zakończyłam konkretnym umówieniem się na zabieg u dr S. Kontrolnie zapytałam więc Sophie (osobę do korespondencji z kliniki dr S) o rekomendowany odstęp czasu pomiędzy FFS a SRS. I dostałam odpowiedź... "a najlepiej to zrobić za jednym wyjazdem, z tym, że dr S przeprowadza najpierw SRS, potem po minimum 2 tygodniach FFS".
Nie wahałam się długo, poprosiłam o termin... ustalone terminy to 3 czerwca 2008 SRS i 25 czerwca - FFS. Tak więc odstęp wyniósł 3 tygodnie. Klinika poprosiła o list referencyjny... skąd to cudo wziąć ? Jaki ma mieć kształt ? Na szczęście nieoceniona Sophie podpowiedziała, co powinno znaleźć się w liście referencyjnym... napisałam więc takowy i zaniosłam do 2 lekarzy zajmujących się mną. Obaj podpisali, pozostała kwestia sprawdzenia listów przez Klinikę - podałam im odnośnik do bazy lekarzy w OIL.
A więc szybki skan, wysłanie do Kliniki... i potwierdzenie przyjęcia na zabieg ! Stało się to w styczniu 2008 roku.
Od tej pory chodziłam przez pół roku jak pijana, odliczając dni do wyjazdu. Poważnie ! Bilety lotnicze to pikuś, www.atkompas.pl i lot przez Dusseldorf - od czasów II wojny światowej ufam niemieckim pilotom :-).
Wiza w Ambasadzie Tajlandii w Warszawie - 2 dni oczekiwania. Wszystko... i drżące ręce.
Od tej pory moja korespondencja z Sophie przyprawiała ją pewnie o bóle głowy - a jakie leki przed, a czy bywają komplikacje, a czy ktoś zmarł, a... a... a.... Była bardzo cierpliwa :-) a nikt nie zmarł (do tej pory).
Aż wreszcie przysłała mi mapkę lotniska w Bangkoku ze strzałkami, jak i dokąd iść.
Od tej pory to już odliczałam godziny.
Wsiadając do samolotu uświadomiłam sobie, że właściwie to klamka zapadła. Niby mogę jeszcze się wycofać, ale... no nie no, ja się wycofam ?
Na lotnisku w Bangkoku, po wielu godzinach lotu i przesiadce, czułam się jak strzelany zając.
Znajdę/nie znajdę ? Na szczęście Sin czekała cierpliwie mimo opóźnienia z wielką tabliczką.
Podróży samochodem prawie nie pamiętam, kierowcą był Danny. Potem rozlokowanie w hotelu.
Pierwsze śniadanie - i spotkanie grupy osób o zróżnicowanym stopniu urody, a więc to MY już a nie tylko ja jedna mała i biedna. No to po śniadaniu - na podbój Chonburi ! Nota bene zdałam sobie sprawę później z tego, że prawie każda z nas tak reaguje.
Do 1-go zabiegu zostało kilka dni. W te dni zaznajomiłam się z grupą dziewczyn i nasłuchałam już tego i owego.
W klinice dostałam bukiet powitalny (ku czci Buddy) oraz "instrukcję obsługi" imiennie dla mnie i pudełko z kompletem "tajskich chłopaków" o różnych średnicach. Było to tak abstrakcyjne... rozłożyłam w hotelu na poduszce i śmiałam się przez 2 godziny.
Mina mi zrzedła w poniedziałek, kiedy to trzeba było udać się do szpitala. Na szczęście pojechały ze mną dwie dziewczyny...
W szpitalu - pokój komfortowy i popełniony przeze mnie błąd rozlokowania nadmiernej ilości rzeczy w szafach - później po zabiegu trzeba to było wszystko pozbierać, co nie było proste.
Przez kilka godzin nic się nie działo z wyjątkiem obiadu i kolacji - zamawianych z karty dań. No tak, karta jest dla gości, jak się dowiedziałam od pielęgniarek. I trenowanie wymowy fraz po ichniemu spisanych w manualu.
