III operacja (neophalloplastyka)
Strona: Nowsze   1   2  3   Starsze


Dodaj nową pozycję     Pokaż tylko tematy    

15 Czerwiec 2010
1. Linie przerywane ukazują miejsca nacięcia.

2. Po usunięciu skóry łechtaczki więzadło wieszadłowe zostaje poluzowane.

3. "Płyta cewkowa" oraz cewka moczowa zostają w pełni odłączone od ciał jamistych łechtaczki.

4. Płat cewkowy jest podzielony na poziomie żołędzia, natomiast łechtaczka zostaje wyprostowana i wydłużona. Płat cewkowy oraz tylny płat ściany pochwy zostają zespolone.

5. Po przeprowadzeniu tubularyzacji płytki cewkowej, cewka moczowa natywna zostaje wydłużona.

Rysunki pochodzą ze strony: http://www.srsmi(...)f2m.html

    Wyswietl więcej | Przejdź do tego tematu na forum | Komentarze 0 | Autor: 

 

Załączniki







14 Czerwiec 2010
6. Podłużny, unaczyniony płat zostaje uformowany ze skóry łechtaczki, z części grzbietowej, u którego podstawy zostaje wycięty otwór.

7. Płat ten zostaje przeniesiony i umiejscowiony po stronie brzusznej sposobem "na pętelkę".

8. Płat zostaje złączony z cewką moczową natywną i zostaje przeprowadzona tubularyzacja plastyki cewki moczowej.

9. Wytworzona cewka moczowa zostaje umieszczona na wierzchołku prącia przy pomocy techniki glans-groove (żołądź-bruzda). Penis zostaje zrekonstruowany przy pomocy pozostałej skóry łechtaczki oraz warg sromowych mniejszych.

10. Wytworzona moszna oraz płytka cewkowa zostają połączone tak aby wydłużyć cewkę moczową natalną przy użyciu warg sromowych większych.

Rysunki pochodzą ze strony: http://www.srsmi(...)f2m.html

    Wyswietl więcej | Przejdź do tego tematu na forum | Komentarze 0 | Autor: 

 

Załączniki







13 Czerwiec 2010
dr Mikołaj Kubasik
Konsultacje:
- Centrum Medyczne, ul. Gajowa 3, Poznań - wtorek, godz. 16.00-18.00 (tylko po uprzednim umówieniu się)
- Med-Polonia Sp. z o.o. NSZOZ, ul. Obornicka 262, Poznań - środa, godz. 17.00-19.00
- oraz w innym terminie po uprzednim telefonicznym uzgodnieniu

telefon: 607 22 99 33 od poniedziałku do piątku do godziny 21.00
maile:
- konsultacje_(at)_drkubasik.pl - odpowiedź w kolejności otrzymania maili
- kontrole_(at)_drkubasik.pl – korespondencja pooperacyjna - odpowiedź priorytetowa

strona internetowa:
http://www.drkubasik.pl/
Doktor jest bardzo miły, obeznany z tematyką TS i transseksualnymi pacjentami. Bardzo dokładnie omawia z pacjentem ewentualny zabieg i wyjaśnia wszystkie wątpliwości. Ma bardzo dobrą opinię na portalu znanylekarz.pl

Ceny (marzec 2015):
konsultacja: 100zł
neophalloplastyka I: 9000 (wytworzenie penisa)
neophalloplastyka II: 3500-4500 (zaprotezowanie protezą silikonową sztywną z ceną protezy), istnieje możliwość wstawienia protezy hydraulicznej, ale koszt jej samej jest bardzo wysoki, nawet 300 tyś. zł.
proteza jąder: 6500
kolpektomia (usunięcie pochwy i częściowe zamknięcie sromu): 5000-6000 UWAGA: ten zabieg chwilowo nie jest przez doktora wykonywany z powodu braku ginekologa, z którym współpracował do tej pory.
labioplastyka (korekta warg sromowych mniejszych): 4000 (4500 jeśli usunięcie warg jest równoczesne z wykształceniem z nich brodawek piersiowych, info TU )
przedłużanie penisa: 2500 za etap, konieczne 3 etapy (dotyczy tylko penisów wykonanych metodą „płata bocznego” jeszcze bez protez)
Wszelka opieka pooperacyjna jest darmowa.
U tego chirurga można też wykonać mastektomię, wytworzenie brodawek piersiowych i korektę blizn (tę ostatnią na NFZ!), info TU

Doktor operuje w poznańskim Certusie albo w poznańskiej Med Polonii. Cena zabiegu waha się nieznacznie w zależności od miejsca wykonania (Cesrtus zazwyczaj wychodzi trochę taniej).

Relacja pacjenta pierwszy etap 2013:

Cena na dzień dzisiejszy za I etap to 9 000 zł.
Operację miałem w poznańskim szpitalu „Certus”. Po przyjęciu do szpitala wykonują badania (EKG i krwi). Przed zabiegiem odbywa się rozmowa z anestezjologiem, chirurgiem (Kubasik), a nawet z internistą. Padają standardowe pytania jak przy każdej operacji, czyli jakie i kiedy przeszliśmy zabiegi, czy mamy uczulenia, jakie bierzemy leki itd. Anestezjolog zaproponował znieczulenie podpajęczynówkowe, jednak obecny przy tej rozmowie Kubasik zasugerował, żeby raczej przeprowadzić zabieg pod narkozą, bo z doświadczenia wie, że przy podpajęczynówkowym okolica operowana zawsze bardziej krwawi. Ja nie miałem przeciwwskazań do żadnego z tych rodzajów znieczulenia, więc wybrano narkozę. Po przebudzeniu trząsłem się przez chwilę i miałem lekkie mdłości. Ból okolicy operowanej nie był specjalnie dokuczliwy. Dobę po zabiegu przeleżałem. Kiedy miałem już wstawać, przyszedł do mnie rehabilitant (!). Nie było wcale tak łatwo się podnieść, a gdy się poruszałem, rana bolała w "szczypiąco-piekący" sposób. Oczywiście chodziłem lekko zgarbiony. Na szczęście z dnia na dzień odczuwałem poprawę. Po dwóch dobach od operacji lekarz usuwa dren i wychodzi się z kliniki. Personel i warunki w szpitalu bez zarzutu.
Po dwóch tygodniach chodzę prawie całkowicie wyprostowany. Trochę ciągnie z boku.
Co do samego rezultatu, to jestem zadowolony. Kształt fallusa jest bardzo estetyczny. Mankamentem jest to, że znajduje się on nieco za wysoko, jak już pisali o tym moi poprzednicy. Rozumiem jednak, że przy tej metodzie inaczej się nie dało.
A teraz uwaga: nie założono mi zewnętrznych szwów metalowych, lecz specjalne plasterki spełniające ich funkcję. To było miłe zaskoczenie dla mnie. Dzięki temu nie będę miał dodatkowych blizn-kropek wzdłuż blizny głównej.
Rozmiar fallusa to ok. 10 cm w długości, ok. 3,5 cm średnicy, a co za tym idzie ok. 11 cm w obwodzie.
Rady: Kupić sobie kilka par luźnych majtek przed zabiegiem (niech będą o ok. dwa rozmiary za duże). Do tego luźne spodnie. Jeśli planuje się operacje na lato, warto się zaopatrzyć w duże szorty z wszytą w środku specjalną białą siatką zastępującą bieliznę.
Ja zostałem parę dni po zabiegu w Poznaniu. Wynająłem pokój, miałem zapasy jedzenia i do kontroli tam przebywałem. Jeśli ktoś mieszka daleko, to nie jest to złe rozwiązanie. Nie decydowałbym się na kilkugodzinną podróż pociągiem dwa dni po zabiegu, od razu po wyjściu ze szpitala. Samochodem też lepiej samemu nie kierować.
Zanim ktoś decyduje się w ogóle na tego typu zabieg, powinien zebrać jak najwięcej informacji na ten temat i przemyśleć go. Ja nie żałuję.


pacjent VVV maj 2012:

implant jąder i labioplastyka, cena 7500 (labioplastyka i jądra, można robić oddzielnie ale wtedy może być trochę drożej)
Miejsce: Poznań, Med-Polonia, chirurg dr Kubasik (wcześniej robił mi też penisa)
konsultacja 100, ale jako, że robiłem jakiś czas temu penisa u niego, to nic nie zapłaciłem

Na zabieg wszedłem z marszu. Przyszedłem, od razu zaprowadzili mnie do sali i zaprosili na fotel (coś jakby ginekologiczny, ale nie do końca). Znieczulenie miejscowe. Można wcześniej normalnie jeść, tylko wiadomo, że lepiej żeby to było coś lekkiego.