Wieczorem pojawiła się młoda Faa, coby mnie ogolić i zapuścić wlew - przed zabiegiem. Do golenia zasłania oczy, co jest dobrym pomysłem, a golenie łaskocze :-). Wlew to nie żarty ! Wszystko zakończyło się powiedzeniem kartki "nothing per oral" przy moim łóżku... i te kilka godzin snu które mi zostało udało mi się wykorzystać przy pomocy Valium, które dostałam od pani dr anestezjolog - super uroczej dr Dilaka. A tak, była u mnie przed obiadem :-)
Rano należy się umyć według instrukcji. Byłam gotowa na długo przed komfortowym łóżkiem na kółkach, które po mnie przyjechało. Po standardowym sprawdzeniu tożsamości poprzez pytanie pojechaliśmy na piętro bloku operacyjnego.
Tutaj przy przekładaniu na drugi stolik padają sakramentalne pytania: "Your Name ?"... "Operation ?" ... na to drugie odpowiedziałam "sex change" i po chwili sama zdziwiłam się swoją śmiałością. Ale czasu na zdziwienie nie było wiele, po chwili przełożono mnie na stół w sali operacyjnej a po jeszcze krótszej chwili wokół mnie zawirowało od pielęgniarek przygotowujących różne rzeczy, mierzących, wbijających itp. Na szczęście pojawiła się dr Dilaka, rozmawiając ze mną pomogła mi nieco się uspokoić. W pewnej chwili wszedł sam dr S, już przygotowany... stanął pod ścianą i wydawało mi się że za maską się uśmiechał. Zobaczyłam go oko w oko i wtedy powiedziałam do dr Dilaki "i need something to calm down now !". Ona na to coś po ichniemu, zobaczył to wszystko dr S... a ja poczułam że już zasypiam... i wtedy dr S powiedział głośno "from now on, you are a lady ". Wiedział, skubaniutki, że już nie zaprotestuję :-P (a potem dr Dilaka mi to powtórzyła z uśmiechem, stąd wiem że to nie sen).
Kolejne wspomnienie to przekładka na łóżko... dr Dilaka pytająca, jak się czuje i moja ledwie-wyduszona odpowiedź "i feel pain".
Następne 6 dni było coraz trudniejsze. 4,5 to już męczarnia, leżenie z "vaginal pack" i narastającym dyskomfortem...
Jedzenie szpitalne dość monotonne, zresztą po metronidazolu to raczej męczą mdłości niż głód. Całe szczęście, że dziewczyny wcześniej przyniosły nieco słodkiego...
Pielęgniarki są na poziomie. Wszystkie w miarę młode, kulturalne, szybko reagujące na pragnienia... ale niestety słabo znają cokolwiek poza tajskim. Nauczenie się parunastu zdań po ichniemu było kluczową kwestią do wypicia herbaty - no cóż, leżeć w łóżku trzeba przez tydzień.
Zdjęcie opatrunku 5-go dnia to była wielka i oczekiwana rzecz. Po raz pierwszy poczułam się normalnie i po raz ostatni płakałam... parę godzin później, ale już z zadowolenia. Kolejne zadanie: nauczyć się znowu chodzić ! Wcale nie takie proste...
I kolejne, już przed wypisem: nauczyć się robić siusiu. I rada od Amy: próbuj na stojąco pod prysznicem, na siedząco Ci się nie uda. Akurat mi nie udało się i na siedząco, i na stojąco i trzeba się było przeprosić z cewnikiem na parę dni. Nie szkodzi, wiedziałam co robić: jak sterylnie odłączyć worek na mocz i bez niego chodzić swobodnie po mieście.
Od tej pory zaczyna się rozdział o wracaniu do zdrowia, randkach z "tajskimi chłopakami" i ... oczekiwanie na kolejny zabieg !
Ale o tym w temacie FFS napiszę. Zresztą, drugi pobyt w szpitalu nie był już taką niewiadomą jak pierwszy.
A w kolejnym poście napiszę, jak po zabiegu wygląda opieka personelu Kliniki. Jest super - to na pewno !