Najpierw była labioplastyka. Nic nie widziałem, bo kąt jest taki, że nie da się zaglądać. W każdym razie najpierw wycinanie warg sromowych itp, potem wkładanie jąder, potem szycie. Labioplastyka w ogóle nie boli. Nie ma też takiego paskudnego uczucia jak przy cięciu skalpelem, bo Kubasik używa teraz takiego czegoś chyba na ultradźwięki. Jakby długopis podłączony do prądu. Od razu tnie i zamyka naczynia. Nic nie czuć tylko trochę śmierdzi. Jedyny bolesny moment to wsadzenie jąder. Chciałem bardzo wysoko, więc trzeba było naciągnąć mocno skórę i wepchnąć je na chama. Boli ale tylko przez chwilę. Poza tym przez 2 godziny, bo tyle to trwało, prawie nic się nie czuje. Po wszystkim od razu do domu. Można w miarę normalnie iść.

Teraz efekt. Z korekty dołu i z jąder jestem meeeeega zadowolony. Tylko wiadomo, że to jest wrażenie zaraz po zabiegu i przy gojeniu może się jeszcze zmienić i zepsuć. Problem jest też taki, że część szwów i rany brudzi się przy oddawaniu moczu i może być problem z gojeniem. Więc teraz podaję wrażenia na dzień dzisiejszy, na ostateczną ocenę trzeba jeszcze zaczekać. Ale na dziś jestem bardzo zadowolony bo jest dokładnie tak jak chciałem i jak sobie wyobrażałem. Idealnie w stosunku do oczekiwań.

Labioplastyka: cała skóra wokół łechtaczki została wycięta, a jej krawędzie połączone z wargami większymi. Teraz wygląda to tak, że całość jest gładka i tworzy jedną linię, nic nie wystaje. Jak się naciągnie to odsłania się żołądź łechtaczki. To maksymalna możliwość, która nie powoduje żadnego zagrożenia dla zmiany unerwienia łechtaczki. Jeśli ktoś decyduje się na ryzyko, to oczywiście może ją schować pod skórą i zasłonić całkowicie, ale Kubasik tego nie zrobi. No i ja też nie chciałem. Wargi sromowe mniejsze zostały całkowicie usunięte. I to naprawdę radykalnie, nic nie zostało. Wszystko jest gładkie. Jedyne co zostało to wejście do pochwy i cewka moczowa nad nim. Ja mam anatomicznie to wejście bardzo cofnięte, więc nawet jak rozchylę nogi to nic nie widać. Trzeba by tam palcami grzebać żeby coś zauważyć. Tylko oczywiście trochę podpada lekkie wybrzuszenie łechtaczki, nie ma mowy żebym z rozłożonymi nogami robił za genetycznego przy bliskim kontakcie, ale jak odrosną mi włosy to też sporo zasłonią. W każdym razie nie chodziło mi o rozkraczanie się przed obcymi ludźmi tylko o własną psychikę. Na razie jeszcze wszystko jest spuchnięte, ale potem przy myciu się powinno być tam prawie gładko. I jeszcze jedno – ja nie zamykałem wejścia do pochwy bo nie chciałem. Jak pisałem – u mnie prawie go nie widać. Ale jak ktoś bardzo chce to Kubasik może to zrobić. Tylko, że to ryzykowny zabieg i kręci nosem. No i nie zamyka się idealnie tylko zostaje mała dziurka na mocz.

Jądra: nie mam worka mosznowego bo nie chciałem. Penis robiony przez Kubasika jest o jakiś centymetr za wysoko. Może i o dwa w stosunku do naturalnego. A Kubasik robi jądra w wargach sromowych większych co daje niby fajne worki, ale z kolei za niskie w stosunku do naturalnych jąder. Wygląda to więc tak sobie – penis za wysoko, jądra za nisko. Ja się zdecydowałem tak jak mówiłeś – jądra na spojeniu łonowym zaraz pod penisem. I takie mam. Żadnego odstępu. Zaraz pod penisem jest wyraźne zgrubienie z dwoma jajkami. Jądra nie są rozdzielone jak byłyby w wargach sromowych tylko siedzą sobie koło siebie pod skórą. Na razie prawe jest trochę wyżej (to normalne u facetów, ale chyba zazwyczaj lewe jest wyżej, wszystko jedno). Nie wiem jeszcze jak się ostatecznie ułożą. Wygląda to tak jak u normalnego faceta kiedy mu jajka mocno zmarzną i worek się ściągnie. Moim zdaniem jest bardzo naturalnie. Trochę szkoda, że się tam nic nie buja, ale z drugiej strony dużo jeżdżę na rowerze i trochę konno i nie wyobrażam sobie tego z jajkami między nogami. A one trochę między nogi wchodzą, ale minimalnie. Były by jeszcze fajniejsze jakby dać większy rozmiar jąder, ale doktor się bał, że mogą wtedy wyskoczyć, bo tam jest jednak mniej miejsca niż w wargach. Jak mi odrosną włosy to powinno być jeszcze lepiej.

Ogólnie ocena efektu w skali 1 do 10 gdzie jedne to totalna porażka a 10 ideał to będzie jakieś 8. Przy seksie genetycznego nie da się udawać, ale pod prysznic z facetami albo do sauny bez żadnego problemu.

Dalszy ciąg relacji, miesiąc po zabiegu:
Gojenie:
Goiłem się długo. Było gorąco, co nie sprzyjało. Codziennie moczyłem tyłek w misce z połową kilograma soli dla wybicia bakterii. Większych problemów nie było. Minimalna ilość ropy. Za to spuchłem mocno i bardzo bolała mnie żołądź łechtaczki. Spuchła tak mocno, że wyszła spod szwów i ocierała się o opatrunki. Wrażenie bardzo, bardzo nieprzyjemne. Krwawiłem ponad dwa tygodnie. Nie bardzo, ale opatrunki musiałem nosić do trzeciego tygodnia włącznie. Z powodu bólu i strachu ograniczałem ruchliwość do minimum przez 2 tygodnie. Można po zabiegu spokojnie chodzić, ale nie jest to przyjemne. Nie uniknąłem jednak pozycji kowboja. Bałem się przez pierwszy tydzień łączyć nogi żeby tam czegoś nie narobić. W pracy naopowiadałem, że mam kontuzję pachwiny i tak niby to kulałem na jedną nogę, żeby nie podpadło, że się dziwnie rozkraczam. Opuchlizna zaczęła schodzić dopiero po tygodniu. Musiałem się podmywać po każdej wizycie w toalecie, bo mocz zalewał część ran. Nic się przez to na szczęście nie paprało. Minął już miesiąc, rany się całkowicie zabliźniły, ale jeszcze niektóre miejsca mnie pobolewają. Jest jedno miejsce na szwie pod jądrem gdzie zrobiło się małe zgrubienie i to mnie momentami boli jak chodzę, albo jak nacisnę palcem pod określonym kątem (bo nie każdy ucisk boli). Może to blizna naciska na nerw, może szew w środku jeszcze się nie rozpuścił. Póki co czekam co z tym będzie dalej. Aha, wszystkie szwy są rozpuszczalne. Nie musiałem jechać na zdjęcie (czyli dodatkowy mały plus, bo odpada zwolnienie z roboty i kasa za przejazd).

Jądra:
Moim zdaniem wyglądają bardzo dobrze, choć mogły by być większe. Przy większych jednak był strach, że się nie zmieszczą. Nie wiszą swobodnie, tylko są ściśnięte i wyglądają jak górka pod penisem, na której on sobie leży. Jeszcze nie odrosły mi całkowicie włosy, zakładam, że z nimi będzie lepiej. Między penisem a jądrami nie ma żadnego odstępu. Są tuż pod nim. Lewe jest lekko niżej od prawego. Jak chodzę to czuję tam minimalny ucisk. Nie wiem czy to jeszcze od gojenia, czy tak zostanie. W każdym razie nie przeszkadza. Na fotach mniej więcej widać jak to wygląda. Początkowo wyglądały jak jednolita górka, teraz mam wrażenie, że zaczynają się jakby trochę rozdwajać. To znaczy, że robi się między kulkami małe wgłębienie, przez co wyglądają naturalniej. Kubasik mówił, że z czasem skóra się rozciągnie i będzie jeszcze lepiej, ale tak średnio mu wierzę. Teraz jednak widzę, że coś tam się trochę dzieje. Myślę też o zakupie pompki i próbie lekkiego rozciągnięcia skóry jak już będę miał pewność, że wszystko się na 100% zagoiło. Ale jak by się nie udało, to efekt i tak jest ok. W stosunku do oczekiwań – 100%. Nie wiem jak ocenić jądra w stosunku do naturalnych. Wizualnie widać to na fotach, niech każdy sam oceni. W dotyku są dość twarde, nie przelewają się w worku jak to chyba powinny robić naturalne. Kulki pod skórą się minimalnie przemieszczają. Mogę jądra ująć w dłoń i lekko potrząsnąć góra-dół, co sprawia mi przyjemność. Do orgazmu tak się nie da dojść, ale uczucie jest bardzo miłe. Dolna część jąder zachodzi na nerwy łechtaczki i stąd płyną dodatkowe bodźce. Pierwszy ostrożny stosunek (stosuję nakładkę na penisa) był bardzo satysfakcjonujący w związku z regularnym uciskiem właśnie na jądra. Orgazmu z tego nie będzie, ale jest znacznie fajniej niż wcześniej.