cz.3

Zachęcona przez parę osób, dopiszę jeszcze jak wygląda "wracanie do życia" po SRS...
Po obudzeniu się leżałam przez 7 dni w szpitalu, z czego 5 to było dosłowne "leżenie", bez możliwości wychodzenia z łóżka.
Po obudzeniu się przez pierwsze dni ból jest, ale nie dokucza tak straszliwie jak można by się spodziewać. Zresztą leki przeciwbólowe (włącznie z morfiną) są dostępne "na życzenie", choć akurat po morfinie czułam się nieco dziwnie.
Na 3-ci dzień przypada Luzowanie Opatrunku. Piszę z wielkich liter, gdyż znacznie zmniejsza to dyskomfort pooperacyjny, tj. ściśnięcie na dole. Ale na zdjęcie opatrunku trzeba poczekać do 5-go dnia... z czego dzień 4 to koszmar !
Po zdjęciu opatrunku poczułam dalszą ulgę, choć niestety cewnik pozostał. Ale tego dnia po raz pierwszy w asyście pielęgniarki mogłam przejść kilka kroków. I nie uwierzycie, ale nie było to najłatwiejsze zadanie...
Kolejnego dnia mój zasięg zwiększył się na tyle, że byłam w stanie odwiedzić leżące obok pacjentki.
A ostatniego dnia ... przypada nauka siusiania. Bez cewnika. 30% pacjentek nie udaje się ta sztuka i nie ma się co przejmować, po prostu trzeba jeszcze parę dni z cewnikiem pochodzić :-).
Tego też dnia po raz pierwszy zrobiłam użytek z torby, którą dostałam przed operacją.
Cóż ona zawiera:
pieluchy (takie na łóżko), ceratkę, długi niebieski pas, 100 prezerwatyw, duuużo tubek nawilżacza, lusterko, zegarek, maść Dermazine, jodynę (zwaną tu Betadine), strzykawka "żaneta" 100ml i trochę dóbr pomniejszych. Stanowi to uzupełnienie kompletu "tajskich chłopaków"... A, i oczywiście słynna "The Pillow", U-kształtna poduszka, na której się dłuuugi czas ... siada.
Na tejże poduszce zostałam z pompą przewieziona (dumna i blada) do vana z Kliniki. Podróż do hotelu nie była najłatwiejsza... dziury w niektórych jezdniach stanowią poważny problem :-)
Tego samego dnia Bow, mimo mojego wykończenia, poproszona przeze mnie nauczyła mnie "ćwiczyć" na ceratce, z wykorzystaniem akcesoriów. Po każdym ćwiczeniu należy się starannie w tejże okolicy wymyć, z wykorzystaniem Betadine i żanety, oraz posmarować maścią Dermazine.
Maść ta ma również niezłe właściwości smarne, co przydawało się później przy pieszych wyprawach :-P
Tak to płynął dzień za dniem. Ćwiczenia trzeba wykonywać na początku 3 razy dziennie, co stanowi dość duży % czasu - każdorazowo należy liczyć minimum 1 godzinę. To na początek :-).
Każdego dnia zwiększał się mój zasięg dojścia. Na trzeci dzień byłam w stanie sama dojść do kliniki, po tygodniu byłam w stanie poruszać się po mieście tamtejszymi środkami komunikacji, zaś po jakichś 10-dniach byłam w stanie wyjeżdżać na własne wyprawy poza miasto. Oczywiście, na The Pillow :-)
A wszystko to pod czujną kontrolą Dr S oraz jego personelu, który odwiedzał każdą z nas najpierw po 2, następnie raz dziennie.
Aha, po pogadance z Sophie, po jakimś czasie Dr S zmienia zalecenia dotyczące ćwiczeń :-). Nakazuje wykonywać "dynamic dilation", są to 3 sesje po 15 minut. Jest różnica, prawda ?
Co było dalej... stopniowo, akcesoriów wykorzystuje się coraz mniej. Po powrocie do kraju warto kupić sobie irygator Tantum Rosa i saszetki do płukania i raz na parę dni zrobić z tego użytek (a wywalić strzykawę żanetę).
Po 1 miesiącu kończy się maść Dermazine.
Po 2 miesiącach kończy się płukanie jodyną. Wtedy mogłam już nie wykorzystywać The Pillow :-) oraz całkowicie odstawić wszystkie leki przeciwbólowe (które okazjonalnie jeszcze po wysiłku się przydawały).
Po 3 miesiącach praktycznie zapomniałam o całej sprawie i dolna część ciała stanowi integralną Moją Całość...
Dodatkowe info.

Być może ktoś z Was pojedzie, więc dorzucę jeszcze mały informator turystyczny...
1. Waluta: THB. Za mojej kadencji najlepsze ekonomicznie było wyrobienie sobie karty płatniczej do konta dolarowego i korzystanie z niej na miejscu (po zasileniu konta w Polsce), gdyż przelicznik PLN->US$->THB był najlepszy. Druga sprawa: wypłaty w bankach czy też zamiana walut na miejscu - trzeba okazywać paszport, spisują, po co to komu ?
2. Języki: znajomość angielskiego na poziomie min. podstawowym jest niezbędna. Jeśli nie znasz angielskiego, weź osobę towarzyszącą, która Ci pomoże. W szpitalu dostaje się manual - jest tam spisanych ileś fraz po ichniemu, w teorii pokazujesz pielęgniarce, ona czyta i wykonuje. W praktyce - lepiej poproś wcześniej żeby Ci zapisali transkrypt fonetyczny np. "poproszę gorącą herbatę" i naucz się tego na pamięć.
3. Zwiedzanie miasta: zanim gdziekolwiek sama wyjdziesz, weź koniecznie kartkę papieru i poproś, żeby Ci w klinice napisali na niej po tajsku "hotel mercure". To brzmi w angielskim transkrypcie "Rong-Ram-Mercu", ale ponieważ ich język jest tonalny, szansa, że powiesz i zrozumieją nie jest duża. Lepiej dać po prostu kartkę taksówkarzowi.
4. Jedzenie: najtaniej w małych restauracyjkach na ulicach miasta. Wadą jest trudne dogadanie się z tubylcami. Najdrożej w restauracji hotelu Mercure. Godne polecenia restauracje w Chonburi przy nabrzeżu - porcie - super ryby ! Antybonus: jajka przyrządzane po tajsku. serdecznie odradzam.
5. Atrakcje turystyczne: Klinika zapewnia wyjazd do Pattaya i do ogrodu letniego dr Suporna. Przy tym nie informują, że w pobliżu są jeszcze inne fajne rzeczy do obejrzenia samodzielnie:
* targ żywności - na miejscu w Chonburi. Dojazd wynajętą taksówką. Świeże i tanie jedzenie !
* Świątynia Prawdy - The Sanctuary Of Truth. Mieści się w Pattaya. Dojazd autobusem do Pattaya, potem taksówką
* Farma Krokodyli - The One Million Year Stone Park - również w Pattaya. Dojazd najlepiej wynajętą taksówką. Fantastyczny ogród i masa krokodyli.
* Bangkok - dojazd najlepiej wynajętą taksówką (za pierwszym razem) i autobusem - za drugim. Jedna z dziewczyn z Kliniki potrafi oprowadzić po Bangkoku i opowiedzieć fantastycznie - jest przewodnikiem wycieczek.
* Jamtien Beach w Pattaya - dla mnie absolutny hit. Polecam wynajęcie na kilka dni pokoju np. w RS Sea Side Hotel w Jamtien Beach - po drugiej stronie ulicy jest plaża (ładna i z palmami), na plaży leżaki, a gdy leżysz na leżaku, to jedzenie samo przychodzi do Ciebie, podobnie jak np. tajski masaż albo lody.
6. Zakupy: jeden dom towarowy "Forum" po drugiej stronie kładki niedaleko kliniki, drugi na końcu ulicy w prawo od wyjścia hotelu - jakieś 800m od hotelu. Można kupić chyba wszystko.
W zasięgu dojazdu taksówką jest "Big C" - supermarket z kinem.
7. Telefon: wypożyczyć można w Klinice, do rozmów z Polską się także nadaje, ale wychodzi drogo. Ale za to jeśli trzeba zadzwonić po kogoś z Kliniki, to jak znalazł.