Labioplastyka:
Z efektu jestem bardzo zadowolony, ale są plusy i minusy. Plusy to takie, że wszystko co było na zewnątrz jest wycięte. Ładnie się zagoiło. Wszystko równo i że tak powiem zgrabnie. Łechtaczka jest zrównana z dużymi wargami. Przez opuchliznę żołądź początkowo wylazła na zewnątrz. Ale jak opuchlizna zeszła to się schowała i obecnie znajduje się pod skórą. Jest tam tylko lekkie wybrzuszenie.

Minusem jest zmniejszenie czucia łechtaczki. Osiągnięcie orgazmu jest trochę utrudnione. Łechtaczka jest schowana pod skórą. Wzdłuż niej idą dwa szwy. Czuję w tym miejscu zgrubienia pod skórą i nie wiem czy się jeszcze rozejdą, czy nie. Po tym, jak mi wszystko spuchło, to odsłonięta żołądź ocierała się opatrunek i to bolało. Myślę, że mogła się przez to stać mniej wrażliwa mimo tego, że już się schowała pod skórę. Mam więc wrażenie osłabienia czucia w „tych” rejonach o jakieś 30-40%. Orgazm osiągam nieco później niż zwykle i jest trochę mniej satysfakcjonujący, a po nim odczuwam lekkie drętwienie w tej okolicy. Trochę mnie tam jeszcze boli. I chyba ciało jest trochę ogłupiałe po abstynencji. Nie wiem, czy tak już zostanie i mam nadzieję, że z czasem się poprawi. Gdyby jednak tak miało zostać, to i tak uważam, że było warto.


pacjent wrzesień 2011:

Po konsultacji:
Brzuch mam podobno bardzo dobry, jeśli chodzi o ilość tkanki tłuszczowej, nie za mało, nie za dużo, ale problem może być z tętnicą. Dwójkę w zrobiono mi z bardzo dużym cięciem i nikt w tej chwili nie jest w stanie powiedzieć, czy podczas zabiegu nie została uszkodzona potrzebna tętnica do ukrwienia płata. Kubasik stwierdził, że nawet badanie z kontrastem albo USG nie będzie do końca miarodajne, więc decyzja należy do mnie. Ja już decyzję podjąłem - będę ryzykował, najwyżej płat zostanie wszyty z powrotem w ciało. Nie mam innej opcji, nic nie mam do stracenia.

Po operacji:
Znieczulenie miałem ogólne.
Pomimo dużej blizny po dwójce, udało się znaleźć tętnicę i penis żyje. Sama końcówka jedynie być może nie całkiem jest ukrwiona, zrobiła się fioletowa i dr Kubasik mówił, że może się dłużej goić, ale jeśli tak się stanie, to będzie przypominać żołądź, więc jest naprawdę dobrze. Choć teraz bardziej mi to wygląda na krwiak po zabiegu, który się może wchłonąć.

Długość, jak dla mnie, w sam raz. Jest gruby, ale to też przez opuchliznę. Potrzeba czasu na zagojenie.

Co do samej kliniki (Med-Polonii) - to jest po prostu fantastycznie. Sama organizacja bez zarzutu. Gdy tylko przyjechałem - karta już była założona, wszystko poukładane, bezproblemowo. W pokoju łazienka, telewizor, internet, telefon i super obsługa, dobre jedzenie. Pełen profesjonalizm, opieka super, mili lekarze i pielęgniarki.

Sam Kubasik to wspaniały lekarz i - co ważne - normalnie można z nim pogada. Jedna wada – zapominalski i roztrzepany. Ale konkretny i nie traktuje nikogo z góry. Z Kubasikiem normalnie się rozmawia, jak równy z równym. Codziennie kilka razy przychodził kontrolować, pytając, "jak tam ptaszek". Zresztą o wszystkich lekarzach z Med-Polonii mam dobre zdanie.

Gdy chciałem wracać (sam pociągiem) - kazali mi przed wyjściem, cały czas chodzić po klinice i w razie czego zostawiliby mnie na jeszcze jedną noc (musiałbym zapłacić za kolejną dobę niestety), gdybym poczuł się słabo. Ale na szczęście wszystko było ok. Po powrocie wysłałem wieczorem dr Kubasikowi SMS, że wszystko ok. Było już późno, mimo to odpisał. Więc naprawdę przejmuje się pacjentami.

Na razie chodzę zgięty. Pod kolana na noc muszę coś podkładać, bo inaczej bok ciągnie, ale generalnie jest ok. Do przeżycia Po dwójce ból był o wiele większy. No i pod małego mam podkładać opatrunki tak, żeby był cały czas w odpowiedniej pozycji (nie w całkowitym zwisie), bo wtedy ma lepsze ukrwienie.

Nawet gdyby płat się nie przyjął - nie żałowałbym decyzji o robieniu operacji tam. Jak teraz uzbieram kasę - to chcę zamknąć krocze dr Kubasik zgodził się zrobić zabieg. Rozmawiałem na temat kolejnych etapów. W tej chwili jest możliwość protezowania płata protezą amerykańską, jest droższa (nie pytałem dokładnie ile), ale się sprawdza. A protezy jąder - 4.500 zł (w znieczuleniu miejscowym, wychodzi się tego samego dnia po zabiegu do domu).

Standardowe drobne komplikacje przy gojeniu:
Penis przekrwawiał w miejscu zszycia, nie chciał się goić wokół podstawy (tam gdzie wychodził z podbrzusza). W płacie prawdopodobnie utworzył się spory krwiak, ale rozszedł się z czasem, Na żołędzi zrobił się duży twardy strup, który zszedł dopiero po około 3 miesiącach. W trakcie gojenia pomagało przemywanie rany rivanolem. Czucie powierzchniowe na razie dość słabe.

wrażenia po około pół roku:
Wszystko ładnie się zagoiło. Penis jest zupełnie naturalnych rozmiarów, jest kilka cm poniżej blizny po dwójce, więc raczej w odpowiednim miejscu, za to nieco przesunięty w lewo. Niestety trochę to jednak
trwa zanim wszelkie opuchlizny zejdą. Wydaje mi się, ze jeszcze w środku część dopiero dojdzie do siebie, szczególnie w miejscu, gdzie płat przechodzi pod skórą. Czucie jest słabe, powierzchowne,
jednak efekt wizualny i samopoczucie nie do przecenienia :)


pacjent 2006:

Lekarz jest bardzo miły i – co najważniejsze – sensowny i rzeczowy. Odpowie wyczerpująco na wszystkie pytania. Przed zabiegiem, po obejrzeniu pacjenta, jest w stanie powiedzieć jakiej mniej więcej długości i grubości będzie penis.

Jestem dopiero dwa tygodnie z hakiem po zabiegu i Kubasik nie zdjął mi jeszcze wszystkich szwów (na penisie już nie mam, ale zostały na boku).

Na zabieg nie czekałem, bo sam wyznaczyłem sobie termin za dwa miesiące od wizyty bo tak mi pasowało. Ale terminy są krótkie. Jakoś do dwóch tygodni.

Do zabiegu przygotowywałem się standardowo – nie żreć aspiryny i sześć godzin przed nie jeść i nie pić. Jako, że to nie narkoza tylko z/o.

Na konsultacjach byłem w klinice Bieleckiego. Najpierw u samego guru, ale to on mnie odesłał do Kubasika. Nie płaci się nic bez względu na ilość wizyt. Ja nawiedzałem każdego ze 3 razy :).

Operowany byłem w Poznańskim Certusie. Warunki doskonałe – w ogóle nie ma co opisywać szpital - ideał. Cena 4700. Zabieg był nie w narkozie tylko w znieczuleniu zewnątrzoponowym. Nie chciałem nic na sen i tak marudziłem, że pozwolili mi oglądać większość operacji. Ja bym się wkurzył na miejscu chirurga gdyby mi pacjent mówił „dalej pan tnie, dalej, daaaalej”, ale Kubasik był ubawiony i zagroził, że jak się nie zamknę to mi zrobi 4 cm :). W ogóle ma świetne czarne poczucie humoru.

Co do penisa to częściowo jestem zadowolony a częściowo nie – jak to zazwyczaj bywa. Minusy są takie, że z boku mam szramę długości ok. 30 cm, ale wygląda jak kreska długopisem. Nie wiem jednak czy się nie rozlezie – mam skłonności do bliznowacenia. Pod szramą, przez całą jej długość i mniej więcej na szerokość 1cm nie mam czucia. Nie wiem czy wróci, po mastektomi też tak miałem i dużo się naprawiło.
Penis na razie jest jeszcze trochę przykurczony bo płat z brzucha ciągnie go jakby z powrotem do środka, ale już wiem, że na długość nie mogę narzekać:) Członek trochę też przesunął się na lewo i do góry, co zaczyna mnie niepokoić. Wzdłuż członka biegnie szrama i pewnie zostanie blizna. Kolejny minus to to, że jest w żołędzi trochę za gruby, ale tam też jest jeszcze trochę opuchnięty i mam czekać co będzie dalej. Prawdopodobnie będę miał małą poprawkę w ramach kosztów zabiegu na znieczuleniu miejscowym. (Dopisek 2008 – żadna korekta żołędzi, czy ogólnego kształtu penisa nie była potrzebna. Wszystko się ukształtowało w miarę gojenia.)