I jeszcze kilka słow o tym, jak zabić nudę w Chonburi:
1. na 7 piętrze hotelu jest wypożyczalnia DVD. parę filmów można obejrzeć.
2. w Big C jest kino. czasem są filmy z angielskim tekstem.
3. niedaleko za kliniką jest salon fryzjerski/manicure/pedicure, a tuż za nim salon masażu. chociaż jeden z masażystów powinien pracować w rzeźni, reszta jest ok
4. wynajęcie motoroweru (wraz z kierowcą) i oglądnięcie całego miasta "z lotu ptaka". uwaga: zalecane PRZED SRS. Atrakcje lokalne: posąg Buddy (ogromny), kilka świątyń, stadion.
5. chińska świątynia - krematorium koło kliniki. Skręcić w uliczkę pod łukiem w lewo i do góry.
6. za kliniką jakieś 500 m jest targ z owocami - kupować codziennie po jednym nieznanym gatunku; po drodze jest 7-11, gdzie można kupić normalne jedzenie oraz - uwaga ! - prezerwatywy smakowe. używanie tychże powoduje występowanie krytycznych wyjątków systemu operacyjnego u personelu kliniki :-) młode, to niedoświadczone
7. wywoływanie przegrzania mózgów u studentek i studentów okolicznych szkół - poprzez przywdzianie stroju maskującego, czyli oficjalnego mundurka dziewczęcego. do kupienia na parterze dużego domu handlowego na końcu ulicy (przy skrzyżowaniu) w prawo od wyjścia od hotelu. w komplecie: koszulka, spódnica, pasek oraz uchwycik ozdobny do paska. efekt końcowy: nie do kupienia, nawet kartą Mastercard

    Wyswietl więcej | Przejdź do tego tematu na forum | Komentarze 0 | Autor: 

 

Załączniki


14 Październik 2008
http://www.supornclinic.com
Cena około 45000 zł (czerwiec 2008)

Olga:
Zdecydowałam się na zabieg w klinice dr Suporn w Chonburi, w Tajlandii.
Kryteria mojego wyboru:
1. wymagane niedużo formalności, niekoniecznie zmiana papierów przed operacją
2. bardzo dobra opinia n.t. rezultatów leczenia - wyglądu, odczuć, wymiarów
3. bardzo dobra opinia n.t. wsparcia i personelu kliniki
4. bardzo dobra opinia n.t. szpitala
5. łatwy wyjazd - wizę dostaje się w ciągu kilku dni w Ambasadzie lub też na lotnisku w Bangkoku
6. cena - niższa niż np. w Europie czy USA, w czerwcu 2008 łącznie z hotelem i przelotem około 45000PLN.

Aby być przyjętą na zabieg należy zaprezentować przez e-mail skan listu referencyjnego od lekarza prowadzącego o określonej specjalizacji (i koniecznie zabrać ze sobą oryginał na operację !) albo lepiej od dwóch. Pożądane jest udokumentowanie życia en femme w ciągu ostatniego roku - czyli skan dokumentów z "K", ale mogą to być np. zdjęcia, jeśli takowych dokumentów nie masz jeszcze. Umawia się na pół roku do przodu - z powodu braku terminów. Bilety lotnicze najlepiej przez Internet - najtaniej. Hotel załatwia Klinika, jest w dobrym standardzie, 300m od Kliniki - co jest zaletą.

List referencyjny piszesz sama - lekarz tylko podpisuje i stempluje. Klinika sprawdza lekarza bądź kontaktując się z nim, bądź też na stronie głównej OIL w Warszawie:
Rejestr Lekarzy OIL - LINK

Więcej informacji znajdziesz na forum - LINK DO FORUM

    Wyswietl więcej | Przejdź do tego tematu na forum | Komentarze 0 | Autor: 

 

Załączniki


  CHIRURGICZNE LECZENIE TRANSSEKSUALISTÓW
Urologia Polska 1990/43/4
17 Czerwiec 2008
Ten artykuł jest tu wyłącznie ze względu na wartość historyczną. Ukazuje początki leczenia TS w naszym kraju. Obecnie w Łodzi nie przeprowadza się operacji SRS tylko w Gdańsku. Poza tym metody operacyjne też bardzo się zmieniły.(udoskonaliły)

CHIRURGICZNE LECZENIE TRANSSEKSUALISTÓW TYPU MĘŻCZYZNA/KOBIETA
Artykuł opublikowany w Urologii Polskiej 1990/43/4.
autorzy:
Julia Kruk-Jeromin, Leszek Jeromin, Wacław Dec, Andrzej Zieliński, Marek Sosnowski
Z Kliniki Chirurgii Plastycznej ICh AM w Łodzi Kierownik: prof. dr hab. med. J. Kruk-Jeromin
Z Kliniki Urologii ICh AM w Łodzi
Kierownik: prof. dr hab. med. L. Jeromin
Z Instytutu Ginekologii i Położnictwa AM w Łodzi
Dyrektor: prof. dr hab. med. W. Dec
Streszczenie
Przedstawiono plan i doświadczenia w chirurgicznym leczeniu 10 chorych z transseksualizmem typu mężczyzna?kobieta. Omówiono problem amputacji prącia i jąder oraz wytwarzania pochwy i warg sromowych.

Transseksualizm polega na rozbieżności między poczuciem psychicznym płci a morfologiczno-biologiczną budową ciała, oraz płcią socjalną (metrykalną, prawną), odczuwanymi jako ?obce" i należące do płci przeciwnej. Klinicznie rozróżnia się dwa typy transseksualistów: typ kobieta?mężczyzna (psychiczne poczucie przynależności do płci męskiej przy kobiecej budowie ciała) i typ mężczyzna?kobieta (psychiczna przynależność do płci żeńskiej przy męskiej budowie ciała). Transseksualiści czują odrazę do swojego ciała oraz pragną akceptacji społecznej w roli zgodnej z płcią przeżywaną psychicznie. Często dążenie do metrykalnej i anatomicznej zmiany płci staje się celem ich życia. Wbrew powszechnemu mniemaniu zainteresowania seksualne transseksualistów schodzą na dalszy plan. Etiologia transseksualizmu nie została dotychczas wyjaśniona, brany jest pod uwagę wpływ czynników genetycznych, endokrynologicznych, neuroprzekaźnikowych i środowiskowych. Objawy nie-akceptacji płci ujawniają się już w wieku przedszkolnym, a nasilają w okresie pokwitania. Częstość występowania transseksualizmu według badań światowych szacuje się na 1 : 60 000, w Polsce 1 : 150 000. Niewyjaśnioną sprawą jest różnica w częstości występowania typów transseksualistów ? na świecie przeważa typ mężczyzna?kobieta, zaś w Polsce zdecydowanie częściej obserwuje się typ kobieta?mężczyzna (1, 3, 5, 6, 7, 9, 10, 16).

W okresie 5 lat (1984?1989 r.) do Kliniki Chirurgii Plastycznej AM w Łodzi zgłosiło się 180 chorych z transseksualizmem typu kobieta?mężczyzna i tylko 20 z odwrotną postacią. Podstawowym warunkiem przyjęcia transseksualisty do leczenia chirurgicznego jest postanowienie sądu o sprostowaniu aktu urodzenia i sporządzony na jego podstawie dowód osobisty. Skierowanie z Zakładu Seksuologii i Patologii Więzi Międzyludzkich CMKP w Warszawie stanowi dla nas gwarancję rzetelnego zbadania i odpowiednio długiej obserwacji klinicznej chorego przed postawieniem rozpoznania ?transseksualizm". Wobec braku literatury na temat kompleksowego leczenia chorych z transseksualizmem opracowano własny plan postępowania chirurgicznego. W planowaniu i wykonywaniu tych pionierskich w Polsce operacji brali udział chirurdzy plastycy, urolodzy i ginekolodzy. U transseksualistów typu mężczyzna?kobieta napotykamy kilka problemów leczniczych: zmiana zewnętrznych narządów płciowych z męskich na żeńskie, powiększenie piersi, ?złagodzenie" rysów i likwidacja owłosienia twarzy oraz zmiana głosu. Część z nich rozwiązuje leczenie hormonalne, po którym następuje zmiana głosu i rozmieszczenia owłosienia skóry oraz powiększenie piersi. Operacje plastyczne w obrębie twarzy i piersi wybitnie zmieniają wygląd pacjentki. Najpoważniejszym etapem leczenia transseksualistów jest zmiana narządów płciowych zewnętrznych. U leczonych przez nas chorych przyjęto dwuetapowe postępowanie chirurgiczne. Pierwsza operacja ma na celu amputację prącia i jąder, przeniesienie ujścia cewki moczowej pod spojenie łonowe oraz wytworzenie pochwy. Druga operacja polega na wytworzeniu warg sromowych ze skóry moszny. W pierwszym etapie największym problemem jest wytworzenie pochwy. Odrzucono metody wytwarzania pochwy stosowane w niedorozwoju narządów rodnych kobiet, jak wyścielanie kanału pomiędzy cewką moczową a odbytnicą wolnymi przeszczepami skóry, płatami z jelita lub pęcherza moczowego, uszypułowanymi płatami skórnymi lub skórno-mięśniowymi (2, 4, 5, 6, 8, 11, 12, 13, 14, 15, 17, 18, 19, 20). Spośród nielicznych prac przedstawiających wytwarzanie pochwy u transseksualistów wybrano operację wg Edgertona, polegającą na wyścieleniu kanału pochwy wynicowaną, uszypułowaną skórą amputowanego prącia. Pozostawiona żołądź prącia imituje szyjkę macicy (4, 5) (ryc. 1).