Ogólnie, poza blizną i tym zgrubieniem wygląda dość naturalnie, choć oczywiście przy bliskim kontakcie i dobrym świetle nikt się nie nabierze :). Poza tym jest ciepły i jak na razie nie rosną na nim włosy :). Największy plus to taki, że już mam czucie i to zaskakująco silne. Na spodzie, na całej długości mam czucie prawie zupełnie normalne a na reszcie płata – jak to nazywam – plackowate. Miejscami silne, miejscami wcale, ale to się ponoć jeszcze rok ma dobudowywać. Częściowo też dotyk czuję w boku, bo stamtąd był pobrany nerw, ale to ma się w głowie jeszcze przestawić. W każdym razie ściąganie części szwów bolało.

Najgorsze ze wszystkiego to ta zgięta pozycja. Chodzi się zgiętym 90 stopni i śpi na plecach z podkurczonymi nogami. Szwy bardzo mocno trzymają i nie trzeba się bać, że się je zerwie przez sen. W szpitalu muszą ci dać taki wałek bod nogi żebyś nie prostował kolan. W domu będzie potrzebna zrolowana kołdra czy coś takiego. Nienawidzę spać na plecach a ciągle jeszcze muszę – to naprawdę paskudztwo :). Przez pierwsze dwa tygodnie szwy tak cię trzymają, że w sumie nie wyprostujesz się przez nieuwagę. Potem skóra zaczyna się naciągać i każdego dnia masz trochę większe możliwości. Mi leci 5 tydzień po zabiegu, już szwów na boku dawno nie mam, ale do pełnego przeprostu jeszcze mi brakuje dosłownie ciut ciut. W łóżku lewa noga wciąż lekko zgięta w kolanie. Od tego wszystkiego potwornie boli kręgosłup. Reszta do zniesienia.

Dopisek styczeń 2008:
Była potrzebna korekta zabiegu. Z racji tego przesunięcia na lewo i do góry. Teraz penis jest dokładnie tam, gdzie być powinien:) Podczas gojenia się skręcił, tak, że szrama nie biegnie wzdłuż górnej części tylko bocznej – kiedy penis jest w zwisie to w ogóle jej nie widać. Ogólny efekt zabiegu w skali 1/5 oceniam na 4.

Alex_ftm
Tadammmm !!
Jestem po III :) (pierwszy etap)
Mój nowy przyjaciel ma 4 dni :)
Jak widać mam się dobrze skoro przy kompie śmigam :)
Operował mnie Kubasik w Poznaniu któremu po prostu postanowiłem zaufać i nie żałuję :)
Może nie będę mógł rywalizować z innymi w kwestiach rozmiarów ale mam !!
Mój Ci on nie ważne jak mały :)
Wybrałem tą metodę bo jest najmniej ryzykowna i szpecąca. Więc po akceptacji kilku tematów typu nie będę sikał na stojąco itd zostaje mi do zaakceptowania rozmiar itp.
Ale wiecie co.... 10 lat byłem z jedną kobietą, przed i po niej nie narzekałem na brak zainteresowania a przecież nie miałem nic więc teraz może być tylko lepiej !!
ceny: 5 500 PLN, potem proteza ok 3 500 i jądra ok 4 500

simplex
Bez wielkich wzruszeń i podniet stwierdzam po tygodniu od pierwszego etapu III - że jest nieźle. Kubasik był bardzo zadowolony po operacji, bo bez komplikacji przebiegła, wiec tym bardziej i ja jestem zadowolony. Muszę powiedzieć że spodziewałem sie większego bolu (zwłaszcza ze mam niski próg) - a tu naprawdę ok było i jest. Właściwie o środki przeciwbólowe prosiłem tylko na noc po operacji. Potem doskwierała mi w dużej mierze wymuszona pozycja.

Mam wrażenie ze mały jest dosyć duży :) - w każdym razie jak na stan spoczynku, no i grubasek - ale jak zdążyłem sie zorientować, u Kubasika to standard. Zresztą polubiłem gościa (tzn Kubasika :D ), jest naprawdę budzący zaufanie.

davee666:
Operacja miała miejsce w dn. 01.04.2008 roku. Info pooperacyjne:
Zabieg został wykonany w Poznańskim Certusie, cena: 5500 zł. Penis ma 11 cm długości i 16 cm grubości, trochę niedługi biorąc pod uwagę mój wzrost (175cm), ale za to gruby (ważę 85 kg, więc płat tkanki tłuszczowej był spory). Z operacji jestem zadowolony, nawet mam lekkie czucie w penisie: gdy go dotykam, to czuję ten swój dotyk na skórze brzucha, ale ponoć z czasem to się zmieni. W środku penisa nie mam jeszcze protezy, jest jedynie tętnica, która go ożywia. Jest ciepły i miękki, fajny w dotyku; niestety pod spodem pozostał "dawny" narząd płciowy (którego należałoby się pozbyć przy następnych operacjach;-)). Największe minusy: jest krzywy, po lewej stronie tak jakby opuchnięty, ale to się naprawi przy kolejnych operacjach.

Jeśli chodzi o podejście doktora Kubasika oraz personel w Certusie to przyznaję, że obowiązuje tam zasada pełnego profesjonalizmu, wszyscy są życzliwi.

Teraz moje skromne rady: jeśli chcesz, żeby penis był odpowiednio długi i miał grubość nie odbiegającą od normy, to przede wszystkim dbaj o odpowiednią wagę ciała; rzuć definitywnie palenie i picie (trzeba dbać o tętnicę - to od niej przecież zależy długość fiuta). Ponadto, odnośnie protez, najpierw polecam przedłużyć i odpowiednio ukształtować nowego przyjaciela. Ja mam w planach założenie protezy, najpierw jednak wybiorę się na przedłużanie i wytworzenie żołędzi (żeby to jakoś wyglądało) a dopiero później włożenie protezy.

uwagi dopisane ponad 9 miesięcy od operacji:
1) penis wciąż jest przesunięty i spuchnięty
2) na lewym biodrze z boku, z którego pobierano płat skórny, jest spore zgrubienie (taka odstająca tkanka tłuszczowa) i wygląda to paskudnie
3) końcówka fiuta jest źle zaszyta - odstaje na końcu, wygląda jak zlepiony róg na pierogach z mięsem:-)
4) czucie bardzo słabe, swój dotyk nadal czuję z boku, a nie na penisie
5) podsumowując: troszkę żałuję, że operacja nie została wykonana DOKŁADNIEJ
Do tej relacji zostały dodane zdjęcia (szwy na boku, penis wkrótce po operacji i już wygojony)[/b]

Darko:
(operacja była wykonywana przez niepracującego już w zawodzie doktora Bieleckiego)
Jestem po III operacji u dr Bieleckiego (prawie 8 lat) i po protezowaniu (7 lat), mogę się więc podzielić spostrzeżeniami. Jeśli chodzi o samo wykonanie przeszczepu, niezależnie od metody, są pewne plusy; penis się przyjął, jest dobrze ukrwiony, rozmiar mieści się w normie: 11 cm długości i 13 cm w obwodzie. Tylko przy podstawie trzonu mam lekkie czucie, ale i to nauczyłem się cenić (np. czuję skurcze mięśni pochwy Partnerki). W środku mam protezę silikonową z drutem srebrnym (o ile mnie pamięć nie myli), czyli teoretycznie jestem gotów przez cały czas, mimo że nie jest mi niewygodnie w gatkach. Obsługa w klinice była znakomita... Ale na tym plusy się kończą. Penis jest trochę za wysoko, nie wygląda naturalnie (kształtem przypomina raczej pocisk niż to, czym być powinien), wzdłuż trzonu z przodu biegnie szeroka blizna po szyciu. Nie mogę oddawać moczu na stojąco, chociaż tym akurat najmniej się przejmuję; już kilka lat temu przestało mi na tym zależeć, inne rzeczy są dla mnie ważniejsze. I do tych ważniejszych rzeczy taki członek się niestety nie nadaje.

Wprawdzie proteza nadaje penisowi pewną sztywność, ale niewystarczającą, bo tylko w środku. Umożliwia wprowadzenie go pochwy, ale co z tego, skoro nie zmienia nieuniknionej miękkości skóry, z której w większości składa się penis. Można się kochać, jednak specjalnej przyjemności kobiecie się nie sprawia, zaspokojenie lepiej dać jej w inny sposób. Wcześniej kochałem się, używając tylko własnego członka, ale zrezygnowałem z tego pomysłu, szkoda stresu i poczucia niespełnienia jako mężczyzna. Dlatego we współżyciu z obecną Partnerką zacząłem korzystać z pomocników. Najpierw kupiłem żelową przedłużkę. Odpada, wprawdzie ułatwia wejście, ale jest przeznaczona dla biologicznych facetów z małym członkiem; przedłuża go, jednak nie zastąpi własnej sztywności. Później wypróbowałem trzy protezy na pasach puste w środku; jednej z nich bardzo nie polecam, obecnie używam lateksowej. Rezultat jest już duuużo lepszy, no i ta nieustająca erekcja. ;) Jednak mimo ładnego anatomicznego kształtu lateks jest średni, daleko mu do imitacji naturalności, pasom również. Problemem stała się też... moja własna proteza, ponieważ ta konkretna nie pozwala wygiąć członka w górę na stałe, tylko sprężyście wraca do poprzedniego kształtu, ściągając nakładaną protezę w dół i psując kąt wejścia.

Darko II:
Podsumowując i uzupełniając mój pierwszy post - nie polecam metody Bieleckiego z następujących względów:

1. Po pierwsze i najważniejsze: penis nie nadaje się do satysfakcjonującego współżycia. Na niemożność sikania pod drzewkiem machnąłbym ręką; nieważne, że "mały" nie wygląda zbyt naturalnie. Zaakceptowałbym brak odpowiedniego czucia u siebie, byle tylko penis miał twardość wystarczającą do stymulacji wnętrza pochwy partnerki. NIE MA i przy tej metodzie mieć nie może. Niezależnie od tego, jaką wstawi się do wnętrza protezę. Jedyne miejsce, które charakteryzuje się taką twardością, to sam czubek penisa (tam skóra jest najcieńsza), ale ze względu na kształt "pocisku" nie zapewnia stymulacji podczas stosunku. Pochwa ma kontakt przede wszystkim z mnóstwem miękkiej skóry. Paradoksalnie - im penis jest grubszy, tym gorzej - tym większa ilość miękkiego ciała dzieli sztywną protezę od ścian pochwy. Parafrazując stary dowcip, człowiek czuje się tak, jakby gotowanym makaronem próbował grać w bierki. A kobieta czuje, że coś w środku jest, ale o sprawianiu jej w ten sposób niebiańskiej rozkoszy można zapomnieć.

2. Proteza przesuwa się w penisie i swoim "kanale" skórnym (między skórą a mięśniami brzucha). Przy tej metodzie nie da się jej "zaczepić" na kości łonowej. Dlatego gdy kochałem się tylko własnym penisem, bez żadnych akcesoriów, podczas stosunku musiałem trzymać ręką końcówkę protezy na brzuchu, żeby zachować długość penisa i w ogóle móc się poruszać w partnerce (ze względu na miękkość skóry).

3. Trzecie zastrzeżenie wiąże się już z konkretnym rodzajem protezy. Moja jest sprężysta, na czas trwania stosunku nie da się jej wygiąć w górę i utrzymać w takiej pozycji bez podtrzymywania - natychmiast wraca do poprzedniego kształtu. Gdy używałem lateksowych członków pustych w środku (na pasach), sprężystość mojej własnej protezy ściągała je w dół.

4. Penis umieszczony jest za wysoko, więc ewentualna proteza jąder wyglądałaby wręcz kuriozalnie - z kilkucentymetrową (u mnie ok. 5 cm) przerwą między penisem a jądrami.

    Wyswietl więcej | Przejdź do tego tematu na forum | Komentarze 0 | Autor: 

 

Załączniki















12 Czerwiec 2010
ul. Wyrzyska 18
60-425 Poznań
tel.: (+48) 61 662 37 70, (+48) 503 629 357
email: klinika_(at)_solumed.pl
http://solumed.pl/

cena I etapu neophalloplastyki (wytworzenie płata) - 8500 (kwiecień 2013)
cena II etapu neophalloplastyki (wszczepienie protezy wraz z jej ceną) - 8000 (kwiecień 2013)
cena implantacji jąder: 2implanty 6 000zł, w wypadku jednego implantu koszt zabiegu to 4 000zł (kwiecień 2013)
cena konsultacji - 100zł (lipiec 2011)
W klinice można wykonać również mastektomię (szczegóły i relacje w dziale I operacja)
Operuje doktor Tomasz Dydymski
http://www.tdydymski.sky.pl/twarz.php
TUTAJ można przeczytać wywiad z panem doktorem.

Operacja wykonywana jest metodą płata brzusznego, bez przedłużania cewki moczowej (dokładnie ta sama metoda, którą stosuje doktor Kubasik).

Na stronie kliniki jest mapka warto mieć ją ze sobą, bo taksówkarze czasem nie wiedzą gdzie jest ul. Wyrzyska. Trochę ciężko tam dojechać. Z dworca PKP trzeba jechać tramwajem 2 albo 17 w kierunku Ogrody, do samego końca, aż do pętli. Potem przesiąść się na autobus 61 albo 86 i wysiąść na 5 przystanku-Tatrzańska. To koło stacji benzynowej. Potem trzeba przejść przejściem podziemnym na drugą stronę ulicy i podejść trochę pieszo przez trawniki i ścieżki. Klinika znajduje się na górce w chaszczach ;).

    Wyswietl więcej | Przejdź do tego tematu na forum | Komentarze 0 | Autor: 

 

Załączniki


12 Czerwiec 2010
Profesor Sava Perovic jest urologiem
- wykonuje falloplastykę i metoidioplastykę u TS k/m
oraz waginoplastykę u TS m/k.

WAŻNE:
Profesor Sava Perovic z Belgradu zmarł 04 kwietnia 2010 na raka.
Klinika działa nadal. Pacjenci przechodzą pod opiekę prof. Perdzynskiego i Dr Radosa Djinovica.

Departament Of Urology
University Children's Hospital
Trisova 10
Belgrade 11000
Serbia
perovics_(at)_eunet.yu
http://www.savaperovic.com
http://www.przeg(...).php?284

Współpracuje z nim dr Miroslav Djordjevic.
http://www.metoidioplasty.com

film z operacji: (UWAGA! - drastyczne!!!)
http://www.savap(...)asty.htm

Jest to zabieg z 2008 roku - ten penis jest tworzony bez możliwości oddawania moczu, mimo że ma dziurkę -
to tylko estetyczny dodatek. Dopiero na samym końcu jest pokazane jak wygląda penis po 1 etapie total phallo.

film z instrukcją przygotowania do operacji:
http://www.medic(...)lap.html

paker:
Właśnie zakończyłem falloplastyke w Belgradzie więc podzielę się częścią wiadomości.

Ja miałem zrobione w 4 etapach i zajęło mi to równy rok (ale ilość etapów jak również czas mogą się trochę różnić i zależą od przypadku)
1. etap- to usunięcie pochwy,zamknięcie i metoidoplastyka + proterowanie jąder (6h operacji)
2. etap- pobranie mięśnia najszerszego pleców wraz ze skóra ,przyszycie tego płata metodą mikrochirurgii(czyli wraz z żyłą,tętnicą,nerwem),pogranie błony śluzowej z wewnętrznej części policzków i przeszczepienie w środkową część płata w celu póżniejszego wytworzenia w tym miejscu cewki moczowej (16h operacji)
3. etap-złożenie płata czyli zamknięcie cewki w nowym penisie i wytworzenie kształtu penisa ale jeszcze bez połączenia z cewka powstałą po metoidoplastyce w małym penisie , rozpreparowanie łechtaczki na 2 części z czego jedna część idzie do wnętrza nowego penisa a druga pozostaje na wierzchu ale po bocznej stronie penisa w kształcie małej kuleczki.(5h operacji)
4.etap-połączenie cewki z nowego penisa z tym małym z metoidoplastyki i zamknięcie całości, + zaprotezowanie penisa-do wyboru 2 rodzaje protez: półplastycza i pneumatyczna, zarysowanie kształtu żołędzi (6h operacji)

Warunki są dobre,mała klinika z 4 pokojami ,jest się samemu w pokoju,cały personel jest sympatyczny tylko trudno od lekarzy wydobyć informacje.

Koszty (podaję regularne):
1+2 etap- 16.500 euro
3 etap-5000 euro
4 etap-6000 + koszt protez (półplastyczna 2000 euro, pneumatyczna 6000 )

ale można z nimi negocjować cenę ;-)

Ogólne uwagi: trzeba być w miarę chudym i robić masaże rozciągające pleców w miejscu skąd będzie pobierany płat.bez tego odeślą do domu i nie podejmą się operacji aż do zmiany sytuacji.Bez problemu można dogadać się po angielsku a i serbski jest w miarę zbliżony do polskiego.