W Klinice Urologii AM w Łodzi od 1985 roku do 1989 roku leczono operacyjnie w I etapie 10 transseksualistów. Zespól operacyjny składał się z urologów i ginekologa.

Opis operacji: pacjent w ułożeniu ginekologicznym, w znieczuleniu ogólnym dotchawiczym. Cewnik Foleya założony do pęcherza. Z cięcia łukowatego na spojeniu łonowym u podstawy prącia odpreparowano skórę z prącia i wynicowano ją (ryc. 2). Oddzielono cewkę moczową na całym jej przebiegu od ciał jamistych. Odcięto żołądź od ciał jamistych i cewki, pozostawiając wynicowaną i uszypułowaną skórę prącia. Wy-preparowane odnogi ciał jamistych odcięto od kości łonowych. Usunięto oba jądra przez ranę operacyjną. Między cewką a ścianą odbytnicy, na tępo, wydrążono kanał w kierunku jamy Douglasa. Skórę wynicowaną z prącia wprowadzono w wytworzony kanał i umocowano szwem dexo-nowym, założonym pomiędzy ciałem gąbczastym żołędzi a otrzewną ścienną jamy Douglasa. Drenażu przestrzeni okołopochwowej dokonano drenem wprowadzonym na szczycie żołędzi przez ujście odciętej cewki moczowej. Pozostawiony kikut cewki wszyto w górny biegun rany szwami dexonowymi. Ranę operacyjną zamknięto pojedynczymi szwami. Do pochwy zakładano seton nasycony olejem silikonowym. W przebiegu pooperacyjnym, natychmiast po usunięciu setonu, zakładano protezę odpowiednią do rozmiaru pochwy. W etapie tym zastosowano własną modyfikację, bez konieczności użycia wolnego przeszczepu skóry na spo­jeniu łonowym (ryc. 3).

W Klinice Chirurgii Plastycznej wykonywano II etap operacji, po 6?8 tygodniach, tj. po wgojeniu się skóry prącia w kanał wytworzonej pochwy i ustąpieniu obrzęku moszny.

Opis operacji: pacjent w ułożeniu ginekologicznym, w znieczuleniu zewnątrzoponowym. Cięcie skóry okalało ujście cewki moczowej i przedsionek wytworzonej pochwy, dalej przebiegało podłużnie wzdłuż szwu moszny, kończąc się ok. 4 cm przed kanałem odbytu. Powstały 2 szypułowane płaty skórne, które po wycięciu nadmiarów skóry przemieszczono ku górze i wszyto wokół ujścia pochwy i cewki moczowej. Przemieszczona w ten sposób skóra moszny imituje wargi sromowe większe (ryc. 4).