Ja jestem bardzo zadowolony z efektu, podam ogólny opis: sikanie na stojąco, czucie seksualne zachowane i normalnie możliwe przez stymulacje penisa, czucie samego penisa na razie mam głębokie na całej długości,wszystko jest zaszyte i nic nie pozostaje na wierzchu ani nie ma żadnych dziur,wygląd wizualny bardzo dobry bez żadnych widocznych blizn,ja mam protezę półplastyczną-działa na zasadzie plasteliny i daje się modelować twardość jest całkowicie wystarczająca do współżycia tyle że niestety penis jest cały czas sztywny ale zawsze jak ktoś ma więcej kasy można zainwestować w ta protezę pneumatyczną ;-) To na tyle jeżeli ktoś by się serio tam wybierał to mogę udzielić konsultacji i pokazać zdjęcia ale to tylko osobiście.

Sivy: (ZDJĘCIA POOPERACYJNE POCHODZĄ OD TEJ OSOBY!)

czerwiec 2010

Ogólnie Belgrad jest cool, na lotnisko osobiście przyjechał po mnie dr Nikola, bezpiecznie mnie odstawił do kliniki. Nie jest to klinika z prawdziwego zdarzenia ale planują przebudowę i remonty. Na miejscu nie masz co się martwić o jedzenie i picie. Rano termometr i jak chcesz przynoszą kawkę do łóżka. Śniadanko co chcesz: bułka, ciastka. Obiad - co chcesz, zupkę , pierś kurczaka z grilla. Kolacja - pizza, kanapki. Ty składasz zamówienie a pielęgniarki zamawiają w restauracjach i pizzeriach. Lekarze spoko, wszyscy gadają po angielsku, a jak nie to da się dogadać na migi albo po Serbsko - Polsku, bo język zbliżony do naszego. Jak długo tam jesteś to chwytasz więcej i więcej.

Przyleciałem do Belgradu 04.05.2010 już na drugi dzień miałem I etap (5 godz.) - vaginectomy - colpocleisis. Urethroplasica proximalis - czyli zamykanie niepotrzebnych dziur ;) i początki tworzenia przyszłej cewki, która będzie łączona z wackiem. Po tej operacji na 3 dzień już wyszedłem zwiedzać Belgrad - więc nie było tragicznie - choć ból jest jest i to spory, no i cewnik wkurza. Krocze miałem jakby mnie ktoś skopał - jeden wielki siniak ;) Ta metoda jest inna niż ta, którą miał Paker. Ale jeżeli chcesz najpierw metoido to musisz im powiedzieć. Ja byłem pewien że chcę total phallo... dlatego zrobili mi w ten sposób, dla nich jest łatwiej i dla mnie lepiej, bo jakbym jeszcze miał wkładane protezy jąder to bym zdechł z bólu. I tu szacuneczek dla Pakera że dał rade, podziwiam.

Kolejną operację miałem 12.05.2010 (12godz. z komplikacją - pękła mi żyła) - Total phalloplasty using latisimus dorsi flap. Direct donor site closure. Ventral flap coverage using full thickness skin graft .
Czyli pobrana skóra z mięśniem i żyłą z boku i przyszycie do łona. Łechtaczka została pocięta i kawałek został umieszczony po lewej stronie obok penisa i jest w postaci bąbelka. Inne części zostały ukształtowane jak płat i przyszyte pod penisem. Czucie mam - cały dół penisa jest bardzo wrażliwy. Zwłaszcza jak fajna pielęgniarka cię pielęgnuje ;) Ogólnie wacka jeszcze nie czuję i lepiej o nim pamiętać, żeby gdzieś nie zostawić ;)

Penis po 1 etapie total phallo - ma kształt Y. Ja się śmieje że wygląda jak nóżka świnki. Dopiero po zagojeniu - najlepiej 6 miesięcy po, penis jest zamykany i formowany oraz tworzona cewka moczowa i w zależności od organizmu jest łączona z naszą cewką lub tylko tworzona i dopiero podczas 4 etapu jest łączona. Mój kolega z
pokoju miał kształtowanego penisa, oraz tworzoną cewkę plus połączenie, a znajomi z USA mieli tylko zamykanego penisa i tworzoną cewkę bez łączenia. Może to zależy naprawdę do organizmu, bo podczas operacji dr Rados widzi na co może pozwolić a na co nie.

Czwarty etap to jest protezowanie, lub łączenie cewek i protezowanie - jądra i proteza penisa - półplastyczna lub pneumatyczna - (ta nawet ponad 6 tyś euro), ale widziałem na żywo efekt u kolegi z USA - NIESAMOWITE!!! Penis jak prawdziwy (nawet lepszy niż te na zdjęciach ze strony internetowej).
Zabawne jest to, że po operacji wszczepienia implantu po tygodniu trzeba "go" napompować - bardzo bolesny pierwszy raz ;) Penis był normalnej wielkości i grubości jak u biologicznego i co mnie rozśmieszyło że to był napompowany tylko na pół wzwód hahaha to nie wyobrażam sobie pełnego wzwodu. Lepszy niż u biologicznego - i nie trzeba się martwić że nie stanie ;) Ja już chcę takiego :):)

Niestety przede mną jeszcze długa droga, bo mój penis nawet nie wygląda jak penis tylko właśnie jak świńska stopa ;) Długość 15 cm szerokość 20 cm (trochę to jeszcze nieproporcjonalne) i twardy. Dlatego ma takie rozmiary bo jest opuchnięty. Ma się to zmienić w najbliższych paru tygodniach do 2 miesięcy. Do tego czasu muszę nosić takiego pytona w gaciach w zwisie bo inaczej się nie da - więc nic tylko trzeba zmienić styl na skatea.

Jakie jest czucie - na początku jak go przyszyją jest ogromny ból (nie chcę straszyć, ale naprawdę nigdy mnie tak nic nie bolało, a nie jedną operację miałem. Miałem specjalny wenflon w kręgosłupie i podawali mi środki znieczulające powodujące jak paraliż od pasa w dół żeby uśmierzyć ból). Bok skąd brali skórę w ogóle mnie nie
bolał i nadal nie boli. Tylko takie mrowienie bo czucie powoli wraca. Ręka ze strony której został pobrany przeszczep jest czasowo lekko upośledzona, bo miałem ją do góry 12 godzin i nerwy "nawaliły". Na początku miałem ją jak sparaliżowaną a później podniesienie szklanki to jak 30 kg, lecz powoli wraca wszystko do normy - tak do miesiąca i ma być wszystko w normie. Najgorsze jest leżenie bez ruchu 48 godzin, wszystko boli jak nie wiem co a do tego kręgosłup i pupa... uhhhh. Najgorsze 48h w moim życiu! Później wstanie z łóżka - nogi z waty i przeszywający ból od wacka który wydaje się że waży 100kg. Ale po tygodniu nie jest aż tak tragicznie, z dnia na dzień lepiej. Do teraz jak za długo stoję to czuje jak wacek nabiera ciężaru i boli, wtedy muszę usiąść. Wadą tego etapu jest to że zmienili mi odpływ moczu i teraz mocz kieruje się bardzo do przodu i muszę uważać żeby się nie osikać.

Ogólnie wygląd po zabiegu jest fuuu.... zwłaszcza pod penisem, tam gdzie będzie tworzona cewka, tam mam "żywą" ranę która musi się zagoić. Tak, że muszę dbać o higienę, kremować i bandażować. Co do łączenia cewek i komplikacji - jak wiemy każda operacja wiąże ze sobą komplikacje. Nigdy nie masz 100% pewności że będzie ok. Ale ta metoda stworzona przez prof . Savę jest najlepsza i istnieje najmniejsze prawdopodobieństwo komplikacji . dlatego też ludzi z całego świata przylatują do tej kliniki. Rozmawiałem z chłopakami z USA - u nich nawet nie ma takiej metody, są inne i o wiele droższe, a tu ryzyko jest ograniczone ze względu na te etapy - dzięki nim wszystko goi się stopniowo. No i najważniejsze - penis jest świetnych wymiarów - od 15 do 18 albo więcej, ja zamierzam dobić do 18 ;) Grubość naturalna, nie ma włosów, jest delikatny w dotyku i mięciutki jak kaczuszka ;) Skóra jaką masz na boku pod pachą. Sprężysty bo ma w sobie kawał mięśnia.

Na dzień dzisiejszy nie odnotowałem skutków ubocznych, jak tylko coś mi nie pasuje zaraz piszę do Dr Nikoli, bo jest moim znajomym na facebooku :) albo wysyłam fotki do dr Radosa i on zaraz odpisuje czy jest ok czy nie . Ich zdaniem wszystko odbywa się w normie, dla mnie to ble ;)

Dodano po kilku dniach:
Ogólnie opuchlizna powoli schodzi i nie będzie on aż taki ogromny ;) Penis już mi tak nie ciąży ,tylko przeszkadza w bokserkach, bo muszę nosić go w zwisie, więc obija się o nogi. Jak opuchlizna zejdzie całkowicie muszę go nosić do góry, żeby się blizny nie zeszły.

Opis fotki ze spodnią częścią penisa:
To jest miejsce gdzie będzie robiona cewka moczowa. Zdjęcie nie jest najsmaczniejsze, ale chcę żebyście wiedzieli czego się spodziewać po przeszczepie, zanim zamkną i utworzą cewkę. Widoczne bąble to nic strasznego, zejdą za jakiś miesiąc do dwóch. Po lewej stronie penisa widać taki bąbelek - jak go nazwałem, to jest właśnie część łechtaczki i kolejne części łechtaczki są zaraz pod penisem - ten pierwszy przyszyty płat przy podstawie, czucie jest. Widać także pod penisem jakby dziurę - tam była łechtaczka ale już jej nie ma, tam będzie tworzona cewka moczowa, dlatego jest tyle miejsca, oprócz dziury do oddawania moczu, żadnych innych niepotrzebnych dziur nie posiadam :) w końcuuu!! ;)

Opis fotki z lipca 2010:
Moje komplikacje po zabiegu długo się goiły, ale ja tak mam ;) Na całe szczęście już po wszystkim, plecy zagojone - blizna jest szeroka,ale płaska i jak zmieni kolor na skórny nie powinna być widoczna :) używam specjalne kremy i olejki na blizny. Penis też zagojony, teraz tylko pozostało rozmiękczyć zbliznowacenia i będzie gotowy do wytworzenia cewki :) Krwawienie z cewki ustało - lekarz powiedział że to była przewlekła infekcja, którą wyleczyłem antybiotykami.

Pacjent 2010: (metoidioplastyka)

Polecam Belgrad jeśli chodzi o cewkę i zamknięcie dołu. Po operacji krocze trochę boli i trzeba brać środki przeciwbólowe, jest też bardzo sine ale to normalne. W moim przypadku możliwość swobodnego oddawania moczu na stojąco pojawiła się już po 2 tygodniach od zabiegu (metoidoplastyka). Mam wyciętą pochwę i bardzo dobrze zaszyte krocze – bez komplikacji. Na razie zostawione wargi sromowe większe, bo z nich będzie wykonany worek mosznowy.
Po wyjęciu cewnika 10 dni po operacji krwawiłem jeszcze przez 5 dni. To były resztki krwi pozabiegowej, może też od urażenia cewnikiem. Cewnik jest założony do pęcherza i usuwa się go około 14 dni po operacji, więc trzeba w Serbii tak długo jeszcze zostać. Trzeba też po zabiegu dużo pić (i oddawać mocz jeszcze na siedząco), żeby przepłukiwać cewkę i wypłukać z niej pozabiegową krew.
Minusy to opieka pooperacyjna – po wyjściu z kliniki miałem problem z umawianiem się na zmianę opatrunków i przepłukiwanie cewki, często czekałem na lekarzy po parę godzin (Marko lub Radosa.). Albo musiałem jechać do innej kliniki w Belgradzie (lekarze pracują w 3 różnych) i tam kilka godzin czekać na przepłukanie cewnika (sam zabieg trwa kilka minut).
Operacja trwała 6 godzin. Z efektu jestem ogólnie zadowolony. Oddaję mocz na stojąco bez problemu. Penis ma 5 cm, może z pomocą pompki i żelu Adractim się jeszcze trochę wyciągnie (ze 2 cm). Szkoda tylko, że jąder nie mogli mi zrobić od razu zanim się całość nie wygoi. Wygląda dość naturalnie, ma żołądź i ruchomy napletek. Przez dwa tygodnie nie maiłem w nim jeszcze idealnego czucia, ale z czasem odrętwienie po operacji zanikło.
Koszty to około 50 tysięcy złotych.

Benjamin: (metoidioplastyka)