Spośród 20 zarejestrowanych chorych z transseksualizmem typu mężczyzna?kobieta operowano 10 osób. U wszystkich transseksualistek uzyskano dobre wyniki estetyczne, choć jedna z pacjentek skarży się na zbyt . wysokie umiejscowienie ujścia zewnętrznej cewki moczowej i brak warg sromowych mniejszych. Uzyskano gorsze wyniki czynnościowe z powodu znacznej tendencji do obkurczania chirurgicznie wytworzonej pochwy. Pomimo wyścielenia kanału dobrze unaczynionym płatem skóry prącia, obkurczenie okolicznych tkanek miękkich spłyca i zwęża pochwę. Proces ten może być zahamowany długotrwałym protezowaniem pochwy i wczesnym podjęciem stosunków płciowych po operacji. U 2 pacjentek zaobserwowano zmniejszenie światła kanału pochwy mimo stosowania protez. Powikłanie to opisywano po wszystkich typach operacji wytworzenia pochwy (2, 4, 8, 11, 13, 14, 15, 17, 19, 20). Nie obserwowano natomiast przetok pomiędzy wytworzoną pochwą a cewką moczową lub odbytnicą, opisywanych w literaturze (6, 11, 17, 19). Osiem z dziesięciu leczonych przez nas chorych jest bardzo zadowolonych z uzyskanych wyników estetycznych i czynnościowych, a zmiana płci metrykalna i anatomiczna odmieniła ich życie (ryc. 5).
WNIOSKI

1.Podjęte przez nas leczenie chirurgiczne transseksualistów typu mężczyzna?kobieta wynika z konieczności pomocy osobom, które egzy stują w społeczeństwie jako kobiety, posiadając męskie narządy płciowe.

2.Zespołowe, wielospecjalistyczne leczenie transseksualistów gwa rantuje uzyskanie możliwie najlepszych wyników.

3.Przyjęty przez nas plan leczenia i zastosowane metody chirur gicznej zmiany płci daje dobre wyniki estetyczne i czynnościowe.

http://www.urolo(...)php?1577

    Wyswietl więcej | Przejdź do tego tematu na forum | Komentarze 0 | Autor: 

 

Załączniki


10 Marzec 2008
Klinika ta ma swoje przedstawicielstwo w Warszawie:
New Look
ul. Gałczyńskiego 5
00-362 Warszawa

tel. +48 / 22 / 353 86 76
fax. +48 / 22 / 353 86 77
tel. kom. +48/ 602 33 11 90
e-mail: new-look_(at)_new-look.pl

Wszystkie zabiegi przeprowadzane są w:
Klinika "Brazylia"
ul. Wozdusznaja 60A
Kaliningrad - Obwód kaliningradzki, Rosja

Oto link do przedstawiciela w Polsce: http://klinika-brazylia.pl/

Cena SRS na dzień dzisiejszy to 2150 euro.
Usunięcie jabłka adama 450 euro.
Konsultacje i kwalifikowanie na zabiegi w Warszawie przez lekarzy z Kaliningradu.
Przed zabiegiem:
Warunkiem przeprowadzenia każdej operacji plastycznej jest dobry stan zdrowia pacjenta.

Przeciwwskazaniem są infekcje, szczególnie górnych dróg oddechowych oraz choroby serca,
nadciśnienie itp., u kobiet przeciwwskazany jest zabieg w okresie menstruacji ze względu na krzepliwość krwi.

Przed zabiegiem pacjent musi wykonać badania:

* podstawowe badanie krwi (morfologia + OB)
* czas krwawienia
* czas krzepnięcia krwi
* grupa krwi + RH
* HBS Ag antygeny (żółtaczka typu B)
* Anty HIV (AIDS)
* mamografia lub USG piersi (przy operacjach piersi)

Wizy do Kaliningradu: http://klini(...)ingradu/

    Wyswietl więcej | Przejdź do tego tematu na forum | Komentarze 3 | Autor: 

 

Załączniki



www.transseksualizm.pl 2016 (C)
Informacje zamieszczone na tej stronie zbierane były przez wiele lat od osób transseksualnych. Prawa autorskie do zdjęć opatrzonych logo strony i do WSZYSTKICH tekstów posiadają administratorzy portalu. Administracja (właściciele) zgadza się na wykorzystanie tych informacji tylko w pracach i artykułach naukowych i tylko na zasadach cytatu (niewielkie fragmenty z podaniem źródła). Nie wyrażamy zgody na jakiekolwiek kopiowanie i publikowanie zawartych na portalu zdjęć. W momencie zamieszczania naszej strony w Internecie (17 kwietnia 2001r) nie istniał żaden portal, który zawierałby podobne informacje. Kopiowanie naszych danych lub sposobu ich opracowania bez pisemnej zgody jest naruszeniem praw autorskich i podlega karze grzywny lub pozbawienia wolności do lat trzech (Art. 115 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

Ta strona używa ciasteczek (cookies). Dowiedz się więcej


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group