grudzień 2010

Zacząłem od korespondencji e-mailowej z dr Radosem. Dwa dni przed operacją miałem nie jeść nic ciężkostrawnego, a dzień przed tylko płynne pokarmy. Lot miałem dzień przed operacją. Na lotnisku czeka kierowca. Belgrad niewiele różni się od Polski - no widać, że to nie zachód :P
Po przybyciu do kliniki (Beoklinika, znalazłem taką stronę: http://beoklinika.com/ jest tam parę zdjęć, chociaż nie wszystkie mi się zgadzają, to chyba dwa budynki) zajęły się mną pielęgniarki, wzięły wyniki badań (trzeba mieć badania na żółtaczkę typu B i C oraz HIV, nie to, że trzeba ale lepiej mieć niż płacić 50 Euro), warto mieć także grupę krwi (ja miałem ale na stare dane, więc nic z tego), w sumie morfologię też (tu też miałem wyniki ale starsze niż pół roku, więc jedna z pielęgniarek pobrała mi krew, inna zrobiła EKG). Od razu też jedna zapytała czy mam komputer ze sobą, więc dostałem hasło do internetu bezprzewodowego. Miałem pokój z tv i ubikacją (ale bez prysznica). No i dwa łóżka, a byłem z mamą (osoba towarzysząca - 50 Euro za dobę).
Przyszedł dr Rados. Bardzo sympatyczny. Zapłaciłem, pooglądał mnie i powiedział co zrobi. Ogólnie mówił, że to nie jest jakaś bardzo ciężka operacja, o powikłaniach, że u kogośtam jąder nie dało się umieścić, bo miał zbyt mało skóry, ale u mnie nie powinno być takiego problemu, mówił, że jądra nie mogą być za duże, bo ściągają wtedy penisa w dół (więc nie ma możliwości wyboru rozmiaru - dr dobiera w trakcie operacji tak żeby było jak najlepiej). Powiedział też, że zrobi mi liposukcję wzgórka łonowego żeby penis był bardziej widoczny. Potem zapytał jeszcze czy miałem mastektomię i czy jestem zadowolony. Powiedziałem zgodnie z prawdą, że mam za duże sutki, powiedział, że mogą zmniejszyć, zapytałem o cenę, a on się zaczął śmiać ;) czyli poprawka gratis.
W dzień operacji zrobili mi USG i echoserca. Potem mogłem po raz ostatni wziąć prysznic (to też golenie jeśli ktoś jeszcze tego nie zrobił, a polecam aż po wewnętrzną stronę ud tak do pół kolana - jak największy obszar, bo opatrunki wszystkie są przyklejane, więc... no wiadomo ;) z resztą pielęgniarka sprawdza i tak właśnie radzi). Potem przyszedł anestezjolog i zrobił krótki wywiad (dr Rados dzień wcześniej mówił, że mogę sobie wybrać czy wolę znieczulenie ogólne czy jakieśtam inne, ale ja wolałem i tak narkozę - wolę przespać). W końcu dostałem zastrzyk w pośladek. Nie wiem co to było, ale po chwili zachciało mi się spać. Dostałem jeszcze drugi, ale chyba nie dałem rady się przewrócić, bo dostałem w ramię tym razem. Już ten drugi zastrzyk mgliście pamiętam, a potem to już nic z tego dnia. Czyli z relacji mamy wiem tyle, że mnie chcieli zaprowadzić na salę, ale nie byłem w stanie iść, więc przyjechali z łóżkiem - też nie byłem w stanie nawet na nie przejść, więc mnie przenieśli.
Operacja trwała około 6 godzin. Potem podobno było mi zimno (wierzę, bo to normalne po narkozie) i faktycznie przypominam sobie jak się wieczorem czy też może już następnego dnia rano obudziłem pod 2 kołdrami i kocem, bo zaczynało mi być gorąco i stopniowo to ze mnie ściągali, aczkolwiek nie pamiętam jak prosiłem o to i że mi było zimno.
Bólu jakiegoś wielkiego nie pamiętam. Pamiętam hektolitry kroplówek, praktycznie non stop coś dostawałem.
Dzień po operacji to samo i oczywiście zero jedzenia. Przyszedł dr Nikola i opowiedział mi co zrobili - to wszystko co mieli zrobić (metoidioplasty, colpectomy, scrotoplasty, urethral advancement), że protezy jąder są w rozmiarze 12ml. Nie zrobili liposukcji wzgórka łonowego, bo miałbym dziury, za to zrobili jakieś większe odsysanie podbrzusza - przecięte tak z 5cm po bliźnie po dwójce (i tam też miałem jeden dren, drugi w kroczu, no i oczywiście dwa cewniki - jeden normalny przez cewkę moczową, ale zamknięty, a drugi do odprowadzania moczu to przez brzuch - nadłonowy). Ale na ogół przychodził dr Rados codziennie (poza 5 dniami, kiedy wyjechał, to wtedy przychodził dr Nikola), opatrunki miałem zmieniane codziennie albo i kilka razy dziennie jeśli tego wymagały (np. po skorzystaniu z toalety). Prawie codziennie przychodził też ten lekarz, który robił mi USG i echoserca - mierzyć puls itp. Pielęgniarki kilka razy dziennie mierzyły temperaturę i ciśnienie. Ogólnie wszyscy przychodzą, pytają jak się czujesz itp. :)
Drugi dzień po operacji - miałem dostać już coś do jedzenia, ale zamiast tego dostałem dwie jednostki krwi. Przyszedł też dr Rados i pół kliniki mnie chyba słyszało jak zaczął naciskać i wyciskać :D Nie patrzyłem po tej fontannie krwi, którą zobaczyłem płynącą z cewki moczowej pod cewnikiem... Poza tym gdzieś koło jądra zrobił mi się krwiak, ale chyba nic z tym nie robili na początku (sam pękł, dopiero wtedy wyciskali, raczej szybko zszedł). No i ogólnie to podobnie wyglądały wszystkie kolejne dni - przychodził któryś dr i wyciskał... i to bolało, bo tak ogólnie to ta operacja nie była dla mnie tak bolesna jak dwójka, to wszystko jest raczej niewygodne, z tym, że ciężko mi tą niewygodę zdefiniować... nie chodzi o ruch - tu też nie ma takiego problemu, bo od pasa w górę 100% sprawności, a i niżej mięśnie żadne też nie są przecież naruszone, więc nie jest tak ciężko. Po prostu w sali było gorąco, w opatrunku gorąco, ciężko, ściąga ciało (bo przyklejone opatrunki, no i szwy), krew się zbiera, pot, szczypie... no mało wygodne po prostu i to trochę tak przeszkadza.
Już nie pamiętam kiedy wyjęli mi dreny, dość szybko, może na drugi-trzeci dzień po operacji (nie bolało). Na trzeci dzień zacząłem też jeść normalnie, najpierw lekko, ale potem to już co chciałem, a jest tu spory wybór ;)
Wstawać każą, wstawanie nie jest takie złe, tylko trochę niewygodnie się chodzi. No i siedzenie nie jest przyjemne - z tego względu trudno wstać.
No i się zaczęli dopytywać o wypróżnienie ;) jak się w końcu zaczęło, to od razu biegunka (ale z tego co czytałem z innych relacji, to normalne), którą miałem aż do powrotu do domu (dają jakiś "probiotyk" - kapsułka, ale niewiele to pomaga, ściślej mówiąc nic mi to nie pomogło).
Jak zacząłem jeść i pić, skończyły się kroplówki. Za to w piątym dniu po operacji zaczął się ból pęcherza. Ból był taki, że wydawało mi się iż złapałem autentyczne zapalenie pęcherza (tak samo to czułem, mimo że oczywiście mocz leciał do cewnika). No a to była niedziela i o lekarza ciężko... dopiero bardzo późno przyszedł dr Nikola i wytłumaczył mi o co chodzi - że cewnik w pęcherzu odprowadza mocz natychmiast więc pęcherz jest stale zaciśnięty, dlatego też boli, bo cewniki go drażnią. Reasumując trzeba pić. Na prawdę DUŻO pić i nie przesadzam - w praktyce oznacza to, że najlepiej siedzieć z ciągle dopełnianą szklanką picia (bo wtedy jest ten przepływ moczu i nie boli). Chociaż jest na to jeszcze jedna rada... zastawić cewnik - wtedy się pęcherz trochę napełni i nie będzie tak bolał. W ogóle miałem mieć później odłączony worek od cewnika (czyli normalnie, jakbym poczuł parcie, to poszedłbym do ubikacji, otworzył cewnik i opróżnił pęcherz, no ale w końcu z workiem pojechałem jeszcze do domu - ale to też dla wygody, żeby gdzieś po drodze nie szukać toalety gdybym akurat musiał).
Dni były do siebie podobne. Dr przychodził codziennie i cisnął, co boli (ale z każdym dniem mniej), albo przepłukiwał cewkę co niby nie boli, ale za przyjemne nie jest (i też kończy się uciskaniem). Nie mówiąc już o zrywaniu plastrów.
10 dnia po operacji w klinice byli akurat obaj (dr Rados i dr Nikola), bo kogoś operowali, no a skoro byli obaj, to i do mnie przyszedł najpierw dr Nikola i zmienił opatrunek, a po tej operacji przyszedł jeszcze dr Rados i się okazało, że mam na podbrzuszu krwiaka po odsysaniu. Poczułem jak rozcina kawałek szwu i jak nacisnął to tylko poczułem i usłyszałem wypływającą mi na nogę krew. Ale nie bolało, najwyżej to rozcinanie szwu trochę kłująco-ciągnące, nieprzyjemne uczucie (no i oczywiście uciskanie potem). Ale powiedział, że to stara krew, więc po odprowadzeniu jej jest ok. Brzuch od razu zrobił się płaski (ale kazał mi potem leżeć na brzuchu, albo przyciskać brzuch termoforem). Przez resztę pobytu też mi wyciskał ten brzuch. Nie byłem pewien czy mogę już wracać, ale dr powiedział, że mogę (chociaż ja bym chętnie został jeszcze trochę :D wszyscy są bardzo sympatyczni, aż szkoda wyjeżdżać) tak więc spędziłem w Belgradzie równe dwa tygodnie. W ostatni dzień przed wylotem przyszedł dr Nikola i powiedział, żeby cewnik nadłonowy wyjąć kilka dni po tym z cewki. Powiedział też, że mam się odzywać - pisać mailem jak się czuję itp. :)

Dla obawiających się języka - ja się nie uważam za mówiącego po angielsku, a sobie poradziłem, więc luz. Wystarczy minimalna znajomość tego języka :)

Przed wyjściem dostałem wypis z krótkim opisem operacji i zaleceniami (w sumie jednym - antybiotyk 1x dziennie przez 7 dni). Ponadto dostałem wszystkie trzy wyniki badań jakie mi robili w różnych dniach, info o przyjętej krwi, zaświadczenie o grupie krwi ważne na całym świecie i jakieś naklejki od implantów jąder.

Trochę ponad 3 tygodnie po operacji byłem u siebie w ośrodku na wyjęcie cewnika z cewki (trochę nieprzyjemne, ale chodzenie z cewnikiem jest jeszcze mniej przyjemne), a kilka dni później wyjęcie cewnika nadłonowego (mogłem zrobić to sam, bo wystarczy przeciąć 2 szwy i wyciągnąć, ale wolałem żeby zrobiła to pielęgniarka, nie bolało, tylko śmieszne uczucie).

A najważniejsza chyba sprawa... efekt :) Efekt wizualnie bardzo mi się podoba. Rozmiar jest mały (trudno mi zmierzyć, bo jednak mimo odsysania i tak mam trochę tłuszczu ale 2-3cm bym powiedział) ale wygląda bardzo realistycznie, a jądra to już w ogóle, no mnie się podoba :)

Na chwilę obecną (miesiąc po operacji) jeszcze leci trochę krwi podczas oddawania moczu (chociaż nie zawsze). Szwy ściągają - niezbyt przyjemne uczucie, wszystko jest po prostu takie ściśnięte, ale mam nadzieję, że jak się rozejdą, to przejdzie. Trochę piecze (bo i szwy i odrastające włoski kłują). Czuję częste parcie na mocz, ale nie sikam dużo (po prostu dość często chodzę), ale to normalne na tym etapie (pęcherz dopiero zaczyna pracować bez cewników). Co jednak najbardziej mi przeszkadza, to kapanie po oddaniu moczu... Ale jak czytałem, to też jest normalne i co gorsza może potrwać nawet kilka miesięcy. Aha, no i póki co nie sikam na stojąco, myślę, że mógłbym ale dla wygody wolę usiąść (bo jak pisałem, wszystko jest obolałe i wolę nie dotykać ;) a mocz leci mi trochę na lewo, prawdopodobnie dlatego że cewnik miałem ułożony w tą stronę, a poza tym jądra tak się układają, że z lewej jest "więcej miejsca" i penis się układa w lewą stronę).

    Wyswietl więcej | Przejdź do tego tematu na forum | Komentarze 0 | Autor: 

 

Załączniki

















www.transseksualizm.pl 2016 (C)
Informacje zamieszczone na tej stronie zbierane były przez wiele lat od osób transseksualnych. Prawa autorskie do zdjęć opatrzonych logo strony i do WSZYSTKICH tekstów posiadają administratorzy portalu. Administracja (właściciele) zgadza się na wykorzystanie tych informacji tylko w pracach i artykułach naukowych i tylko na zasadach cytatu (niewielkie fragmenty z podaniem źródła). Nie wyrażamy zgody na jakiekolwiek kopiowanie i publikowanie zawartych na portalu zdjęć. W momencie zamieszczania naszej strony w Internecie (17 kwietnia 2001r) nie istniał żaden portal, który zawierałby podobne informacje. Kopiowanie naszych danych lub sposobu ich opracowania bez pisemnej zgody jest naruszeniem praw autorskich i podlega karze grzywny lub pozbawienia wolności do lat trzech (Art. 115 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

Ta strona używa ciasteczek (cookies). Dowiedz się więcej


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group